• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Mama idzie do szpitala

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 51/2016

    dodane 15.12.2016 00:00

    Przez pół roku wierni nawiedzający tarnowski kościółek na Burku będą przeżywać „Rekolekcje pustych ram”.

    Komisja konserwatorska 7 grudnia wyjęła z tych ram, otoczony wielkim kultem, obraz Matki Bożej Szkaplerznej, który został zabrany do konserwacji. – My mówimy, że nasza Mama idzie do szpitala – opowiada kustosz sanktuarium ks. Piotr Mamak. Jakiś czas temu niepokój gospodarza miejsca wzbudziły widoczne od frontu na linii nałożonej na obraz sukienki pęknięcia. – Dlatego trzeba było sprawy oddać w ręce specjalistów – dodaje.

    Znaleźli do tego zadania wybitnego konserwatora – Annę Borowską z Krakowa. Po wyjęciu obrazu z ram okazało się, że wcześniej widoczne pęknięcia to namiastka innych kłopotów. – Z tyłu widać, że w czasie konserwacji w latach 60. XX w. w zespolone ze sobą lipowe deski prof. Kozłowski, prawdopodobnie po to, by zniwelować wygięcie, czyli tzw. beczkowanie obrazu, włożył dębowe wstawki. Przez lata nagromadziły się naprężenia i deska zaczęła pękać. To jest teraz najpoważniejszy problem, który wymaga pilnej stabilizacji. Po tym dopiero da się wykonać renowację, uzupełnić ubytki – mówi Anna Borowska.

    Zostały ramy

    Aby pożegnać się ze swoją Matką, w chwili prac konserwatorów przyszło kilkudziesięciu wiernych. Głównie członków Bractwa Szkaplerznego, które opiekuje się tym wizerunkiem. Wśród nich była Maria Skorupa. – Przyszliśmy pożegnać się z Matką Boską. Bardzo przywiązani jesteśmy do tego kościoła i tego obrazu. Ja przyjmowałam tutaj wszystkie sakramenty, tu chodzili moi rodzice. Przez naszą Matkę Bożą Szkaplerzną wyprosiłam tu niejedną łaskę – przyznaje. Choć na czas renowacji można było włożyć kopię wizerunku w istniejące ramy, kustosz zdecydował o pozostawieniu pustego miejsca. – Celowo, by pobudzić nas wszystkich do refleksji. To jest jak w życiu, jak w domu. Dzieci często nie zauważają tego, co robi mama. Okazuje się, że pewne rzeczy w domach robią się „same”. Kiedy mamy zabraknie, bo wyjeżdża, mnóstwo spraw leży odłogiem. Wtedy widać dopiero, że mamy brakuje. Puste ramy są po to, żebyśmy przypomnieli sobie, jak wielki mamy skarb. Przecież są pękate księgi łask i cudów, podziękowań. Wielu ludzi codziennie przychodzi tu się modlić. Ten czas kilku miesięcy będzie dla nas szczególnymi rekolekcjami dla całej parafii: tych, którzy przychodzą do tego kościoła sanktuaryjnego, ale też tych, którzy z duszpasterstwa korzystają w kościele parafialnym – mówi ks. Mamak.

    Perełka

    Ciekawe jest to, że pod widoczną warstwą malarską znanego nam wizerunku, datowanego na mniej więcej 1630 rok, jest o około 100 lat starsza jego pierwotna wersja, ale Matki Bożej Różańcowej. – Zazwyczaj jest tak, że przy okazji renowacji odsłania się wersję starszą, która z reguły z historycznego i artystycznego punktu widzenia przedstawia większą wartość. Są jednak przypadki, kiedy lepiej zostawić obraz takim, jakim znają go ludzie – mówi Andrzej Cetera, szef tarnowskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Przykład MB Szkaplerznej z Burku do nich należy, bo od wielu lat właśnie ten wizerunek otoczony jest tu kultem. Matka wróci ze „szpitala” zatem taka sama, jaką znają ją ludzie. – Był także pomysł transferu warstwy malarskiej na inną deskę, ale prawdopodobnie mamy tu temperę na temperze i byłoby to szalenie trudne zadanie, a stara deska po naprawie może jeszcze służyć – dodaje Anna Borowska. Po konserwacji obrazu w zabytkowym kościele do wykonania pozostanie jeszcze renowacja polichromii nawy i chóru. – Po wykonaniu tych prac będzie można rzec bez żadnego ryzyka, że kościółek ten, już teraz niezwykle cenny, stanie się prawdziwą perełką – twierdzi Andrzej Cetera.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół