Nowy numer 2/2021 Archiwum

Zaczęło się od kiwajki przejdź do galerii

Ochotnicza Straż Pożarna w Jodłówce k. Rzezawy ma 120 lat. Razem z druhami świętował abp Henryk Nowacki.

- Kiedy dowiedziałem się o zbliżającym się jubileuszu OSP w Jodłowce, pomyślałem, że proboszcz na taką uroczystość to za mało, dlatego postanowiłem zaprosić na jubileusz abp. Henryka Nowackiego, nuncjusza apostolskiego - mówi pół żartem pół serio ks. Tadeusz Kubala z Rzezawy.

Główna uroczystość odbyła się na boisku szkolnym w Jodłówce. Abp Nowacki podczas Mszy św. podkreślił wielowymiarowy charakter służby Ochotniczej Straży Pożarnej.

- Ratujecie ludzkie życie, mienie, a kiedy trzeba - wyciągacie z opresji także zwierzęta. Widzimy was także w kościołach podczas uroczystości odpustowych i innych, zabezpieczających trasę procesji, trzymających wartę przy grobie Pańskim. Służycie ogólnie pojętemu dobru wspólnemu. Tak jest już od 120 lat w Jodłówce, tak jest w całej Polsce. Ochotnicze Straże Pożarne mają wielkie zasługi w budowaniu dobra wspólnego naszej ojczyzny - podkreślał w homilii arcybiskup.  

Po Mszy św. uczestnicy uroczystości mogli zobaczyć m.in. specjalną akademię w wykonaniu uczniów szkoły podstawowej w Jodłówce. Zasłużonym strażakom wręczono wyróżnienia i odznaczenia.

Pisze B. Paprota w „Ruch strażacki w powiecie bocheńskim”:

„Jodłówka, podobnie jak inne okoliczne wsie, często gościła pod dachami swych mieszkańców 'czerwonego kura', który doszczętnie pustoszył wszystko, co napotkał na swej drodze. Sprzyjał tej okoliczności fakt, iż większość domostw posiadała łatwopalne pokrycia dachowe oraz ubogie zaopatrzenie w wodę w tym rejonie.

Na przełomie lat 1897/98 'skrzyknęło się kilku gospodarzy i powołało straż'. Początki nie należały do łatwych. Trzeba było pomyśleć o sprzęcie i miejscu jego przechowywania. W końcu wybudowano z desek szopę, którą umownie nazwano remizą i powieszono na niej napis: 'Remiza Straży Ogniowej w Jodłówce. Rok pański 1897'. Któryś z gospodarzy podarował wóz konny, inny wykonał z drzewa wiadra okute metalowymi obręczami, ktoś przyniósł osękę, ktoś inny drabinę.

Wśród założycieli byli panowie: Laska, Wąsik, Pacura, Ostraszka, Gałka, Skrzypek, Bernasiowie, Rydz, Wszołek oraz Ryncarz i to oni stanowili skład pierwszego zarządu. Z zebranych datków i darowizn zakupiono ręczna pompę tzw. 'kiwajkę', ręczną syrenę i kilka węży. Dalszy rozwój straży możliwy był dzięki działalności społecznej jej członków. W miejscowym domu ludowym wybudowano m.in. scenę, na której wystawiano sztuki o różnej tematyce. Strażacy oczywiście brali w nich udział jako aktorzy.

W ciągu lat OSP przetrwała różne burze dziejowe. W obliczu zbliżającej się okupacji niemieckiej miejscowy zarząd zabezpieczył wszelkie dobra jednostki tj. mundury, czapki, hełmy. Ale co się okazało? Okupant nie tylko nie utrudniał działalności straży, ale nierzadko podczas kontroli obywateli znalezione przypadkowo legitymacje strażackie były powodem lepszego traktowania.

Remiza wraz ze sprzętem przetrwała całą zawieruchę wojenną, chociaż nadawała się do remontu, do którego zresztą wkrótce się strażacy zabrali. Przy tej okazji ktoś podarował jednostce pompę spalinową pamiętającą czasy Franciszka I.

W 1968 roku przystąpiono do budowy nowej remizy. Uroczystego otwarcia nowego obiektu dokonano w sierpniu 1973 roku.

W 1987 roku straż w Jodłówce otrzymała samochód Żuk. Kolejne lata działalności straży odznaczały się szczególnym działem w pracach na rzecz wsi. Pomagali strażacy przy budowie dróg, przy gazyfikacji wsi, przy budowie szkoły”.
 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama