• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Młodzi zbudowali most

    ks. Zbigniew Wielgosz

    |

    Gość Tarnowski 07/2017

    dodane 16.02.2017 00:00

    Podczas tygodnia misyjnego ŚDM 100 Włochów z diecezji Forli-Bertimoro gościło w parafiach dekanatu Piwniczna-Zdrój. Nie zapomnieli o swoich gospodarzach i kiedy tylko nadarzyła się okazja, zaprosili rówieśników z Polski z rewizytą.  

    Za wszystkim stał ks. Andrea Carubbia, który w tamtej diecezji zajmuje się duszpasterstwem młodzieży – mówi ks. Grzegorz Kubalica, który podczas ŚDM był duszpasterzem młodzieży w dekanacie Piwniczna-Zdrój. Cała wyprawa trwała od 30 stycznia do 5 lutego, a uczestniczyło w niej 47 młodych razem z ks. Grzegorzem i ks. Marcinem Niwą, obecnie wikariuszem w parafii Rytro. W tym czasie we Forli trwała nowenna przed odpustem ku czci patronki miasta – Matki Bożej od Ognia.

    – Jest to obraz Madonny z Dzieciątkiem z XV w., który ocalał w pożarze szkoły, gdzie się znajdował. Było to z 3 na 4 lutego 1428 roku. Mieszkańcy miasta uznali to za cud i obraz przenieśli do katedry. Od tego momentu otaczają go wielką czcią. Przed 4 lutym trwa nowenna, a w wigilię święta mieszkańcy Forli palą czerwone lampiony w oknach na pamiątkę tamtych wydarzeń – wyjaśnia ks. Grzegorz. Ksiądz Andrea Carubbia chciał, żeby wizyta gości z Polski nie była zwykłą wycieczką czy tylko podziękowaniem, ale budowaniem mostów przyjaźni między młodymi. – Mówił, że zależy mu na zachęceniu młodzieży z Forli do większego zaangażowania się w życie parafii, Kościoła. Okazuje się, że nie jest ono zbyt wielkie, choć w parafiach istnieją grupy apostolskie, skautów. To jednak za mało, dlatego duszpasterze z Forli szukają inspiracji w naszym duszpasterstwie, a w młodych ludziach z Polski ognia, który mógłby zapłonąć także w sercach ich rówieśników z Forli. Trzeba dodać, że w tamtej diecezji jest bardzo mało powołań, w seminarium studiuje tylko czterech kleryków – podkreśla ks. Kubalica. Młodzi z Polski mieszkali u rodzin w parafiach na terenie Forli. Wspomnienia związane z ŚDM wróciły więc jak żywe…

    Mniej żywiołowi

    Patrycja Bołoz, z parafii Piwniczna-Kosarzyska, była parafialną animatorką młodzieży podczas ŚDM. Razem z siostrą prowadziła też grupę apostolską w Kosarzyskach. W tygodniu misyjnym ŚDM przebywało tam 10 Włochów. – W Forli mnie i koleżankę przyjęła Chiara, która była na ŚDM razem z bratem Pietro. Nie mieszkali wtedy w naszej parafii, ale zupełnie nam to nie przeszkadzało. Poznałam wspaniałą, życzliwą, ciepłą, otwartą, siedmioosobową rodzinę. Nie zapomnę makaronów i pizzy, które robiła mama naszej włoskiej koleżanki. Z młodymi porozumiewaliśmy się po angielsku. Mama mówiła do nas po włosku, angielsku i niemiecku w jednym zdaniu, ale mogliśmy ją zrozumieć – mówi Patrycja. Zaskoczeniem dla niej było to, że młodzi nie są tak zaangażowani w duszpasterstwo, jak w diecezji tarnowskiej. – Nie powiem, młodzi są religijni, modlą się, ale są w tym przeżywaniu wiary jacyś spokojniejsi, mniej żywiołowi od nas. A wydawało mi się, że Włosi wyprzedzają nas w tym – śmieje się dziewczyna. Patrycja zauważyła również, że do kościoła chodzi tam mniej osób niż w jej rodzinnej diecezji. Spodobało się jej natomiast przygotowanie dzieci do I Komunii Świętej w przyparafialnym oratorium, gdzie w katechezie prowadzonej przez świeckich uczestniczyło 60 dzieci kilkunastu narodowości.

    Wprost perfetto

    Marcin Długosz, wiceprezes oddziału KSM z parafii Narodzenia NMP z Piwnicznej-Zdroju, był we Włoszech pierwszy raz. – Jak jedziesz na wczasy z rodzicami, to mieszkasz w hotelu, wszystko masz podstawione pod nos, coś zobaczysz, ale nie doświadczysz, jak naprawdę ludzie żyją w danym kraju. Ja tego mogłem doświadczyć, mieszkając u włoskiej rodziny, która pokazała mi takie normalne, codzienne życie. Poza spotkaniami całej grupy mogłem spędzić naprawdę wiele czasu z włoskimi gospodarzami, nawet w galerii – śmieje się Marcin. Na początku nie było mu jednak łatwo. – Bariera językowa odebrała mi mowę, dopiero po jakimś czasie udało mi się nawiązać kontakt i potem po angielsku szło już gładko, zaś na zakończenie było wprost perfetto – dodaje chłopak. I on, tak jak Patrycja, dziwił się, że włoska młodzież jest taka spokojna. – A my jak południowcy – skorzy do zabawy, szaleństwa, okazywanej otwarcie radości. Taki trochę kontrast – mówi Marcin.

    Bez monotonii

    Z parafii Żegiestów, a konkretnie z Zubrzyka, do Forli pojechał Mateusz Wyszowski. Podczas ŚDM pomagał w parafii m.in. przygotować salę na przyjęcie Włochów. – Nie nawiązałem wówczas jakichś znajomości, kontaktów. Nie spodziewałem się, że wyjdzie z tego wszystkiego taka przygoda, że poznam tylu fajnych ludzi – cieszy się Mateusz. We Forli mieszkał z kolegą w rodzinie, która miała trzech synów. – Byli bardzo gościnni, bardzo weseli, nie czuło się tam monotonii, nudy, szarości. Prócz tego, co zobaczyliśmy wspólnie jako grupa, każda rodzina, także moja, pokazała nam najbliższą okolicę, w której żyje. Mnie i kolegę oprowadzał po niej Dario, najstarszy syn naszych gospodarzy – opowiada chłopak. Widząc sposób przeżywania wiary przez Włochów, docenił ten, który jest w Polsce, w diecezji tarnowskiej. – Myślę, że mogliby wiele z naszej polskiej pobożności zaczerpnąć dla siebie – dodaje Mateusz.

    Z przyjaciółmi

    Rytro reprezentował m.in. Piotrek Łękawski. Podczas tygodnia misyjnego ŚDM bardzo zaprzyjaźnił się z Włochami, którzy mieszkali w jego parafii. Już wtedy pojawiły się zaproszenia do odwiedzin, ale nie udało się ich urzeczywistnić. – Dopiero teraz doszło to do skutku i mogłem ponownie zobaczyć włoskich przyjaciół. Do domu przyjęła nas bardzo gościnna rodzina, a włoska mama Brunella dwoiła się i troiła, żeby nam niczego nie brakowało – uśmiecha się Piotrek. Jego włoscy przyjaciele należeli m.in. do skautów. – Ale w szkole mają obowiązkowy wolontariat i muszą się w coś konkretnego zaangażować. Przydałoby się to także u nas, żeby młodzi mieli okazję zrobić coś dobrego. Na przykład w parafii, w której mieszkałem, pokazano mi, jak działa Caritas parafialna, w której młodzi jako wolontariusze opiekują się na przykład dziećmi imigrantów, organizując dla nich różne zabawy – mówi chłopak. Niezapomnianym przeżyciem ponownego spotkania z włoskimi rówieśnikami było wspólne wspominanie Światowych Dni Młodzieży. Były pokazy zdjęć, filmów, świadectwa. – A odpust we Forli to naprawdę wielkie święto, czuć, że żyje nim całe miasto. Ponadto spodobał mi się włoski styl życia, pewien luz, spokój, wspólne rozwiązywanie trudności – dodaje Piotrek.

    Czas budowania

    Młodzi, prócz programu organizowanego przez poszczególne rodziny, mieli wiele wspólnych spotkań. – Odwiedziliśmy siedzibę Caritas diecezjalnej, gdzie uchodźcy i imigranci, którymi tam się opiekowano, przygotowali dla nas obiad złożony z różnych narodowych potraw, głównie z Bliskiego Wschodu. Byliśmy też we wspólnocie sióstr, które opiekują się chorymi uchodźcami – mówi ks. Marcin Niwa. Wspólnym doświadczeniem wszystkich było uczestnictwo w nowennie przed odpustem ku czci Matki Bożej. W ramach przygotowań duchowych do uroczystości zaplanowano także czuwanie dla młodych. – Ksiadz Andrea bał się, że nie przyjdzie zbyt wiele osób, a tu niespodzianka. Cały kościół wypełnił się młodymi Włochami, z którymi mogliśmy się wspólnie modlić – dodaje ks. Marcin. To był kolejny most, który zbudowali młodzi i ich duszpasterze począwszy od Światowych Dni Młodzieży. – Zaprosiliśmy Włochów do ponownych odwiedzin naszego dekanatu. Mamy nadzieję, że między nami powstaną kolejne mosty i będzie nam, jak i Włochom, do siebie coraz bliżej – uśmiecha się ks. Marcin.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół