• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Gruszki nie rosną na wierzbie

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 14/2017

    dodane 06.04.2017 00:00

    Wyspiański ponad 100 lat temu, diagnozując rodzimą duszę, pisał, że Polacy „nie chcą chcieć”. „Chcenie” jest dziś podstawowym wyzwaniem dla młodzieży.

    Krynica-Zdrój, rekolekcje rozeznaniowe dla młodych mężczyzn. 30 chłopa stawia sobie pytania, szuka odpowiedzi. Także słucha. Jakub Tokarz z Ujanowic chodzi do liceum w Nowym Sączu. W tym roku zdaje maturę. – Ludzie w moim wieku przeżywają lęk przed dorosłością. Są obawy, czy znajdę sensowną pracę, czy będę się spełniał, czy będę mógł się z tego utrzymać. Czy znajdę sensowną partnerkę życiową, żonę. Jakie studia, w co iść, żeby być szczęśliwym – mówi. Mnóstwo pytań, mało odpowiedzi. W klasie Kuby 10 na 30 uczniów wie, co chce zrobić ze swoim życiem.

    – Najwięcej jest takich, którzy mają kilka opcji – dodaje. To znaczy, że nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Kuba przyjechał, żeby się utwierdzić w tym, co czuje w sercu. Karol Osioł z Szymbarku przybył tu z innych powodów. – Maturę w technikum zdaję za rok. Mam czas. Nie szukam teraz kierunku studiów. Szukam siebie i Boga. Chcę coś zrobić ze swoim życiem, bo są chwile, kiedy czuję, że tracę ster – przyznaje. Życiowo widzi się w małżeństwie, zawodowo też mniej więcej wie, czego chce. – Potrzebuję zaś odnaleźć siebie, znaleźć motywację do działania, siłę do zmieniania się na lepsze. Ostatnio czuję, że drepczę w miejscu, że nie robię tego, co chcę, by być lepszym. Że nie żyję na miarę duchowych marzeń o sobie – przyznaje. Marcin Hebda z Bobowej, raper, ma 22 lata. – Lada chwila przyjdzie pewnie podejmować ważne decyzje: o małżeństwie, rodzicielstwie. Mam taką świadomość, że trzeba mocno oprzeć się w życiu na fundamencie wiary. Szukam wzmocnienia, żeby kiedyś być mężem i ojcem ze znakiem jakości, prawdziwie dobrym i bożym, żebym umiał relacje dobrze poukładać – wyjaśnia Marcin.

    Chłopy do roboty

    Rekolekcje odbywają się pod hasłem „Chłopy do roboty”. – Fajny tytuł. Mnie zdecydowanie zachęcił – mówi Karol. Hasło podoba się też Marcinowi Lewandowskiemu z Wydziału ds. Nowej Ewangelizacji, liderowi, który głosił dwie konferencje w czasie rekolekcji. – W gronie mężczyzn obecnych w Krynicy zgodziliśmy się, że my, mężczyźni, lubimy robić nic. To bywa sposób na życie. Nic nie robić. To jest fajne. Ale czas wtedy przecieka przez palce. Nie ukrywam, że sam czekałem na mecz piłkarski Czarnogóra–Polska, by półtorej godziny przed telewizorem nie robić nic, ale ogólnie musimy brać się do roboty, a nie przesypiać, czekać, poddawać się apatii, bierności, nie możemy sensu życia upatrywać w tym, by nie robić nic – mówi Marcin. „Nicnierobieniu” towarzyszy często niezdecydowanie człowieka, który za 30 dni zdaje maturę. – To oznacza, że tak naprawdę nie zmierzył się z tematem, że nie wie naprawdę, co dalej – uważa ks. Marcin Baran, duszpasterz młodzieży. Kierują się zdaniem znajomych, całą paczką idą do Krakowa na jedne studia, chyba dla towarzystwa. Czasem młodzi poddani są silnej presji w domu. Urodził się w rodzinie lekarzy czy prawników, to rodzina już w dzieciństwie zaplanowała przyszłość córki czy syna. Młodzi w to idą, ale często nie są szczęśliwi. Bo nie robią tego, do czego zostali powołani, ale to, co powinni.

    Ziarno rzucone w ziemię

    Rzecz w tym, że nad dojrzałością można popracować. – Doświadczyłem tego, że młodzież chodząca na czuwania, poszukująca, zadająca pytania powoli dojrzewała do poważnej decyzji. Formacja ma głęboki sens. Ona też rodzi pragnienie poczucia sensu w życiu. Znam takie przypadki, że np. mając ogromne możliwości, dziewczyna decyduje się zostać pielęgniarką, jest świadoma tego, że będzie mało zarabiała, ale wie, że tak chce służyć ludziom, w tym widzi swoje życiowe powołanie. Nie tyle w byciu bizneswoman, księgową czy mechanikiem, ile w służeniu ludziom – mówi ks. Baran. Bóg mówi do każdego. – Kłopot jest w tym, że mamy upośledzony zmysł słuchania wewnętrznego głosu – uważa ks. Tomasz Rąpała, ojciec duchowny w tarnowskim seminarium duchownym, który prowadził krynickie rekolekcje. Mówi się, że tak jak człowiek został wezwany do czynienia sobie ziemi poddaną, uprawiania tej gleby, tak sam jest też rzuconym przez Boga ziarenkiem. – Trzeba próbować wejrzeć w siebie, zobaczyć, co ma być, co ma wyrosnąć z tego ziarna, jaka roślina, jakie owoce powinna wydać. Wiadomo, że gruszki na wierzbie nie wyrosną, że tylko grusza wyda gruszki – zwraca uwagę na oczywistości ks. Rąpała.

    Selfizm

    Takiego rozeznawania, rozpoznania tego, czego Bóg oczekuje, można się nauczyć. – Taką instrukcją obsługi człowieka jest słowo Boże. Bóg nieustannie mówi do nas – przypomina ks. Tomasz Rąpała. Ksiądz Marcin Baran ostrożnie porównuje adorację Najświętszego Sakramentu z opalaniem się. – Może nie najlepiej się czujesz, nie masz „nastroju”, ale trwasz w obecności Jezusa Eucharystycznego. To jak z wystawianiem się na słońce, i tak wyjdziesz z adoracji „opalony”. Podobnie jest z karmieniem się słowem Bożym. To działa – mówi. Kłopot w tym, że żyjemy w świecie, w którym bombardowani jesteśmy każdego dnia tysiącem informacji. – Jako społeczeństwo i ludzie od tego wszystkiego… nie chcę powiedzieć, że głupiejemy, więc powiem, że tracimy orientację – uważa Marcin Lewandowski. Marcin posługuje się też słowem „selfizm”. – Takie nakierowanie na siebie, na rozwój, na samorealizację – mówi. – Tymczasem człowiek spełnia się tylko wtedy, kiedy jest dany jako dar dla drugiego – dodaje.

    Służ ludziom

    Konrad Kilian z Mielca jest klerykiem na III roku tarnowskiego seminarium. Jako ministrant był raz bliżej ołtarza, raz dalej. Następnie szkoła muzyczna. Potem zainteresowanie motoryzacją, rajdami. Zrobił nawet licencję ratownika drogowego w PZMot. Wydawało mu się nawet, że może to jest jego droga. – Decyzję o wstąpieniu do seminarium w zasadzie podjąłem w Rzymie, kiedy byliśmy z księdzem na kanonizacji Jana Pawła II. Ta ogromna masa, tłum ludzi wierzących tworzących Kościół, widok kapłanów, którzy dzień i noc spowiadają. To wtedy był przełom – wspomina. Maciek Lorens, kleryk II roku, długie miesiące przed maturą „wiedział”, gdzie będzie studiował. – Ale po wakacjach mi się odwidziało. Znalazłem dziewczynę, myślałem o prawie, choć cały czas była we mnie myśl o powołaniu kapłańskim – przyznaje. Bóg upomniał się o niego w odpowiednim czasie. Adrian Fyda z Grybowa studiował anglistykę. – Dziś wydaje mi się, że to była jakaś forma ucieczki, wybór z powodu braku konkretnej decyzji – mówi. Prawie wszyscy myśleli już wcześniej, że na pewno zostanie księdzem. Czuł delikatną presję. – Byłem bardzo zaangażowany w liturgiczną służbę ołtarza. Ale to było takie bardzo zewnętrzne, nie stanowiło dokładnego odbicia tego, co miałem w sercu. Jako student po spowiedzi generalnej usłyszałem wewnętrzny głos, który mnie zapytał: „Jak długo jeszcze będziesz uciekał przede Mną?”; „Jak długo nie będziesz mógł zdecydować się na to, co ci proponuję?” – wspomina Adrian. Klerycy z grupy powołaniowej i zespół Genezareth raz w miesiącu jeżdżą do parafii na czuwania, uwielbienia, koncerty. – Czasem młodzi są zaskoczeni, że zamiast cichutkiej gitarki i drżącego głosiku są mocne basy, gitarowe riffy i drżące głośnikowe kolumny. Są zaskoczeni, że tak można, że w seminarium może być zwyczajnie, normalnie – uśmiecha się Adrian Ochab, członek zespołu. Ludzie niewiele wiedzą o seminarium jako jednej z dróg kształtowania i rozeznawania powołania. – Ksiądz rektor czasem mawia, że mur, który otacza seminarium, nie może być za niski, ale nie może być także zbyt wysoki – przypomina ks. Tomasz Rąpała, ojciec duchowny seminarium. Klerycy także w tym miejscu rozeznają swoją drogę. Żaden kleryk jeszcze nie jest księdzem. W zderzeniu ze światem także kształtuje swoją przyszłość. Z drugiej strony zbyt wysoki mur także nie służy dobremu postrzeganiu tego miejsca. Dlatego klerycy pojawiają się w parafiach, ewangelizują. – Ale nie namawiamy na seminarium. Dojrzałą decyzję także co do tej drogi każdy musi podjąć sam – podkreśla ks. Rąpała. Inaczej się nie da.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół