• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Wskrzeszanie Teracha

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 41/2017

    dodane 12.10.2017 00:00

    Nie da się napełnić szklanki obróconej dnem do góry. Jak ją obrócić, by nalać do środka Wody Żywej?

    Wieczór młodych w Barcicach był spotkaniem regionalnym i wydarzeniem rozpoczynającym kolejny rok przygotowań do bierzmowania.

    – Żeby sensownie przejść przygotowanie, trzeba chcieć być bierzmowanym. Przekonanym do tego, a przynajmniej otwartym. Część rówieśników ma to od początku, część dopiero w trakcie otwiera się, część jednak idzie do bierzmowania dla świętego spokoju – mówi Kacper Lelito, 15-latek z Barcic. Sam uważa, że to ważne. Podobnie jak Kasia Sadowska. – Mam koleżanki i kolegów, którzy są już bierzmowani, i widzę, że po przyjęciu Ducha Świętego zmienili się na lepsze. Też chcę takiej zmiany – mówi. Ks. Andrzej Kędryna, proboszcz z Barcic, mówi, że sytuacja młodych biorących udział w przygotowaniu do sakramentu Ducha Świętego podobna jest do sytuacji Abrahama. – On pierwszy odcinek drogi do Ziemi Obiecanej przeszedł ze swoim ojcem Terachem. Drugą część drogi jednak szedł sam. Młodzi swoją drogę do bierzmowania przechodzą już na własny duchowy rachunek – mówi. Kościół zaleca, by do duchowego przygotowania bierzmowanych byli włączeni rodzice. Ks. Jerzy Szkarłat, katecheta z gimnazjum barcickiego, pytał uczniów po spotkaniu z rodzicami, jak to przyjęli. Wśród wielu głosów usłyszał także: „Rodzice stwierdzili, że chyba księdza pogięło”. – Jednym z podstawowych problemów uczniów jest to, że rodzice nie mają dla nich czasu. Tak mówi nawet 80 proc. klasy – mówi ks. Jerzy. Nastolatków rani rozdźwięk między świadectwem życia dorosłych a ich wymaganiami wobec dzieci. Każą iść do kościoła, a sami nie idą. Każą żyć dobrze, a kłócą się. – Kiedyś zapytałem chłopaka po bierzmowaniu, jak przeżył wylanie Ducha Świętego, czy jakieś dary otrzymał. Odpowiedział, że owszem: 700 zł – wspomina ks. Szkarłat. Cynizmu młodzi też uczą się od dorosłych. – Kiedy rozpoczynają przygotowanie do bierzmowania, są czasem jak szklanka obrócona do góry dnem, do której nie sposób nalać wody. Trzeba zatem szukać sposobu, by obrócić tę szklankę – mówi ks. Kędryna. To możliwe. Temu m.in. mają służyć spotkania z rodzicami. Nie do przecenienia są szczere rozmowy z duszpasterzami, rodzicami, świadectwo nawrócenia innych. Młodzi mają ogromny potencjał. Wystarczy spojrzeć na barcicką grupę apostolską: pełni pomysłów, chętni do pracy, twórczy, ale też szukający ciszy na adoracji. Takich młodych jest dużo.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół