• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Idziemy razem

    Beata Malec-Suwara

    |

    Gość Tarnowski 41/2017

    dodane 12.10.2017 00:00

    W diecezji tarnowskiej jest 1 milion 111 tysięcy wiernych. Każdy jest zaproszony do włączenia się w synod. Tę drogę musimy przejść wspólnie, bo to my tworzymy nasz Kościół.

    V Synodowi Diecezji Tarnowskiej zostało poświęcone odbywające się w ostatnim czasie IX Forum Ruchów i Stowarzyszeń Diecezji Tarnowskiej. Wzięło w nim udział ok. 600 przedstawicieli z niemal wszystkich parafii oraz klerycy tarnowskiego seminarium. – Obecni na tej sali w dużej mierze zadecydują o kształcie synodu i jego recepcji w dalszych latach – mówił biskup tarnowski Andrzej Jeż na zakończenie forum. Tłumaczył, że zwołanie synodu jest też próbą wyprzedzenia tego, co może być kryzysem w naszym lokalnym Kościele, symptomy tego daje się zauważyć już dzisiaj.

    – Potrzebujemy odnowienia Kościoła, a synod, który jest wielką łaską Bożą, daje takie możliwości. To, że rozmawiamy o wierze, naszym doświadczeniu Pana Boga, wspólnocie Kościoła, oddaje jego piękno – przekonywał biskup. Zauważył, że zderzenie z trudną sytuacją zawsze powodowało rozwój Kościoła. – Nie ma innej drogi: wiara musi być świadoma, pełna, dzielona z innymi. To zaczynamy coraz bardziej dostrzegać i forum bardzo nam w tym pomogło – dodał.

    Jesteśmy dla innych

    – Forum uświadomiło mi, czym jest synod. To nie jest jakieś jedno z wielu zebranie, zgromadzenie, ale odbywanie wspólnej drogi, wspólne kroczenie, a nawet bieg do celu, jak zauważył bp Artur Miziński – zaznacza Halina Mastalska ze Szczawnicy, uczestniczka forum. – Uzmysłowiłam sobie, że tej drogi nie przemierza się w pojedynkę, jest ona wspólna, bo bycie chrześcijaninem jest możliwe tylko we wspólnocie, w Kościele. Jesteśmy przede wszystkim dla innych, a inni są dla nas, wspólnotowy charakter mają sakramenty, a naszą wiarę najpełniej wyrażamy w liturgii, jak tłumaczył ks. rektor Andrzej Michalik. To poczucie eklezjalnego wymiaru wiary było chyba najgłębszym przeżyciem, jakiego doświadczyłam podczas forum – dodaje. Ksiądz Andrzej Michalik, rektor tarnowskiego seminarium, znawca teologii fundamentalnej i pastoralnej, przybliżając hasło synodu „Kościół na wzór Chrystusa”, mówił ponadto, że kończy się czas duszpasterstwa masowego, ukierunkowanego na kościelny tłum. – Kościół przyszłości będzie Kościołem małych, intensywnie żyjących wiarą i komunią braterską wspólnot albo go nie będzie – zauważył. – Kościół stanie się bardziej na wzór Chrystusa, jeśli każdy z nas stanie się bardziej na wzór Chrystusa, ale nie indywidualnie i bez więzi wspólnotowych, tylko we wspólnocie Kościoła i przez wspólnotę Kościoła – dodał.

    Modlitwa termometrem

    O zaangażowaniu świeckich w prace V Synodu Diecezji Tarnowskiej mówił jego przewodniczący bp Leszek Leszkiewicz. Zachęcał zebranych do entuzjazmu. – Nie chodzi o powierzchowną wesołkowatość, ale ewangeliczną radość, bo entuzjazm świadczy o tym, że jest w nas bardzo dużo żywotnych sił – mówił. Tłumaczył, że duchowni, osoby życia konsekrowanego i świeccy tworzą jeden Kościół. Te trzy stany potrzebują siebie nawzajem i są w relacji do siebie. Takiemu myśleniu zagraża wszechobecny indywidualizm, on wypacza rozumienie Kościoła zarówno u świeckich, jak i duchownych. Zachęcał wszystkich do włączenia się w prace synodalne, ale nie na zasadzie listy życzeń czy żądań wobec biskupa diecezjalnego. – Synod ma charakter doradczy, a to biskup jest prawodawcą – przypomniał. Policzył, że już na etapie przygotowawczym w skład 11 zespołów presynodalnych weszły 83 osoby świeckie, prawie tyle samo, ilu duchownych. W przyszłym składzie komisji synodalnych, które zostaną ustanowione przez biskupa diecezjalnego, z całą pewnością wierni świeccy także będą reprezentowani. – Duże znaczenie dla prac synodalnych będą miały parafialne zespoły synodalne – mówił bp Leszek. W ich skład wejdą głównie osoby świeckie. Zgodnie z projektem regulaminu V Synodu Diecezji Tarnowskiej w każdej parafii będzie musiał powstać 1 zespół synodalny złożony z minimum 15 osób. Z osób świeckich będą do nich należeć nadzwyczajni szafarze Komunii św., katecheci, członkowie rady duszpasterskiej oraz innych zrzeszeń eklezjalnych działających w parafii, a także reprezentacja innych osób i instytucji obecnych na jej terenie. Biskup zachęcał do modlitwy za synod. – Kościół, który się modli, ma prawo oczekiwać dobrych owoców w każdej dziedzinie podejmowanej aktywności – przekonywał. – Nie marginalizujmy modlitwy. Ona jest dobrym sprawdzianem, świadectwem, termometrem tego, czy idziemy w dobrą stronę. Czy rzeczywiście chcemy słuchać Ducha Świętego, być na wzór Chrystusa i mieć błogosławieństwo Pana Boga – dodał.

    Konieczny powrót do korzeni

    Świeccy, a już na pewno ci, którzy wzięli udział w forum, chcą zaangażować się w synod. – Ich udział w pracach synodalnych to bardzo duży krok w poszukiwaniu rozwiązań i wskazań niezbędnych do ciągłego rozwoju naszego Kościoła. Nowa ewangelizacja, której Kościół potrzebuje, jest niezbędna do poszerzania wiary i tradycji chrześcijańskich w dzisiejszych trudnych czasach – zauważa Łukasz Kozioł, uczestnik forum. Aleksander Bańka, przewodniczący Komisji ds. Świeckich na II Synodzie Katowickim, który zakończył się w ubiegłym roku, mówił o tym, jak wyglądało zaangażowanie świeckich w prace tamtejszego synodu. Oprócz parafialnych rad synodalnych powstały tam także internetowe zespoły synodalne, w których skład mógł wejść każdy, kto chciał. Przyznaje, że była to także przestrzeń do wylewania rozmaitych żalów czy pretensji, ale z drugiej strony dała ciekawy materiał, który posłużył do zbudowania ankiety, skierowanej później do szerokiego grona odbiorców. – Pytaliśmy w tych ankietach przede wszystkim o styl życia wiernych – mówił Aleksander Bańka. – Żebyśmy mogli skutecznie działać w świecie, musimy się najpierw zapytać o styl naszego bycia w Kościele. Bardziej niż działań potrzebujemy powrotu do korzeni, powrotu do przeżywania relacji z Panem Bogiem i odzyskania perspektywy, że Kościół daje nam możliwości, żeby tę relację rozwijać na bardzo głębokim poziomie. Dopiero to powinno nas prowadzić do aktywności, wtedy będziemy bardziej autentyczni i efektywni – przekonywał. Dodał, że nie musimy jako katolicy robić wielkich rzeczy, ale w małych być szczerzy i konsekwentni, żyć radością Chrystusa.

    Zapomniane kościoły

    Niejako powrotem do korzeni w jakimś względzie może być propozycja przedstawiona na forum przez ks. Bogusława Brzysia, rektora Polskiej Misji Katolickiej we Francji, oraz ks. Stanisława Cyrana, proboszcza w Dąbrowie Tarnowskiej. Miejscem spotkania z Chrystusem, dziś jakby zapomnianym w Kościele, a które było powszednim chlebem przez trzy pierwsze wieki chrześcijaństwa, mogą być nasze domy, bo jak mówi Pan Jezus – „Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20). Program Newpastoral polega na tworzeniu małych parafialnych grup domowych. Wymusza spotkanie niewielkiej grupy osób znajomych, sąsiadów, wierzących, niewierzących, antyklerykałów w domu gospodarza. – Każdy może być gospodarzem, nie trzeba spełniać żadnych warunków, przechodzić formacji, nie trzeba być w ruchach i stowarzyszeniach. Wystarczy, że się lubi przynajmniej jednego człowieka spośród 7 miliardów ludzi na ziemi – przekonywał ks. Cyran. Kapłan wprowadził ten program do swojej parafii, gdzie w ubiegłym roku powstało 297 takich grup. Każda liczyła ok. 7 osób. W pierwszym roku formacji przewidzianych jest 21 spotkań. Ich scenariusz jest taki sam, choć każde porusza inny temat. – Sugerujemy, żeby spotkanie rozpoczęło się nie od pobożności, ale gościnności, a więc kawy czy herbaty, później oglądamy film ze świadectwem znanej osoby, np. Krzysztofa Ziemca, Eleni, s. Chmielewskiej czy o. Szustaka. On jest punktem wyjścia do dyskusji, później medytacji Słowa, a na końcu krótkiej modlitwy – wyjaśnia ks. Cyran. Przyznaje, że na początku trzeba przełamać wiele barier i złych nawyków związanych z tym, że ludzie nie chcą w domach rozmawiać o Jezusie, jednak program jest tak skonstruowany, że zaczyna się od tematów egzystencjalno-światopoglądowych, np. czy wszystko jest po coś, czy wszystko można wybaczyć, czy Bóg się mną interesuje, po co jestem na ziemi. – Ten projekt dobrze namierza osoby, które nigdy nie były w żadnym ruchu czy wspólnocie. Widzimy w nim duży potencjał formacyjny – dodaje ks. Brzyś. – Może być elementem drogi synodalnej, którą rozpoczynamy w diecezji.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół