• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Brat Boga

    dodane 09.11.2017 00:00

    Ponad sto lat temu wychodził na modne dziś w duszpasterstwie dzięki papieżowi Franciszkowi peryferia.

    W Boże Narodzenie zakończy się obchodzony w Kościele Rok Świętego Brata Alberta.

    – Również z tego powodu zdecydowaliśmy się przygotować spektakl o tym świętym. Chodzimy dość licznie w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę. Z około 50 członków naszej grupy na pielgrzymce było 30 osób, a nasz rejon chodzi w grupie św. Brata Alberta. Widzimy potrzebę, żeby temu świętemu się przyglądać – zapewnia Ewelina Koryga, prezes grupy młodzieżowej. Już w wakacje rozpoczęły się próby do „Brata naszego Boga” Karola Wojtyły. Premiera odbyła się we wrześniu, spektakl powtórzyli w ostatnich dniach października. Mają zaplanowane dwa kolejne. Młodzi uważają, że mimo, iż od śmierci Adama Chmielowskiego minęło sto lat, to jest on bardzo współczesnym świętym. – Mógł szukać i znaleźć tysiąc powodów, by nie iść za wewnętrznym głosem, mógł malować i tylko w tym się realizować, ale zdecydował się być radykalny. Dziś nie jest o to łatwo – mówi Karol Boczek, grający w spektaklu rolę Brata Alberta. Ewelina dodaje, że młodym podoba się to, że umiał rzucić dobrze zapowiadającą się karierę i poświęcić pomocy biednym. – Dziś wielu ludzi zakręconych jest na punkcie rozwoju i kariery. Trwa wyścig szczurów. W tym wszystkim często umyka to, co najważniejsze – mówi. Ks. Michał Dziewit, opiekun młodzieży, zwraca uwagę, że Chmielowski wychodził na peryferia. – My dziś też mamy takie opłotki, które trzeba dostrzec, od których nie można uciekać. Papież Franciszek zachęca, by tam kierować wzrok. Myślę, że to właśnie w swoich czasach robił Brat Albert – mówi. Nikodem Skrężyna gra w spektaklu brata Sebastiana. – Teatr jest wymagający. Mamy grupę młodzieżową, teatr jest czymś niezależnym, ale warto poświęcić czas, angażować się, bo mamy przekonanie, że tak jak teatr nas samych buduje wewnętrznie, tak to, co robimy, może komuś pomoże – mówi. Młodzi robią więcej, niż muszą, bo czują taką misję. Czy tym samym nie wychodzą na opłotki?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół