• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Bóg obdarzył go brylantem

    Beata Malec-Suwara

    |

    Gość Tarnowski 33/2017

    dodane 17.08.2017 00:00

    Najstarszy ksiądz diecezji tarnowskiej, ks. prał. Władysław Bulanda z Paproci, świętuje 75-lecie swojego kapłaństwa.

    Bóg obdarzył księdza prałata wyjątkowymi darami, a pośród nich pięknym brylantowym jubileuszem – mówił biskup tarnowski Andrzej Jeż 9 sierpnia, dokładnie w dniu 75. rocznicy święceń kapłańskich ks. prał. Władysława Bulandy. – W ciągu 75 lat diament kapłaństwa księdza prałata został oszlifowany łaską Bożą i współpracą z nią, stał się brylantem, który jaśnieje pośród ludu Bożego – dodał, dziękując najstarszemu kapłanowi diecezji tarnowskiej za świadectwo życia, modlitwy, ofiary i cierpienia.

    – Przez ponad 200 lat istnienia naszej diecezji żaden z kapłanów nie dożył stu lat. Modlę się, żeby ksiądz prałat to przełamał – zauważył biskup. 1 września ks. Władysław skończy 98 lat. Przeżył 9 papieży, księdzem został jeszcze przed Soborem Watykańskim II. – Nawet niektóre egzaminy w seminarium zdawaliśmy po łacinie – zauważa 98-letni kapłan. Do kapłaństwa przygotowywał się pod okiem bł. ks. Romana Sitki, który był rektorem tarnowskiego seminarium. Obraz błogosławionego wisi w jego pokoju. Ks. Władysław dokładnie go pamięta. 9 sierpnia 1942 r., w dniu śmierci Edyty Stein, ks. Władysław Bulanda przyjął święcenia kapłańskie z rąk bp. Edwarda Komara. Pierwszą placówką księdza były Mikluszowice, gdzie został wikarym. – Zaplątałem się w politykę, jak to u młodych bywa. UB dowiedziało się o tym i chciało mnie aresztować – wspomina ks. Bulanda. Ostrzegła go o tym kierowniczka szkoły, w której uczył. Schronił się u znajomych i wystarał się o „lewe papiery”. Zmienił nawet nazwisko na Franciszek Kordek i wyjechał do diecezji gnieźnieńskiej. Kiedy sytuacja się uspokoiła, wrócił. Został wikarym w Borzęcinie, potem w Gręboszowie i tarnowskiej katedrze, gdzie przez 7 lat był kapelanem szpitala. – Lubiłem tę szpitalną robotę i ten czas wspominam najmilej – ocenia. Następnie przez 32 lata był proboszczem w Łapczycy, a potem przez 10 lat penitencjarzem w bocheńskiej bazylice. – Już niedosłyszałem i zrezygnowałem ze spowiadania. Na koniec wylądowałem w domu księży emerytów i uważam, że dla starszego księdza jest to najlepsze miejsce – mówi ks. Władysław. A jak według niego zmienił się Kościół przez te 75 lat? – Oj, znacznie – odpowiada. – Dziś słyszę, że do seminarium zgłosiło się 14 kleryków, a na moim roku było 48, z czego wyświęconych było 34. To świadczy o dzisiejszej pobożności – dodaje nestor wśród tarnowskich kapłanów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół