Nowy numer 49/2020 Archiwum

Powrót do korzeni i cyberprzestrzeń

O konieczności zwołania V Synodu Diecezji Tarnowskiej, potrzebie niepokoju i roli świeckich mówi biskup tarnowski Andrzej Jeż.

Beata Malec-Suwara: Nasz Kościół lokalny na tle Polski wygląda bardzo dobrze. Mamy najwyższe wskaźniki, jeśli chodzi o uczestników Mszy, przyjmujących Komunię św., najwięcej powołań, najwięcej księży diecezji tarnowskiej posługuje na misjach. Czy nasz Kościół lokalny potrzebuje reformy? Dlaczego Ksiądz Biskup zwołuje synod?

Bp Andrzej Jeż: Kościół tarnowski jest piękny duchowo, bardzo dynamiczny, dobrze prezentuje się w statystykach. Pamiętamy jednak, że jest dziełem Bożym i ludzkim, dlatego jest wciąż w fazie tworzenia. Stąd konieczność następnego synodu. Myślę tutaj o swoim wielkim poprzedniku, abp. Jerzym Ablewiczu. Zwołał IV Synod Diecezji Tarnowskiej w czasie, kiedy diecezja osiągała kulminacyjne punkty rozwoju. Miał jednak świadomość zmieniających się czasów i nowych wyzwań, w tym czasie wchodził w życie nowy Kodeks Prawa Kanonicznego, diecezja chciała także dokonać pełnej recepcji dokumentów Soboru Watykańskiego II. Dzisiaj, po 30 latach od zakończenia poprzedniego synodu, odczuwam wewnętrzny imperatyw, wzmocniony głosem osób duchownych i świeckich, które mówią o konieczności twórczej kontynuacji i nowego otwarcia. Stąd wspólna decyzja zwołania synodu, który otwiera nas na przyszłość.

Był taki impuls, który wskazał Księdzu Biskupowi, że to jest ten czas?

Kierowałem się tutaj m.in. datami, bo one są ważne w tradycji Kościoła. 30 lat od zamknięcia IV Synodu upływa właśnie w tym roku. Dzięki Opatrzności Bożej tak się poskładało, że wiele wydarzeń w Kościele, jak Światowe Dni Młodzieży, jubileusz chrztu Polski, Jubileuszowy Rok Miłosierdzia, a wcześniej peregrynacja Jezusa Miłosiernego w naszej diecezji, nałożyło się na siebie, potężniejąc. Synod daje nam możliwość kontynuacji tych wydarzeń. Zostaliśmy przez nie doprowadzeni do pewnego momentu i teraz mamy otwarte drzwi, by iść dalej.

Może jednak jest coś, co Księdza Biskupa niepokoi w naszym Kościele? Synod to przecież niecodzienne wydarzenie.

Mamy sygnały, że diecezja tarnowska jest jednak dotknięta przez skutki grzechu pierworodnego i wcale nie żyjemy w odrębnej galaktyce, gdzie omija nas destrukcyjne działanie współczesnej kultury. Nie omija nas! Jeśli nie zareagujemy z wyprzedzeniem na obecnie pojawiające się trudności, które są zapowiedzią przyszłej zapaści religijnej i duszpasterskiej w diecezji, za kilkanaście lat możemy przeżyć poważny kryzys. Na 1 mln 115 tys. wiernych ponad 100 tys. młodych ludzi jest wciąż w ruchu migracyjnym za pracą, a to nie tylko ta grupa dostarcza wyzwań dla Kościoła i państwa. Są też sygnały, że młodzież rezygnuje z katechezy na rzecz np. etyki. Zdarzają się młodzi, którzy przyjęli sakrament bierzmowania, a następnie stwierdzają, że są niewierzący, że niepotrzebnie podjęli tę decyzję. Dotyka nas zagubienie młodych małżeństw, które nie zawsze są w stanie rozpoznać w sobie prawdziwą miłość małżeńską. Musimy sobie uświadomić, że konieczne jest nowe spojrzenie na życie diecezji i obranie pewnych kierunków dalszej pracy duszpasterskiej, z uwzględnieniem dzieci, młodzieży, młodych małżeństw, a także z tym podstawowym założeniem, że Duch Święty ma działać przede wszystkim w nas i że nie my zmienimy struktury i wyznaczymy strategię duszpasterską, ale będzie to działanie Trójcy Przenajświętszej, oddziaływanie całego Kościoła powszechnego na Kościół lokalny, którym jest diecezja tarnowska. Synod diecezjalny jest oczywiście nie tylko próbą szczepień ochronnych na współczesne duchowe choroby cywilizacyjne. Synod ma też odkryć nowe możliwości, które otwierają się w naszym świecie. Choć współczesna kultura jest w dużej mierze negatywnie oceniana i sama się kompromituje, to jednak będąc chrześcijańskim optymistą, widzę, że w sytuacji wielkich kryzysów społecznych i politycznych w tym wielkim kulturowym napięciu mogą zrodzić się nowe obszary działań ewangelizacyjnych, których wcześniej nie było. Może te trudne sytuacje są szansą dla Kościoła, oczyszczeniem, z pewnością trudnym, ale niosącym też nowe możliwości. Kościół, który będzie wierny Chrystusowi, który będzie budował na świętości, duchowości, na Ewangelii, będzie przyciągał do swojej wspólnoty ludzi poszukujących, pragnących narodzić się powtórnie.

Nie wystarczyłoby, aby Ksiądz Biskup nakazał i wytyczył kierunki duszpasterstwa i zmian? Co może innego dać synod?

W ciągu 230 lat istnienia naszej diecezji nowe kierunki duszpasterstwa były wyznaczane przez moich poprzedników, a obecnie są wskazywane przeze mnie. Synod diecezjalny jest w tym procesie kamieniem milowym. Wymagał będzie codziennej pracy wszystkich – świeckich, księży, sióstr zakonnych, biskupów. Synod da nam obraz tego, w jakim miejscu jesteśmy. Pozwoli nam postawić ogólną diagnozę, która dobrze i realnie opisze rzeczywistość Kościoła lokalnego, aby opierając się na niej, obrać dalsze kierunki pracy duszpasterskiej. Moglibyśmy to nazwać strategią duszpasterską. Musimy także uporządkować kwestie prawne. Od ostatniego synodu zmieniła się zupełnie sytuacja polityczna i geopolityczna Polski, zmieniły się mentalność, uwarunkowania kulturowe, podejście do wielu kwestii kościelnych, do praktyk religijnych, duchowości. Mamy nowy świat mediów i cyberprzestrzeni. Pragniemy się odnaleźć w tej nowej sytuacji. Kościół głosi ponadczasowe prawdy Boże, głosi Boga, który jest wieczny i niezmienny. Zmieniają się jednak człowiek i świat, do których płynie orędzie Ewangelii. Na nowe trudne pytania współczesnego człowieka musimy odpowiedzieć, wykorzystując ponadczasowe prawdy, trzeba je umieć odczytać w nowych uwarunkowaniach ludzkiej egzystencji. Podejmując działania synodalne, chcemy uzyskać także to, co jest ważne w nowej ewangelizacji – nowy zapał, nowe zaangażowanie, nowe metody ewangelizacji i nowe środki wyrazu Ewangelii. Synod ma nas pobudzić wewnętrznie i oddolnie. Chociaż jest zgromadzeniem, na którym pasterz Kościoła lokalnego wypełnia w sposób uroczysty swój urząd i posługę duszpasterską w powierzonej mu owczarni, pragnąłbym, żeby nasz synod diecezjalny był synodem duszpasterskim, a więc nie tylko odgórnie kierowanym poprzez działanie biskupa diecezjalnego, lecz doświadczenie zaangażowania i współpracy wszystkich diecezjan.

Niektórzy sądzą, że efektem synodu będzie jedynie sporych rozmiarów dokument, takie „papierowe duszpasterstwo”...

Synod to nie tylko przygotowanie dokumentów. W tym momencie mógłbym poprosić kilku księży profesorów, którzy w ciągu pół roku napisaliby świetny dokument synodalny, ale to byłaby tylko sztuka dla sztuki. W synodzie diecezjalnym ważny jest udział wszystkich diecezjan. Każdy bowiem z nas jest znaczącą, umiłowaną przez Boga cząstką żywego organizmu Chrystusowego Kościoła.

Świeccy będą mieć realny wpływ na postanowienia synodalne?

Będą mieć z kilku względów. Aktualna sytuacja duszpasterska wiernych niejako wymusza reakcję w postaci nowego synodu. Dlatego świeccy wywrą największy wpływ na synod. To oni będą centrum działania tego synodu. Przygotowujemy się do niego od dawna. Diecezjalna Rada Duszpasterska, w której są przede wszystkim osoby świeckie, od wielu lat podejmuje tematy synodalne, wtedy jeszcze tak wprost nie zdefiniowane, ale dotyczące wielu kwestii nurtujących świeckich w diecezji. Parafie będą głównymi ośrodkami funkcjonowania synodu. Najważniejsze będzie to, żeby każdy wierny w diecezji przez swoją modlitwę i swój głos, a później przez wspólne działanie ożywiające naszą wiarę, przez osobiste doświadczenie Boga wnosił w bogactwo Kościoła tarnowskiego swoją cząstkę.

Jakie nadzieje wiąże Ksiądz Biskup z synodem?

Z jednej strony chcemy rozbudować sektor medialny, gdzie nowymi metodami, przy zastosowaniu profesjonalnych środków i dzięki dobrze przygotowanym ludziom, zwłaszcza młodym, którzy znakomicie poruszają się w tym obszarze, otworzymy się jeszcze bardziej na ewangelizację w cyberprzestrzeni. Ale równocześnie bardzo będzie mi zależało, żeby ten synod spowodował powrót do korzeni, tzn. do życia kontemplacyjnego, do modlitwy, do adoracji Najświętszego Sakramentu, powrót do źródeł świętości. Wtedy Kościół będzie nowoczesny, tzn. zanurzony w Bogu, z którego wyrastamy i który przychodzi do nas z przyszłości, a równocześnie wtedy Kościół będzie mocno stąpający po tej ziemi, trafiający bardzo dobrze z rzeczywistością zbawienia do współczesnego człowieka, który bez Boga nie może odnaleźć sensu i kierunku życia. Ponadto mam nadzieję, że w ciągu kilku lat trwania synodu powstaną nowe nabożeństwa, nowe formy duszpasterstwa. Oczywiście diecezja tarnowska ma swoją tradycyjną pobożność i nie chcemy jej osłabiać, lecz jeszcze bardziej wzmocnić poprzez nowe środki wypowiadania się; chcemy na nowo ukazać wartość nabożeństw pierwszopiątkowych, nowennowych, majowych, październikowych, pasyjnych – zwłaszcza ludziom młodym. Zauważmy, że np. adoracja Najświętszego Sakramentu, która zawsze była i jest obecna w tradycji Kościoła, wydaje się kłócić z zainteresowaniem dzieci czy młodzieży rozproszonej nadmiarem komunikatów. Ale okazuje się, że młodzież odczuwa potrzebę bliskości Chrystusa Eucharystycznego. Pokazują to spotkania lednickie, gdzie 100 tys. młodych ludzi w jednym momencie, kiedy wystawiany jest Najświętszy Sakrament, w ciszy klęka i modli się. Podobnie podczas Światowych Dni Młodzieży, kiedy około miliona młodych ludzi w ciszy adorowało Chrystusa. Chrześcijaństwo jest religią nadziei, gdyż sięga w nieskończoność Boga, którą odkrywamy w naszej nieśmiertelnej duszy. Dlatego chrześcijanie patrzą z nadzieją w przyszłość, idąc przez życie wspólnie z Chrystusem. Życzę wszystkim Diecezjanom, abyśmy wyruszyli wspólnie z Maryją, wędrując po drodze V Synodu Diecezjalnego, prowadzeni światłem Ducha Świętego ku Bogu Ojcu w tajemnicach zbawczych Jezusa Chrystusa.

beata.suwara@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama