• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • To moja rodzina

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 45/2016

    dodane 03.11.2016 00:00

    To wyjątkowy dom zakonny i jedyne w diecezji siostry ze zgromadzenia, które zakładały wspólnie matka i córka.

    Do Niskowej (wówczas Szymanowic) koło Nowego Sącza 42 lata temu siostry zmartwychwstanki sprowadził pochodzący stąd profesor KUL, wybitny historyk Kościoła, ks. Bolesław Kumor. – Obchodzimy właśnie 125. rocznicę powstania zgromadzenia. Chciałyśmy zaprezentować w ciekawy sposób tę historię, stąd przedstawienie, które przygotowaliśmy wspólnie z dziećmi i młodzieżą – mówi s. Barbara Mikulska, przełożona domu w Niskowej.

    Spektakl, na podstawie tekstu Ewy Stadmüller „Dwa serca”, parafianie obejrzeli 23 października. – Data wiąże się z 14. rocznicą śmierci ks. Kumora, który – zgodnie ze swoją wolą – spoczywa obok naszego kościoła parafialnego. Data ta wpisuje się również w obchody Tygodnia Misyjnego, bo zgromadzenie niesie także Ewangelię tym, którzy jej nie znają – mówi ks. Krzysztof Prokop, proboszcz parafii.

    Historia zmartwychwstanek wiąże się z historią naszego narodu. W 1836 r. Bogdan Jański, przyjaciel Mickiewicza, zakłada na emigracji w Paryżu zgromadzenie zmartwychwstańców. Do pierwszych braci należą o. Hieronim Kajsiewicz i o. Piotr Semenenko. Wierzą, że praca nad duchowym zmartwychwstaniem człowieka może być etapem do zmartwychwstania ojczyzny. Przenoszą się do Rzymu. Tu w 1876 r. pojawia się wdowa Celina Borzęcka z dwiema córkami. Trafiają na Semenenkę, który uczy ich duchowości paschalnej. Najpierw matka, a potem córka Jadwiga postanawiają tworzyć żeńskie zgromadzenie. – Celem była praca nad moralnym odrodzeniem, dlatego siostry zajęły się działalnością wychowawczą – mówi s. Barbara. Kiedy było to możliwe, zgromadzenie pojawiło się w Polsce. Zmartwychwstanka, s. Bernadetta Nowakowska, przyznaje, że kiedy rozeznawała powołanie, na zgromadzenie trafiła, można by rzec, przypadkowo.

    – Siostry pożyczyły mi książkę o matce Celinie i Jadwidze. Przeczytałam i poczułam się w środowisku zmartwychwstanek jak w domu, jak u siebie. To jest moja druga rodzina – mówi. Siostry od 42 lat pracują w Niskowej. – Kiedyś nie było tu parafii, kościoła, więc w kaplicy sióstr co niedzielę dwa razy sprawowaliśmy Mszę św. dla mieszkańców – wspomina ks. prał. Marian Stępień, były proboszcz z Trzetrzewiny. – Ksiądz Kumor myślał o mieszkańcach wioski. Chciał, żeby siostry zajęły się dziećmi, katechizowały, chodziły do chorych – dodaje. Siostra Emilia jest organistką. Przełożona, s. Barbara, opiekuje się zakrystią. Siostra Bernadetta chodzi do chorych i katechizuje. Zakonnice prowadzą także grupę DSM. – Parafianie starają się wspierać zakonnice. Siostry nam pomagają i wnoszą wiele dobra do wspólnoty – dodaje ks. Krzysztof Prokop. Na krzyżach sióstr widnieje napis: „Przez krzyż i śmierć do zmartwychwstania i chwały”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół