• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Najważniejsze spotkanie

    ks. Zbigniew Wielgosz

    |

    Gość Tarnowski 46/2016

    dodane 10.11.2016 00:00

    Mają tyle innych propozycji, żeby „lajtowo” spędzić piątkowy wieczór po całym tygodniu w szkole, a oni wybierają Boga.

    Ptaszkowa to rozległa parafia. Spotkania formacyjne miejscowego KSM odbywają się w piątki po wieczornej Mszy św. – Niektórzy, żeby przyjść na spotkanie, muszą pokonać ze 3–4 kilometry, a mimo to są. Ponadto gros młodych, aktywnych w grupie parafialnej, działa też w orkiestrze i w dwóch zespołach regionalnych. Jak trzeba było jechać na spotkania zwane synajami, bez problemu wypełniał się autokar, więc można ich tylko podziwiać – mówi ks. Mariusz Bawołek, opiekun młodych.

    Więc Światowe Dni Młodzieży nie były potrzebne w Ptaszkowej? – Młodzi w Kościele zawsze byli aktywni, więc ŚDM mógłby się nie odbyć w Krakowie, żeby ich do Boga przyciągnąć – śmieje się przekornie ks. Mariusz. – Ale z pewnością ŚDM i pielgrzymi z Francji, których gościliśmy w parafii, ożywili naszych parafian, i to nie tylko młodych – dodaje kapłan. Filarem duszpasterstwa młodzieży jest też w Ptaszkowej liturgiczna służba ołtarza, a zwłaszcza lektorzy. Parafia inwestuje też w młodych, którzy chcą być liderami w grupach. – Dwie dziewczyny uczestniczą w Młodzieżowej Szkole Animatora, zaś trzech chłopaków szkoli się na ceremoniarzy – mówi ks. Mariusz. Weronika Wysowska zapisała się na KSM rok temu. Jak podkreśla, była to jej potrzeba duchowa. – Jakbym nie przyszła na spotkanie w piątek, to czułabym wielki brak. Ten czas z Bogiem, z rówieśnikami, pomaga mi rozwijać się duchowo, daje mi siłę na każdy dzień. Człowiek w tej grupie poznaje ludzi. Na co dzień mija się swoich kolegów i wystarczy zwykłe „hej!”. A tu, w KSM, nagle odkrywa się ich duchową stronę, to jak wierzą, jak się modlą – mówi dziewczyna. Od roku w KSM jest też Faustyna Siedlarz. Jeśli nie byłaby na spotkaniu grupy, jej głowę zaprzątałyby myśli, co robią koledzy. – Tęskniłabym za tym po prostu. Bo my nie tylko działamy, spędzamy czas także na kolanach. Ostatnie uwielbienie dało mi ogromną siłę, pokój wewnętrzny. I co najważniejsze – adoracja uczy nas dziękowania za wszystko, za to, że rano się budzimy, żyjemy, że mamy rodziców, rodzeństwo, znajomych. Bóg poznawany w KSM pozwala nam być wdzięcznymi za innych, uczy nas ich doceniać – mówi Faustyna.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół