• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Nieustanne spotkanie z Panem

    Beata Malec-Suwara

    |

    Gość Tarnowski 01/2017

    dodane 05.01.2017 00:00

    Każdego dnia, klęcząc u stóp Chrystusa, siostry bernardynki, a wraz z nimi wierni, w ciszy powtarzają: „Wielbię Cię, Panie, i kocham”, a łaski płyną tu same.

    Bardzo się cieszę, że są takie miejsca jak to, gdzie cały czas jest adorowany Pan Jezus. Mam nadzieję, że kiedyś w każdej parafii będzie choć trochę adoracji Najświętszego Sakramentu. Tam, gdzie ona się pojawia, ludzie zaczynają się zmieniać na lepsze – mówił bp tarnowski Andrzej Jeż podczas Mszy św. dziękczynnej za 40 lat nieustannej adoracji Pana Jezusa w kościele sióstr bernardynek w Kończyskach.

    – Kiedy przed 40 laty rozpoczęła się w tym kościele adoracja Najświętszego Sakramentu, uczestniczyły w niej tylko siostry, a kościół był zamknięty dla wiernych, mogli się oni pomodlić tylko poza drzwiami wewnętrznymi. Od kilku lat może tu przyjść każdy w ciągu dnia na modlitwę uwielbienia Boga – mówi o. Bonawentura Nosek OFM, rektor kościoła NSPJ w Kończyskach. Dzięki temu jest tu spora liczba wiernych, którzy wraz z siostrami trwają na adoracji Najświętszego Sakramentu. – A jakich łask my tu doświadczamy! To nie jest tak, że cuda się zdarzały dawno temu i daleko, ale dzieją się tu i dzisiaj – mówi pani Aldona, której zięć dzięki modlitwie został cudownie uzdrowiony z nowotworu. To właśnie od tego momentu cała rodzina, dalsza i bliższa, ale nie tylko, bo także znajomi z różnych wspólnot czy ludzie, którzy chcą się po prostu modlić, zaczęli adorować Najświętszy Sakrament według grafiku, który ustala jedna z córek pani Aldony. Wszyscy zgodnie tu przekonują, że wystarczy Boga chwalić, a On sam o wszystko zadba. – Przez uwielbienie można więcej wyprosić – przekonują. Siostry bernardynki od 40 lat nieprzerwanie adorują Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Wystawienie rozpoczyna się po porannej Mszy św., a kończy po wieczornym nabożeństwie. Kilka razy w roku odbywa się też całodobowa adoracja. – Jest ona dla nas ogromnym źródłem umocnienia na codzienność. Jest dla nas zaproszeniem do powierzenia Panu Jezusowi wszystkich radości, trosk, smutków, kłopotów – mówi matka Weronika Węgrzyn, przełożona klasztoru sióstr bernardynek w Kończyskach. Siostry nie modlą się tylko w swoim imieniu, ale także swoich rodzin, przyjaciół, dobroczyńców, wszystkich, którzy je o to proszą. Takich próśb otrzymują wiele, ale równie dużo podziękowań. – My nie jesteśmy ani święte, ani nadzwyczajne, te wysłuchane sprawy są świadectwem mocy wspólnotowej modlitwy – komentuje m. Weronika.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół