• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Tu kwitną nie tylko jabłonie

    Beata Malec-Suwara

    |

    Gość Tarnowski 34/2017

    dodane 24.08.2017 00:00

    Parafia ta w ciągu 60 lat cztery razy budowała kościół. Takiej determinacji próżno szukać gdzie indziej.

    Z wielkim szacunkiem na was patrzę, że potrafiliście wciąż na nowo budować ten kościół. Cenię was za to, że jesteście bardzo pracowici i troszczycie się o swoje rodziny i najbliższych, ale też za głęboką wiarę i pragnienie świątyni, które jest w was bardzo mocne – mówił biskup tarnowski Andrzej Jeż 15 sierpnia podczas uroczystości wmurowania kamienia węgielnego i poświęcenia kościoła w Woli Piskulinej.

    Parafia została erygowana w 1957 roku. Pierwsze Msze św. odprawiano tutaj od 1953 r. w tzw. kaplicy u Cebulów. Dwa lata później zawiązał się komitet budowy kaplicy. Powstała bez specjalnych pozwoleń, o które w czasach komunistycznych nie było łatwo. Szykany i groźby rozbiórki ze strony ówczesnej milicji wstrzymały dalsze prace. Stojące mury nakryto potem dachem, ale kościółek był ubogi. W latach 70. rozbudowano go, dobudowano dzwonnicę, prezbiterium, chór, przedsionek i zakrystię. W latach 1980–1983, po ekspertyzie budowlanej, która wykazała niestabilność konstrukcji, parafia dokonywała kolejnych przeróbek. Ostatni etap budowy, zwieńczony poświęceniem kościoła, przypadł na lata 2013–2015. Andrzej Trybulski z Tarnowa w 2001 r. usiadł na schodach plebanii i mazakiem na kartce wykonał jego szkic. Trzy złożone do modlitwy ręce – dziecka, matki i ojca. Ktoś inny może w nim zobaczyć Trzy Korony w Pieninach albo trzy namioty spotkania ze Starego Testamentu. Siłą napędzającą do pracy, trudu i ofiarności parafian przy budowie tego pięknego, jasnego i przejrzystego kościoła była ich modlitwa. Także modlitwa chorych, cierpiących i s. Joanny, klaryski stąd pochodzącej, która od 60 lat w klasztorze wspiera duchowo parafię. – Ziemia łącka słynie z kwitnących jabłoni, dziś poznajemy mieszkańców tej ziemi, którzy słyną także z wrażliwych, otwartych na sprawy Boże, kochających Kościół, rodzinę i tradycję ludzi. Używając przenośni kwitnących sadów, można powiedzieć o kwitnących tu ludzkich sercach – mówi proboszcz, który potrafił kolejny raz zmobilizować i zjednoczyć parafian we wspólnym dziele budowania.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół