Nowy numer 29/2019 Archiwum

Zapraszamy do serwisu specjalnego

Panieńska legenda

O wojach Bolesława Śmiałego, niewiernych żonach i zamku na górze. Opatrzona okolica, niepozorne ślady, a jednak za czymś, co zupełnie spowszedniało, kryć się może ciekawa historia. I to tuż obok nas. Tym razem pod Tarnowem.

Weronika z góry

Dziś również z Panieńskiej Góry można sobie przynieść fiołki na pamiątkę. Ale Boże uchowaj zrywać na miejscu storczyki. Dlaczego? Na 63 hektarach utworzono tu rezerwat przyrody, zwłaszcza z uwagi na występowanie storczyków bladego i purpurowego, objętych ścisłą ochroną. Populacja tego pierwszego na Panieńskiej Górze należy do najliczniejszych w Polsce i jest szacowana na tysiąc sztuk. Purpurowy w Polsce jest narażony na wyginięcie głównie z powodu nielicznych stanowisk. Zatem warto także z takiego powodu wdrapać się na wzniesienie, by obejrzeć cenne okazy przyrodnicze. Oglądanie roślin może także usposabiać nas cokolwiek religijnie, także dlatego, że jednym z gatunków występujących na Górze jest przetacznik pagórkowy, a jego łacińska nazwa (Veronica L) pochodzi od znanej z Ewangelii św. Weroniki, której twarz można ponoć dojrzeć w kwiatach przetacznika. Będąc na górze, warto również rzucić okiem na okolicę, bo widok, o ile akurat nie zasłaniają go drzewa, jest przedni. Właściwie po panoramę i po legendę wchodził na Górę Panieńską 180 lat temu Seweryn Goszczyński. Zapominając, że warto na niej poszukać śladów już nie legendarnej, a ściśle materialnej historii.

Król w gościach

Trzewlin, tak nazywał się zamek, który przez wieki stał na szczycie Panieńskiej Góry. Dziś nie zostało z niego właściwie nic. Można dostrzec tylko malutkie fragmenty murów. Kiedyś jednak były daleko lepiej zachowane. Przyjaciel Goszczyńskiego, podróżnik i rysownik Maciej Bogusz Stęczyński narysował kiedyś widok tej góry z dwóch różnych miejsc. Kilkadziesiąt lat temu badania prowadzili tu archeologowie. Z ich pracy wynika, że zamek, leżący 120 metrów ponad korytem Dunajca, składał się z podzamcza, zamku dolnego i zamku górnego, który miał mieć rozmiar 40 na 40 metrów. Budowę warowni, będącej elementem systemu obronnego Doliny Dunajca, rozpoczęto w XIV wieku. Inwestorem był prawdopodobnie kasztelan czchowski Andrzej Rawicz herbu Półkozic. Jego antenaci używali później już nazwiska Trzewlińscy. Ponad 100 lat temu sądecki historyk Żegota Pauli pisał, iż ten zamek słynął tym, że jakiś czas mieszkała tu królowa Bona z mężem, królem Zygmuntem I. Było to w roku 1543 „podczas szerzącego się morowego powietrza, przed którym Zygmunt August do Wilna umknął, ojciec jego zaś do Zatora, skąd na prośbę Spytka, pana z Tarnowa, podskarbiego koronnego, udał się do tego zamku” – pisze Pauli Żegota. Nie wiedzieć czemu, zamek został po jakimś czasie opuszczony i zniszczał, a w XVII wieku ponoć dopomogli temu mieszczanie wojniccy. Po prostu rozebrali go, zabierając ze sobą kamienie, z których był zbudowany.

Gród kasztelański

Tak oto historia Panieńskiej Góry i Trzewlina zawraca nas do Wojnicza, jednego z ważniejszych ośrodków dawnej Małopolski, bowiem – jak dziś – krzyżowały się tu dwa główne szlaki, wschodni na Ruś i południowy na Węgry. Miejscowy kasztelan był jednym z ważniejszych, nazywany był krzesłowym i zasiadał zaraz za wojewodą. Jego siedzibą był gród zlokalizowany na cyplu rzeki Dunajec, która kiedyś płynęła bliżej miasta niż dziś. Jako że gród nie był dostatecznie chroniony, postanowiono mu zapewnić bezpieczeństwo za pomocą podwójnych wałów ziemno-drewnianych, pomiędzy które puszczono wodę z Dunajca. Pozostałości po czasach kasztelańskich trzeba by szukać na południe od centrum Wojnicza, w pobliżu dzisiejszego kościoła i w parku dworskim, ale trudno je dostrzec, bo zostały tylko słabo widoczne zarysy wałów kasztelańskich. Tak oto wobec lichych materialnych dowodów legenda i dzieje odsyłają nas znów do naszej wyobraźni, która, co pokazuje przykład Goszczyńskiego, może ubarwić, jak w przypadku tej krótkiej wycieczki, jedno letnie popołudnie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.