To był nasz chłop, twardy i konkretny przejdź do galerii

Na kanonizacji o. Papczyńskiego w Rzymie był co dziesiąty mieszkaniec 5-tysięcznego Podgrodzia.

W dniu kanonizacji, 5 czerwca, na plac św. Piotra zjechało ok. 2,5 tys. czcicieli założyciela marianów, ze wszystkich zakątków Polski i świata. Nad placem powiewały biało-czerwone flagi, a w tłumie można było dostrzec transparenty m.in. z Rzeszowa, Małopolski, Ełku, Rzeczycy, Goźlina, Warszawy oraz Podegrodzia - rodzinnej miejscowości o. Papczyńskiego. 

We Mszy św. wzięli udział: prezydent Andrzej Duda z żoną Agatą Kornhauser-Dudą, delegacja Episkopatu Polski na czele z przewodniczącym abp. Stanisławem Gądeckim oraz księża marianie ze wszystkich zakątków świata. Diecezję tarnowską reprezentował biskup Andrzej Jeż i biskup Leszek Leszkiewicz.

To był nasz chłop, twardy i konkretny   Na kanonizacji o. Papczyńskiego w Rzymie był co dziesiąty podegrodzianin Joanna Jureczko-Wilk /Foto Gość Na kanonizację do Rzymu przyjechał co dziesiąty mieszkaniec 5-tysięcznego Podegrodzia (ponoć przedstawiciele każdej rodziny). Podegrodzianie jechali autokarem przez 26 godzin.

- Ojciec Papczyński szedł do Rzymu, do papieża pieszo, to my mielibyśmy nie przyjechać na jego święto?! - mówi Jerzy Nieć, który wraz z czterdzieściorgiem członków Regionalnego Zespołu Pieśni i Tańca "Podegrodzie" - mimo lejącego się z nieba skwaru - na placu św. Piotra wystąpił w stroju regionalnym.

Dla mieszkańców Podegrodzia święty marianin "jest jak rodzina". Jego kult był tam od zawsze, ale odkąd przetłumaczono z łaciny na język polski jego pisma i je rozpowszechniono, jego nauczania stało się bardziej zrozumiałe. Wielu odkryło go na nowo jako duchowego przewodnika i mistyka.

- To był nasz chłop, twardy, konkretny. I tak też wyprasza łaski: szybko i konkretnie. Na naszych terenach jest dużo powodzi, a Podegrodzie one zawsze omijają. Nasz krajan nad nami czuwa - dodaje Jerzy Nieć.

Więcej w artykule: Święty od "dziwnych przypadków"

Zobacz także zdjęcia:

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..