• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Kiedy umacnia się wiara

    dodane 14.12.2017 00:00

    Wikariusz biskupi ds. misji ks. Krzysztof Czermak mówi o wypełnionych zobowiązaniach IV Synodu, wspomina rok, w którym kolędnicy zebrali 51 mln zł, i zdradza, gdzie leżą prawdziwe wyzwania.

    Beata Malec-Suwara: Wytyczne IV Synodu dotyczące działalności misyjnej Kościoła wypełniliśmy wzorcowo. Zrobiliśmy przy tym kilka kroków więcej, ówczesne zapisy wyprzedzały jednak rzeczywistość...

    ks. Krzysztof Czermak: IV Synod był już u podstaw misyjny. Świadczy o tym samo jego hasło: „Ad imaginem Ecclesiae universalis” („Na obraz Kościoła powszechnego”), pochodzące z dekretu misyjnego Soboru Watykańskiego II. Biskup Jerzy Ablewicz brał udział w dwóch sesjach soborowych i zapewne tam nabrał ducha misyjnego. Jako pierwszy polski biskup diecezjalny odwiedził misjonarzy. Udał się do Republiki Konga w 1978 roku. Na misje posłał 36 księży diecezjalnych – tam i do Argentyny.

    Wyjazdy na misje rozpoczęły się od abp. Jerzego Ablewicza?

    W 1961 r. pierwszy ksiądz z diecezji tarnowskiej wyjechał na misje do Brazylii, ale tutaj jeszcze nie można mówić o posłaniu w duchu soborowym. Takie odbyło się w roku 1973. Wtedy do Republiki Konga wyjechało 4 księży: ks. Stanisław Jeż, ks. Andrzej Piotrowski, śp. ks. Stanisław Łacny i ks. Wojciech Mach. Wtedy diecezja naturalnie zaczęła im pomagać. Pierwsze dary wysłane stąd okrętem to m.in. nyska, aparat prądotwórczy czy motor. Wtedy też na misje wyjechała pierwsza osoba świecka, złota rączka, elektryk, brat ks. Stanisława Jeża, który pomagał m.in. w instalacji aparatu.

    Jaki był wkład IV Synodu w misyjność tarnowskiego Kościoła?

    Powstała pewna struktura współpracy misyjnej, mowa była o zaangażowaniu w działalność Papieskich Dzieł Misyjnych i – z uwagi na wzrastającą liczbę kapłanów diecezjalnych pracujących na misjach (było ich już wówczas 15) – powstała struktura Diecezjalnego Dzieła Misyjnego. Już wcześniej, w 1981 r., biskup powołał referat misyjny, którym kierował przez 10 lat mój poprzednik, ks. Antoni Kmiecik. W 1999 r. po raz pierwszy kolędnicy misyjni zrealizowali projekt diecezjalny. Istnieją w diecezji od Bożego Narodzenia 1993 r., ale dotychczas wspierali tylko fundusz Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci.

    Dziś kolędnicy misyjni istnieją w niemal każdej parafii diecezji...

    W ubiegłym roku w tym przedsięwzięciu uczestniczyło 421 parafii, a zebrano ponad 1 milion 670 tys. zł. Pieniądze te wsparły 24 projekty, głównie naszych misjonarzy. W pierwszym roku na potrzeby misji kolędowano w 12 parafiach i zebrano 51 mln zł, czyli – po denominacji – 5100 zł. Jednak nie pieniądze są tutaj najważniejsze. Kolędnicy misyjni są szansą na ożywienie duszpasterstwa w parafii, przybliżenie dzieci do Chrystusa i Kościoła, pokazanie im, jak ten Kościół wygląda i jak go tworzą misjonarze, w jakim pocie czoła, a i nieraz przy jakim rozlewie krwi.

    Czym dzisiaj zajmuje się Dzieło Misyjne Diecezji Tarnowskiej?

    Dzieło diecezjalne zajmuje się 11 krajami, w których posługują nasi misjonarze duchowni i świeccy – są to odpowiednio 53 i 4 osoby. Pracują w 6 krajach Ameryki Łacińskiej, 4 krajach Afryki i Kazachstanie. Oczywiście, angażujemy się także w Papieskie Dzieła Misyjne. Przez to dajemy dowód prawdziwej misyjności Kościoła tarnowskiego, bo myślimy o całym świecie misyjnym. Dzieło Misyjne Diecezji Tarnowskiej realizuje swoje cele w różnych wymiarach. Wspiera duchowo i materialnie misjonarzy; od 1983 r. wydawany jest diecezjalny biuletyn misyjny, ponadto w „Misjach Dzisiaj” mamy 4-stronicową wkładkę tarnowską, a od prawie 20 lat prowadzimy Dom Formacji Misyjnej, gdzie formujemy księży, siostry i głownie świeckich – dzieci, młodzież i dorosłych. Kolejna „agenda” to wspomniani kolędnicy misyjni i wyjazdy kleryków na staże misyjne.

    IV Synod mówi także o comiesięcznych nabożeństwach misyjnych w każdej parafii. Czy ta tradycja istnieje?

    Już przed IV Synodem abp Jerzy Ablewicz wydał dekret nakazujący ich odprawianie w każdej parafii i składanie przy tej okazji ofiar. Potem miało to odzwierciedlenie w synodzie, ale tę tradycję podtrzymywali kolejni biskupi. Dzięki temu jest to bardzo duże wsparcie dla dzieła misyjnego. Choć można powiedzieć, że nabożeństwo jest powszechnie podejmowane, nie odbywa się w każdej parafii. Ponadto w ok. 160 istnieją róże Żywego Różańca, wspierające misje duchowo i materialnie.

    Jakie są zatem wyzwania przed V Synodem?

    Skoro mowa o wyzwaniach, powraca temat wiary, bo wyzwaniem dla misji nie jest to, żeby zgromadzić określoną ilość pieniędzy, ale to, by ta idea na stałe zagościła w parafiach. Jak mówił Jan Paweł II, „wiara umacnia się, gdy jest przekazywana”. Angażując się w misje, sami przybliżamy się do Jezusa, umacniamy naszą wiarę. Nie wszyscy to rozumiemy.

    beata.suwara@gosc.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół