• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Nie ulegajmy myśleniu, że jesteśmy najlepsi

    Beata Malec-Suwara

    |

    Gość Tarnowski 15/2017

    dodane 13.04.2017 00:00

    Diecezja tarnowska w statystykach pobożności i powołań wypada najlepiej w Polsce, ale też mamy nad czym się pochylić.

    Rekolekcje dla członków parafialnych rad duszpasterskich, które odbyły się w „Arce” w Gródku nad Dunajcem, były też okazją do rozmów na temat V Synodu Diecezji Tarnowskiej. Stało się tak podczas spotkania uczestników z bp. Leszkiem Leszkiewiczem, przewodniczącym Komisji Przygotowawczej Synodu, oraz ks. Zbigniewem Pietruszką, dyrektorem Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego Kurii Diecezjalnej w Tarnowie.

    – Państwa zadanie i praca, także w czasie synodu, będą bardzo ważne, dlatego już dzisiaj chciałbym was bardzo prosić i zachęcić do włączenia się w synod, który się rozpoczął i znajduje się w fazie przygotowawczej – mówił do członków parafialnych rad duszpasterskich ks. Zbigniew Pietruszka. Obok kapłanów i osób konsekrowanych w zgromadzeniu synodalnym zasiądą także świeccy, wybierani spośród członków Diecezjalnej Rady Duszpasterskiej, którą tworzą wybrane osoby z poszczególnych rad parafialnych. Obecnie rada ta liczy ok. 40 osób, ale jej kadencja powoli dobiega końca. Wybory do rad odbędą się prawdopodobnie na jesień obecnego roku. Członkowie parafialnych rad duszpasterskich będą tworzyć także parafialne zespoły synodalne, które zostaną powołane w swoim czasie. To do nich będą się dołączać przedstawiciele różnych ruchów, stowarzyszeń, instytucji i organizacji kościelnych działających na terenie danej parafii. – Najważniejsze to modlitwa. Musimy się teraz dużo modlić za synod, za Kościół tarnowski, biskupa i nasze parafie. Ta modlitwa musi być takim błaganiem o otwarcie się na to, co Duch Święty chce powiedzieć Kościołowi tarnowskiemu – tłumaczył członkom rad parafialnych bp Leszek Leszkiewicz. Druga sprawa to docieranie do wszystkich z informacją o synodzie. – W porozumieniu z proboszczem mówcie o synodzie w waszych parafiach – zachęcał bp Leszkiewicz, a jako kolejną kwestię wymienił szukanie tych obszarów, którymi synod powinien się zająć. – Niech państwo uczciwie popatrzą na to, co dzieje się w parafiach. To przy synodzie jest bardzo ważne, żeby dokonać rzetelnej oceny stanu naszej wiary – mówił biskup, zauważając, że Kościół w ostatnim czasie bardzo się zmienił. Jeszcze kilkanaście lat temu rodzina w sposób naturalny przekazywała wiarę, dziś już nie jest to tak oczywiste. Biskup zachęcał, aby radni nie ulegali myśleniu, że „jesteśmy najlepsi, że mamy najwięcej księży, pobożnych rodzin”. – Będzie dobrze, jak Pan Bóg wystawi nam taką ocenę. Mamy także nad czym się pochylić: na przykład nad takimi kwestiami jak przekaz wiary w rodzinie, to, czym parafia żyje i co dla niej jest ważne, czy nie idziemy tylko w kierunku czystego administrowania, jak podejmujemy nowe wyzwania, czy jest w nas siła do nowego głoszenia Ewangelii – wymieniał bp Leszkiewicz. – Ten synod to błogosławieństwo Boże i należy chylić czoła przed naszymi hierarchami, którzy pomimo tego, że diecezja tarnowska w statystykach wypada najlepiej, dostrzegli potrzebę zwołania synodu i zadziałania w porę, kiedy jeszcze są ludzie w Kościele – mówi pan Andrzej, zauważając, że nie mniej ważne jest to, iż na temat przyszłości Kościoła dyskutują nie tylko duchowni, ale dopuszczany jest także głos świeckich. Członkowie rad duszpasterskich pytali o ankiety, które w swoim czasie trafią do wszystkich parafii. Jeszcze wcześniej do rad parafialnych będą przekazane przez proboszczów ogólne pytania z prośbą o wskazanie obszarów, którymi powinien zająć się synod. Już podczas spotkania z bp. Leszkiewiczem zwracano uwagę na kilka kwestii, takich jak pozycja młodych w Kościele oraz ich rola w synodzie, styl głoszenia kazań czy problem dzienniczków, które praktykowane są podczas przygotowań do bierzmowania i powodują, że młodzi w formalny sposób podchodzą do sakramentu, a przez to nie traktują go często jako doświadczenia wiary. Z drugiej strony bez przygotowania nie mogliby przyjąć sakramentu, a na rodziny już coraz trudniej liczyć w tym względzie. – Wstydzimy się mówić o Chrystusie, nie wspominając już o wspólnej modlitwie. To jest trudne, bo wymaga zmiany w podejściu do Kościoła. Chciałabym, żeby synod nam pokazał, jak odnowić siebie dla Boga, jak ewangelizować innych, by zaczęli żyć taką samą Bożą radością – mówi pani Barbara. Michał Mitoraj z parafii Matki Bożej w Szerzynach twierdzi, że rozwiązaniem dla tego rodzaju problemów byłaby obecność Domowego Kościoła w każdej parafii. – To z pewnością ożywiłoby rodziny. We wspólnocie kilku rodzin łatwiej rozmawiać i formować się. Są one dla siebie wsparciem i nawzajem się motywują, a dzieci w tym wzrastają.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół