Nowy numer 3/2021 Archiwum

Chcemy od siebie wymagać

Młodzi z Ruchu Światło-Życie dużo oczekują od siebie i od Kościoła. Chcieliby, aby synod ułatwił młodym formację.

- Mimo wszystko, mimo optymizmu i pozytywnego spojrzenia mam takie poczucie, że mało jest grup, wspólnot parafialnych dla dzieci i młodzieży. A są potrzebne, żeby dzieci i młodzież mieli autorytety, mieli formację, mieli wskazaną drogę, którą warto iść - uważa Kinga Cichoszewska, 19-latka z Nowego Sącza, animatorka Ruchu Światło-Życie.

Ten postulat i potrzebę podnosi wielu młodych związanych z Ruchem bądź z nim zaprzyjaźnionym. - W takiej wstępnej ankiecie, którą rozesłaliśmy do animatorów i przyjaciół otrzymaliśmy 317 odpowiedzi. Jako jedną z najważniejszych potrzeb wskazują chęć i potrzebę formowania się w parafiach według jakiegoś konkretnego programu, natomiast piszą, że niespecjalnie interesują ich fory młodzieżowych spotkań, które nie mają treści, tylko są luźnym spotkaniem o wszystkim i o niczym - mówi Marta Wideł, odpowiedzialna w diecezjalnym Ruchu za Diakonię Formacji Diakonii.

Drugim postulatem wynikającym z tej sondy jest prośba o współpracę księży z już funkcjonującymi wspólnotami. Chodzi o to, żeby raczej nie było sytuacji, w której w parafii likwiduje się działającą formę duszpasterstwa młodzieży, by zastąpić ją inną, wbrew woli młodych. - Dajmy młodym szansę formowania się w tym, co chcą, co jest już ich wspólnotą wzrostu – mówi Marta Wideł. Trzecie to konieczna większa troska o liturgię. I o słowo Boże, a mniej opowiastek i historyjek.

- Myślę, że tą płaszczyzną pracy synodalnej, na której będziemy mogli wyrazić swój głos i na której odbędzie się praca nad istotnymi zmianami będą parafie. Przede wszystkim tam trzeba rozmawiać o tym, co w Kościele dla młodych ważne. Trzeba też zastanawiać się, jak młodych przyciągać. Jestem z dużej parafii, a młodych w jej życiu niewielu - mówi Kinga.

Młodzi nie mają rewolucyjnych zapędów, nie uważają, że trzeba wszystko zmienić, by posadzić nowe. Przeciwnie. Doceniają to co tradycyjne w Kościele. - My robimy adoracje pierwszopiątkowe. Przecież to nic nowego. Tyle, że zapraszamy młodych, rozważania są o problemach, sprawach, które dotyczą młodych i zostawiamy dużo tego, czego wielu się boi w takich sytuacjach, mianowicie dużo ciszy. Jak usłyszeć głos Boga, kiedy zagadujemy Jezusa kolejnymi pieśniami, modlitwami? - pyta Michał Szerszeń, 19-letni oazowicz z Dębicy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama