• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Jeden sieje, drugi podlewa, a Pan Bóg daje wzrost

    dodane 02.02.2017 00:00

    O parafiach, w których dzieją się rzeczy najważniejsze, o Bożej łasce i o tym, jak został biskupem, mówi, podsumowując minione miesiące, bp Leszek Leszkiewicz.

    Beata Malec-Suwara: Pamięta Ksiądz Biskup, jak zareagował na wieść o nominacji?

    bp Leszek Leszkiewicz: Na pewno wielkim przeżyciem były rozmowa z nuncjuszem i pierwsze kanoniczne procedury, kiedy wyraża się zgodę na przyjęcie nominacji papieskiej, składa się wyznanie wiary, przysięgę, która temu towarzyszy, oraz wspólna modlitwa. To są wydarzenia głęboko zapisujące się w pamięci i później rozumiane w kontekście Bożej łaski. Człowiek nie do końca potrafi zrozumieć, dlaczego akurat jego Pan Bóg wybrał.

    Jest Ksiądz Biskup pewnie najbardziej uśmiechniętym biskupem w Polsce, ale i na hasło swej biskupiej posługi wybrał słowa: „W radości Ewangelii” (In gaudio Evangelii)...

    To odwołanie do adhortacji papieża Franciszka „Evangelii gaudium”, która mnie naprawdę ucieszyła i widzę w niej podpowiedź, w jaki sposób głosić Ewangelię, żebyśmy zaczęli żyć na nowo jako ludzie, wspólnota kościelna, parafia, diecezja. Mnie osobiście ten dokument daje dużo siły do tego, żeby patrzeć z radością na własną posługę, na to, co wydarzyło się w moim życiu w ostatnim czasie, ale także z nadzieją w przyszłość Kościoła.

    Łaska... Wciąż Ksiądz Biskup mówi, chyba w każdej homilii, o potrzebie świadectwa i życia Bożą łaską.

    Tak, coraz bardziej odkrywam prawdę o tym, że podstawą wszelkiego naszego działania jest Boża łaska. To Jezus obecny w naszym życiu, prowadzący nas. Bez zanurzenia się w łasce niewiele możemy zrobić. Autentyczne życie w łasce zawsze prowadzi do świadectwa. Wszyscy możemy prosto na co dzień sprawdzać, czy rzeczywiście zanurzeni jesteśmy w łasce – widać to po owocach współdziałania z Panem Bogiem. Dzisiaj wszystkim nam zagraża pokusa, żeby poprzestawać na jakimś jednym elemencie naszej wiary, nie chcemy widzieć całości naszego życia w kontekście wiary, dlatego ciągle przypominam o życiu Bożą łaską i potrzebie dawania chrześcijańskiego świadectwa.

    Jako kapłan spędził Ksiądz Biskup 5 lat na misjach w Ekwadorze. Ostatnio także tam był…

    Odkrywam prawdę o swoim powołaniu i o tym, co się dzisiaj dzieje, w świetle mojej pracy misyjnej. To była jedna z największych łask w życiu. Ten czas wiele zmienił w moim sposobie myślenia, patrzenia na Kościół. Tam doświadczyłem wyrazistej wspólnoty wiary, która idzie razem i ma świadomość, że jest prowadzona przez Pana Boga, także w trudnych momentach historii. Często wszystko, co dzieje się w moim życiu, odnoszę do momentu, kiedy byłem misjonarzem w Ekwadorze. Gdy było mi dane jeszcze raz odwiedzić tamtą diecezję, parafię, w której pracowałem, jeszcze bardziej umocniłem się w takim rozumieniu mojej posługi w Kościele. Wyjazd dał mi także dużo radości, gdy patrzyłem na to, co zostało podjęte przez kolejnych misjonarzy. Mój trud nie był daremny. Tam wyraźnie widać to, że jeden sieje, drugi podlewa, a Pan Bóg daje wzrost. Owoce będą dla Niego.

    Pierwszy rok posługi Księdza Biskupa wpisuje się w bardzo ważny czas dla całej Polski, nie tylko dla diecezji. To kumulacja ważnych wydarzeń – Rok Miłosierdzia, 1050. rocznica chrztu Polski, ŚDM, intronizacja Chrystusa na Króla Polski...

    Nie możemy narzekać na to, że mało wydarzeń dzieje się wokół nas, nie tylko w tym minionym roku, ale w ogóle. Wystarczy jedynie spojrzeć oczami wiary i wówczas dostrzeżemy, jak Bóg wkracza w naszą historię i nas prowadzi. Wszystkie te wydarzenia są takim dotknięciem Bożej łaski.

    Podczas spotkania biskupów z papieżem Franciszkiem w katedrze wawelskiej zadał Ksiądz Biskup Ojcu Świętemu pytanie dotyczące parafii, na które odpowiedź cytowały później wszystkie media, nie tylko katolickie.

    Było dla mnie wielkim przeżyciem, że jako jeden z najmłodszych biskupów mogłem zadać pytanie. Odpowiedź papieża bardzo wiele nam mówi. To parafia jest miejscem, gdzie dzieją się rzeczy najważniejsze. Od tego, w jaki sposób prowadzona jest parafia, w jaki sposób rozwija się tam życie wiary, zależy przyszłość Kościoła. To jest najważniejsza wspólnota w Kościele i zarazem najbardziej bliska nam wszystkim, bo każdy do jakiejś parafii należy. Dzisiaj, kiedy w diecezji przeżywamy synod, nasze oczy winny być skierowane na parafie. To tam ma się dokonać odnowa życia religijnego. Im bardziej uda nam się zmotywować parafie, aby podjęły refleksję nad stanem życia Kościoła w swoich wspólnotach, tym większe będą owoce synodu.

    Podczas pierwszego spotkania synodalnej komisji przygotowawczej mówił Ksiądz Biskup o tym, że trzeba najpierw poznać mocne i słabe strony parafii.

    Synod wtedy dopiero przyniesie owoce, kiedy w parafiach będziemy rozmawiali o Kościele, modlili się za niego, uświadamiali sobie, że jesteśmy jego członkami. To głos całego tarnowskiego Kościoła pozwoli nam lepiej kroczyć. Samo jurydyczne rozwiązanie nie pokaże w pełni nowej drogi ani nie odnowi życia kościelnego. Ono jest potrzebne jako filar, do którego będziemy się odnosić, ale owoc pracy wszystkich zespołów synodalnych będzie większy, kiedy synod poruszy całą diecezję. Dlatego musimy podjąć wysiłek, aby każda wspólnota parafialna słuchała, co Pan Bóg chce nam powiedzieć w tym momencie historycznym, w którym znalazła się diecezja tarnowska.

    beata.suwara@gosc.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół