• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Jeśli Mnie kochasz, paś baranki Moje

    Beata Malec-Suwara

    |

    Gość Tarnowski 16/2016

    dodane 14.04.2016 00:15

    Niedziela Dobrego Pasterza. Jedni prowadzą do Boga otwartością, inni troską o ludzi. Budzą podziw szacunkiem, kreatywnością, skromnością, optymizmem, rozmodleniem, rozkochaniem w Piśmie Świętym. Inni są przykładem altruizmu i służby. Kochają Jezusa i pomagają zakochać się w Panu.

    Stworzył parafię i budował kościół – to jest duża zasługa, ale chyba ważniejsza jest jego otwartość na ludzi, która sprawia, że czujesz się jak we wspólnocie – mówi Ewa z Tarnowa o ks. Stanisławie Gurgulu, byłym proboszczu parafii pw. św. Maksymiliana. Przed Mszą i po niej idzie przez kościół i rozmawia z ludźmi, wita się z nimi, zaprasza ich do czytania podczas liturgii, kobietom dziękuje, że urodziły dziecko, innych pyta, jak się czują, drugim mówi, że się cieszy, że przyszli. – Kiedy przeprowadziłam się tu z wielkiej parafii, to był dla mnie szok – wspomina Ewa. – Pamiętam swoją pierwszą Mszę tutaj, kiedy powiedział do dzieci, żeby otoczyły ołtarz, podały sobie dłonie i odmówiły modlitwę, której nauczył nas Pan Jezus. Pomyślałam: co to za cyrk? Dopiero później dochodziłam do tego, co to jest wspólnota – wyznaje.

    Zapamiętam na zawsze

    W Biadolinach Radłowskich co roku świętuje się imieniny nieżyjącego już wieloletniego proboszcza parafii i budowniczego kościoła. Jego imię nadano miejscowej szkole, która przechowuje także pamiątki po kapłanie: jego krzyż prymicyjny, obraz Matki Bożej Częstochowskiej, pamiętnik, maszynę do pisania, fisharmonię, na której grywał, i… motocykl. – Na motorze do parafii przyjechał i do końca mu służył – mówi Małgorzata Derus z Biadolin. Wspomina, jak ostatni raz nim podjechał na dworzec kolejowy. – Mieszkam niedaleko, zobaczyłam, jak wsiadał na niego i zasłabł. Pobiegłam tam. Reanimowałam go prawie dwie godziny, ale na nic. Cały czas czułam, jak się modli. Ostatnie jego westchnienie i wypowiedziane „Jezu” zapamiętam na zawsze – wraca do czasu sprzed 23 lat pani Małgorzata. – Może nie był mówcą, ale na pewno ojcem parafii, szanował każdego – dodaje.

    Zależy mu na nas

    Bywają wśród kapłanów i tacy, którzy nie są w parafii od dawna, a już zdążyli pozytywnie zamieszać ludziom w głowie. – Niby należałem do LSO, ale to, co się działo w Kościele, nie obchodziło mnie aż tak bardzo. Nawet bym nie przypuszczał, że jeden „facet w czerni” zmieni w moim życiu aż tak wiele – wyznaje Adam Sołtys z Wampierzowa. – Nam, młodym, potrzeba tylko iskry, która zapaliłaby nas do działania. W naszej parafii mieliśmy to szczęście, że zamiast zapałki dostaliśmy całą pochodnię – opowiada Adam o miejscowym wikarym ks. Januszu Michaliku. Z wielu spotkań z nim zapamiętał, lubi szczególnie jedną historię. – Mieszkamy na prowincji, więc każdy wyjazd, nawet małej grupki, był nieraz problemem. Nasz nowy wikary znalazł na to prosty sposób. Sprzedał swoje auto osobowe, bwm z automatyczną skrzynią biegów, i kupił vana na 9 osób, którym często jeździ z nami w różne zakątki diecezji. Tym gestem dobitnie pokazał, że zależy mu na nas bardziej niż na własnej wygodzie – mówi Adam, który dziś jest prezesem parafialnego oddziału KSM. Z kolei Wiktor na długo zapamięta jedno zdanie, które usłyszał od ks. Janusza w trudnym dla niego momencie: „Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Jeśli wróci – jest twoje. Jeśli nie – nigdy twoje nie było”. – Ks. Janusz cały czas mi pomaga i doradza, całą noc mógłbym mówić o jego budujących słowach – wyznaje. Także Lucyna z Wadowic Górnych nie zapomni jego rad i słów. – Nawet nie wie, jak podnosi mnie nimi na duchu – mówi.

    Pokazał, którędy iść

    – Przyjaciel i brat – mówi Kasia Antosz o wikariuszu z limanowskiej parafii. – Najpierw zaraża sobą, po czym spokojnie pokazuje Boga. On mi powiedział, którędy iść. Pokazuje, jak złapać Jezusa, i daje Go młodym ludziom – dodaje. Michał z kolei o ks. Marcinie Baranie mówi, że zmienia świat i ludzi z poczuciem humoru. Ponoć powtarza, że ma to, czego sam chciał i o czym tak naprawdę marzył. Bo tak sobie właśnie wyobrażał sobie swoje kapłaństwo – z młodzieżą. – Jego wiara inspiruje innych. Dzięki niemu można naprawdę zakochać się w Panu Jezusie i dawać tym świadectwo innym – stwierdza Agata. Uśmiechnięty, pogodny, ma czas dla wszystkich, potrafi zmobilizować do działania, zawsze można na niego liczyć, szanuje poglądy innych i – co najważniejsze – nie ocenia, dba o nasz rozwój duchowy – zauważają jego podopieczni. – Nasz ks. Łukasz jest przykładem zakochanego głęboko w Bogu księdza, który zaraża tą miłością innych – mówią o swoim wikarym młodzi z Przyszowej. Na grupach młodzieżowych, których jest wiele w parafii, ks. Kaźmirek zaprasza do medytacji Pisma Świętego, adoracji Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. – Poprzez to zauważamy, jak bardzo Bóg działa w naszym życiu i nim kieruje – mówią młodzi. Czasem zagra w piłkę z lektorami i ministrantami. W tym roku przyszowska LSO reprezentowała naszą diecezję na mistrzostwach Polski. Organizuje wycieczki w góry i wyjścia do kina, czuwania i pielgrzymki. Ma czas na rozmowy. – Poprzez swoją kreatywność i zapał zachęca nas do aktywnego życia religijnego – zauważają jego podopieczni.

    Misje, radość i zapał

    Dostaje tysiąc butów dziennie dla afrykańskich dzieci. – Akcja „Mały bucik dla czarnego brata” przerosła oczekiwania nas wszystkich. Buty przychodzą z całej Polski. Nieraz musiał kombinować, skąd wziąć większe auto, żeby te ogromne paczki z kurii przewieźć do Poręby, gdzie mieszka – mówi Gabrysia Pyzia ze Stowarzyszenia „Młodzi Misjom” o ks. Piotrze Boracy, niezwykle oddanym misjom. – Gdyby mu zdrowie pozwalało, już dawno byłby z powrotem w Afryce – zauważa. Jego misyjny zapał udziela się młodym współpracownikom. – Zawsze kiedy mówimy mu, że się nie uda, to on nam mówi, że się uda, więc my już nie mamy szansy z naszym „nie uda”, tylko musimy zacząć coś robić. Jeździmy na animacje misyjne do szkół w całej diecezji. W środę byliśmy w Kamienicy koło Łącka, w piątek w Skrzyszowie. Od grudnia odwiedziliśmy 20 parafii. Oprócz tego zbieramy artykuły papiernicze na misje. Redagujemy newsletter misyjny. Poza tym studiujemy. Tak intensywnie to jeszcze nie było – mówi Gabrysia. Kiedy młodym wydaje się, że już nie mają czasu, by zrobić coś więcej, on udowadnia, że tak nie jest. – Jest wymagający i bywa porywczy, ale trudno się z nim kłócić. Ma przy tym wiele pokory, która wynika z tego, że wszystko oddał Panu Bogu. Zresztą skąd by miał na wszystko siłę? Czerpie ją od Pana Boga – twierdzi Gabrysia. – Niezwykły jest jego entuzjazm. Potrafi się przebrać za Murzynka i wypaść z gitarą. Najpierw wszyscy patrzą na niego z politowaniem, a zaraz potem z nim skaczą i śpiewają. Jego hasło to „Misje, radość i zapał”. Tym zaraża innych – dodaje animatorka.

    Słowo – dom i żona

    Ks. Artur Ważny, dyrektor Wydziału ds. Nowej Ewangelizacji Kurii Diecezjalnej w Tarnowie, rekolekcjonista, egzorcysta, asystent kościelny SNE św. Józefa w Tarnowie, opiekun duchowy Mężczyzn św. Józefa w Tarnowie, duszpasterz samorządowców i ojciec duchowy setek, a może tysięcy ludzi, imponuje życiem dla innych, mądrością wynikającą z pokory, ciągłym poszukiwaniem i wiarą. – Głęboką, autentyczną wiarą – zaznaczają osoby, które go znają. Sam mówi, że kiedy otwiera Pismo Święte, jest w domu. – Często wspomina w tym miejscu, że pierwsza litera, od której zaczyna się Pismo Święte, to bet, z hebrajskiego „dom” – mówi Marcin Lewandowski, jego bliski współpracownik. Ks. Paweł Cyz Biblię z kolei, jak mówią osoby z jego kręgu, nazywa swoją żoną. – Jestem pod ogromnym wrażeniem jego wiedzy na temat Pisma Świętego. Zna chyba na pamięć każdy jej werset – mówi Agnieszka z parafii filipinów. Wielu jest takich, którzy wytrwale pracują, by zaszczepić w wiernych głód słowa. Wśród nich ks. Tomasz Rąpała ze Szczepanowa. – Cotygodniowe spotkania gromadzą coraz większą liczbę osób pragnących poznawać żyjące słowo. Piękne jest to, że osoby, poznając Pismo w sposób, w który prezentuje je ks. Tomasz, widzą więcej niż tylko martwą literę, widzą, że jest to żywe i ciągle aktualne słowo zdolne zmienić ich życie – zaznacza Piotr ze szczepanowskiej parafii.

    Charyzmat

    Są i tacy, którzy prowadzą do Boga otwartością i optymizmem. Radek Lechowicz te cechy widzi w wikariuszu z Żabna – ks. Mariuszu Kmaku. Marysia z Nowego Sącza w ks. Januszu Faltynie i ks. Mateuszu Kaźmierku. – Zawsze zadziwia mnie przyjazne nastawienie tych księży do nas, do młodzieży. Nigdy nie są obojętni, zawsze są gotowi poświęcić swój czas. Czasem wystarczy krótka rozmowa z nimi, a już człowiek staje się radośniejszy. W dużej mierze zawdzięczam im to, jaka jestem – dodaje. Natalia Nowosińska z Bochni Bogu dziękuje za ks. Mateusza z parafii pw. św. Jana Nepomucena. – Już od początku zaskoczył nas tym, w jak prosty sposób można z nim nawiązać kontakt. Ze wszystkim można do niego „uderzyć” – mówi o ks. Mateuszu Dudzie. Marcin Hebda z Bobowej dziękuje ks. Tomaszowi Gołąbowi za otwartość, ciepło oraz chęć czynienia dobra. – Nigdy w życiu nie spotkałem się z osobą, która innych tak zarażałaby chęcią do pracy, nawet tej bezinteresownej – dodaje. Kuba z Mielca nigdy nie zapomni spowiedzi, która zaczęła się od zwykłej rozmowy. – Później było już tylko łatwiej. Rozgrzeszenie i nauka, dopasowane do mojego problemu, dały mi siłę, by z nim walczyć. Było to dla mnie prawdziwym doświadczeniem obecności Boga w osobie kapłana i tego, że celowo stawia On na naszej drodze właśnie tych, a nie innych duchownych – mówi Kuba o ks. Sławomirze Szyszce. Ks. Rafał Leszczyński dla wielu jest mocnym przykładem świadectwa wiary. – Będąc człowiekiem niezwykle wykształconym (magister fizyki), ze świetnymi perspektywami zawodowymi (staż na uczelni na stanowisku asystenta wykładowcy), porzucił wszystko i wstąpił do zgromadzenia zakonnego kombonianów (na 10-letnie studia). Był na misjach w Peru i Sudanie, gdzie głosił słowo Boże. Dla mnie osobiście osoba ks. Rafała zawsze pozostanie wyraźnym znakiem, że dla Chrystusa warto poświęcić wszystko, całe życie – mówi Maciej Sumara z Wojnicza. Można wymieniać tak bez końca: ks. Damiana Warzechę za szacunek, którym darzy wszystkich, ks. Marcina Babińskiego za homilie, ks. Jacka Wojnarowicza za oddanie młodzieży, ks. Jana Siedlarza za „sercem budowanie”, ks. Stanisława Dziekana za uczynność i dobroć, ks. Pawła Urbasia za walkę na pierwszej linii ognia, ks. Bogdana Stelmacha za wielkie serce, ks. Wojciecha Prusa za niesienie pocieszania więźniom, ks. Stanisława Kłysia za szczerość i otwartość… Bogu niech będą dzięki.• Artykuł powstał na podstawie ankiety przeprowadzonej wśród czytelników „Gościa Tarnowskiego”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół