• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Dla ciebie, Stasiu...

    ks. Zbigniew Wielgosz

    |

    Gość Tarnowski 16/2017

    dodane 20.04.2017 00:00

    Bohaterem nie zostaje się ot tak, a odwagę złożenia najwyższej ofiary wykuwa się w codziennej wierności.

    Józef Kachniarz urodził się 8 lutego w 1907 roku w Mszalnicy. Jego ojciec, Jan, był bardzo szanowanym gospodarzem i dobrym człowiekiem. Ludzie docenili to, wybierając go na swojego wójta. Jan ożenił się z Józefą z Donatów, pochodzącą z Dębicy. Jako kilkunastoletnia dziewczyna przyjechała do Mystkowa, by pomagać w kuchni na plebanii. – Tam wypatrzył ją sobie dziadek. Pewnego dnia poszedł do proboszcza, ks. Jana Jarzębińskiego, pod którego opieką pozostawała Józefa, i poprosił księdza o jej rękę – opowiada Stanisława Popiela, wnuczka Jana i Józefy. „Jasiu, musisz zaczekać, dziewczyna nie ma jeszcze lat” – odpowiedział proboszcz. I Jan czekał, aż w końcu zgodę otrzymał. Mieli czworo dzieci: Annę (mamę ks. Tadeusza, misjonarza w Boliwii, i siostry służebniczki Cecylii), Wojciecha (jezuitę), Józefa i Marię (służebniczkę dębicką o imieniu zakonnym Janina, zmarłą w opinii świętości).

    Dostępne jest 9% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół