• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Płakaliśmy razem

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 14/2017

    dodane 06.04.2017 00:00

    Na dzieci działa obraz, do dorosłych dociera słowo. A co przemawia do kandydatów do bierzmowania?

    W tym roku w diecezji bierzmowanych jest 13,5 tys. gimnazjalistów. Niewielka część z nich w kilku parafiach przygotowuje się do tego w zwyczajnym, 3-letnim rytmie, ale korzystając z programu „Młodzi na progu”.

    – Fundamenty przygotowania są takie same. Celebracja liturgiczna, katecheza i spotkania w małych grupach – mówi ks. Krzysztof Ceglarz, który opiekuje się młodzieżą bierzmowaną w parafii Jazowsko. 44-osobowa grupa gimnazjalistów z tej parafii wzięła udział przed bierzmowaniem w rekolekcjach zamkniętych, które odprawili w Brzesku. Rekolekcje prowadziła Szkoła Nowej Ewangelizacji z Gliwic oraz animatorzy „Młodzi na progu” z parafii pw. Miłosierdzia Bożego z Brzeska. Rekolekcje szczególne, które nie pozwalają młodym na chwilę wytchnienia, ale i na bierność. – Trochę podobnie jest z programem „Młodzi na progu”, który zakłada aktywność kandydatów na spotkaniach małych grup. U nas spotkania odbywają się co dwa tygodnie. Nie sposób przesiedzieć tych spotkań jak prelekcji – tłumaczy ks. Ceglarz. Rekolekcje grupy zakończyły się 26 marca. Tego samego dnia wieczorem ks. Ceglarz otrzymuje od jednego z chłopaków wiadomość: „To, co się działo, nikt nie jest w stanie wytłumaczyć. Dla mnie też to było takie dziwne. Ale nie dlatego, że ktoś z kadry mówił, ale sam przeżyłem, naprawdę uwierzyłem, że Bóg jest i jak ktoś nie doświadczy tego, to nie zrozumie” – pisze chłopak. I dodaje, że dziękuje, i że jakby kiedyś były takie rekolekcje, to chętnie by na nie pojechał, bo chciałby to jeszcze kiedyś przeżyć i że rozumie, że jego „ubytki”, niedostatki nie są po to, żeby je wstydliwie przed Bogiem zakrywać i uciekać od Niego, ale by oddać to, co słabe, Bogu. „Teraz, proszę księdza, czuję, że jestem przygotowany na przyjęcie Ducha Świętego” – dodaje chłopak. Słowa klucze: przeżyć, doświadczyć, poczuć. Wielu ich rówieśników z wiarą i Kościołem ma kłopot. – Mają czarny obraz Kościoła. Utożsamiają wiarę z zestawem zakazów i nakazów. Tego nie rób, to możesz, a to musisz – mówi Przemek Nowak, animator „Młodych na progu” z Jazowska. Tak to kandydaci do bierzmowania często widzą, bo tak się nauczyli. W domu, parafii. – Ale myślę, że nie ma się co dziwić, bo wielu ludzi w naszym rejonie chodzi do kościoła, w świątyniach bywa ścisk, a potem połowa z tych, którzy gorliwie się modlą, wychodzi i zabiera się do obgadywania innych ludzi. To antyreklama wiary – mówi Remigiusz Wyrostek, tegoroczny bierzmowany. A młodzi są wyczuleni na prawdę, widzą każdy fałsz, zgrzyt, nieprzystawalność wiary i postępowania innych, co z naturalną postawą buntu rodzi sceptycyzm wobec Kościoła i wiary. Ale można ich ująć, a nawet zdobyć. – Przeszliśmy przez to w zeszłym roku. Na spotkaniach w grupach, na rekolekcjach – mówi animatorka z Jazowska Kasia Grońska. Na tamtych rekolekcjach było świadectwo. Wychodzi młody człowiek i dzieli się swoją historią. Złe doświadczenia, pustka, bezsens istnienia, nałogi, „piękny” katalog grzechów na rozkładzie. Nagle spotyka na swej drodze Jezusa. Nie, że nagle zaczyna rozumieć, że Jezus jest, ale emocjonalnie doświadcza Jego obecności. Otwiera się jego serce, może na początku tylko uchyla. „Pozwólmy, aby nasze serce się wzruszyło. Nie bójmy się tego” – mawia papież Franciszek. – I nas to spotkało na rekolekcjach, bo ten od świadectwa zaczyna płakać, a my słuchając go, zaczynamy płakać razem z nim. Potem radosny opowiada o życiu z Jezusem, jak codzienność staje się prostsza. Po prostu uwierzyliśmy mu i zapragnęliśmy także tak żyć. Potem przyszła cała reszta, pogłębienie, zrozumienie – opowiada Kasia. Dziś próbują ten entuzjazm przekazać dalej. Choćby na spotkaniach w grupie. – Da pan wiarę, że potrafimy dyskutować o Bogu na spotkaniach małych grup, potem na ulicy, po spotkaniu, że jeszcze w szkole na korytarzu kończyliśmy rozmowy? – pyta Remigiusz. W „tym kraju”? Niemożliwe. – Na spotkaniach małych grup dyskusje są nieraz twarde, soczyste, ale to dobrze, bo jeśli bierzmowanie to sakrament dojrzałości, to nie można wiary traktować cukierkowo – dodaje Zuza Mika. Wolą tak, niż podejście w stylu „zakuć, zdać, zapomnieć”. Młodzi na grupach nie mają kłopotu, żeby się otworzyć, bo prowadzącymi są niemal ich rówieśnicy. – Oni byli niedawno tam, gdzie my. Ich świadectwo to coś realnego, prawdziwego. To jest szczere – dodaje. Nawet wtedy, kiedy jest trudne. – Trzeba mieć odwagę, żeby stanąć wobec nas, niewiele młodszych i opowiedzieć o sobie – przyznaje Remigiusz. Ale wtedy dowiadują się, doświadczają, że życiorysy wielu ludzi są podobne, że Kościół i bierzmowanie są dla grzesznika, którym jest każdy z nas. Taka jest prawda. Tylko ona jest ciekawa. Tylko ona zmienia ludzi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół