Nowy numer 42/2018 Archiwum

Narodziny Polaków

Powstanie krakowskie zdusiła rabacja. Z poruseństwem chochołowskim zaborcy poradzili sobie własnymi rękami. Marzenia o niezawisłości przetrwały mimo to, choć zyskały całkiem nieoczekiwany wymiar.

Represje wobec duchowieństwa tarnowskiego zrodziły nieufność Kościoła wobec tronu. – Rząd potępił powstanie, pochwalił natomiast chłopów, a zbrodnie dokonane w czasie rabacji zyskały de facto aprobatę państwa. Kościół oficjalnie nie odniósł się do zrywów niepodległościowych, nie mógł natomiast milczeć wobec przelanej krwi. Rząd oczekiwał, że Kościół uspokoi wzburzonych chłopów i pomoże w zaprowadzeniu dawnej karności. Węzeł gordyjski, jaki powstał w wyniku tych wszystkich okoliczności, został rozwiązany jednak na innej drodze, niż oczekiwał Wiedeń – mówi ks. Krzysztof Kamieński, dyrektor diecezjalnego archiwum.

Spowiedź

Duszpasterze uderzyli w strunę moralną, postanawiając walczyć o niepodległość chłopskich serc dotkniętych złem grzechów. W parafiach zaczęto organizować misje. Między lud ruszyli zakonnicy, przede wszystkim jezuici. W maju 1846 roku misje rozpoczęły się w dekanacie nowotarskim, kolejne w dekanacie sądeckim. Na tych terenach wielką rolę odegrał jezuita Karol Bołoz Antoniewicz. – Początkowo ludzie niechętnie słuchali misjonarzy. Rekolekcje trwały nawet tydzień, misjonarze głosili słowo także poza świątyniami, docierając do jak największej liczby wiernych. Włączali się duchowni z parafii, służąc przede wszystkim spowiedzią – mówi ks. Kamieński. Dzień misyjny rozpoczynał się o 6.00 Mszą św., potem była nauka, a po niej spowiedź aż do 11.00. Następnie głoszono kolejną naukę, która kończyła się suplikacjami i spowiedzią. Swoją katechezę miały także dzieci. Dzień kończył się kolejną nauką i spowiedzią „pokąd można było” – opisuje dyrektor diecezjalnego archiwum.

Przebaczenie

Pierwsza misja Antoniewicza objęła 15 miejscowości, od Bobowej aż do Wiewiórki. Co dały misje? Zdarzały się pojednania między chłopami a dziedzicami. – Na przykład w Ciężkowicach do pani Dzwonkowskiej, „której męża okropnie zamordowano we wsi Gromnik, przychodzi raz jeden z jej poddanych, pada do nóg i błaga na miłość Boską, aby szkody jej poczynione mu darowała. Obiecuje jej wszystko wynagrodzić i pracą swoją powrócić, aby mógł co prędzej spowiedź swoją w Ciężkowicach odprawić” – pisze o. Antoniewicz. Pani Dzwonkowska przebaczyła, zdziwiona postawą chłopa, bo jego pobratymcy w Gromniku dalej zuchwale sobie poczynali. W Tropiu podczas misji wyruszono w procesji do kapliczki św. Świerada. A szło z 10 tys. ludzi. Kazanie głosił ks. Skrocki. – Mówił o św. Świeradzie, jego wstawiennictwu za mieszkańcami naddunajeckiej ziemi. Wspomniał o dokonanych zbrodniach i wyraził obawę, że święty przestanie opiekować się chłopami, póki ludzie pokutą win swoich nie zmażą. Po nauce zaczęła się spowiedź, która trwała bardzo długo. W Wiewiórce nabożeństwo zostało odprawione przed karczmą. 12 tys. ludzi słuchało o. Antoniewicza. Misjonarz mówił o grzechu, akcentując także miłosierdzie Boże, pokazując sakrament spowiedzi jako drogę do pojednania z Bogiem i ludźmi – podkreśla ks. Kamieński. Jego zdaniem, przez misje ludowe został nawiązany nowy kontakt między chłopami i księżmi. Rząd zawiódł nadzieje włościan, Kościół przychodzi do nich z przebaczeniem. Nawet księża poturbowani przez chłopów wrócili do dawnych parafii, co jeszcze mocniej przypieczętowało związek między nimi i parafianami. Misje ocaliły ludzkie serca przed niewolą duchową. – Na tym można było budować także poczucie odpowiedzialności za Polskę i budzić tożsamość narodową chłopów, którzy do tej pory uważali się za cesarskich, ale nie za Polaków. Tych bowiem utożsamiano na wsi z panami – dodaje dyrektor.

Jesteście Polakami

„Polski narodzie, tak dalece z tobą przyszło, że się wstydzisz swojego nazwiska, polskie matki, tak daleko z wami przyszło, że dzieci wasze Polakami straszycie – jak psami lub wilkami – polski narodzie, toś ty zapomniał, ty się wstydzisz swego nazwiska. O, bracia, idźcie no za Białą, za Bielsko i próbujcie się rozmówić z tamtymi ludźmi. Oczy powytrzeszczacie, gęby pootwieracie, ani słowa nie zrozumiecie, bo tamci nie mówią po polsku. Więc tam trzeba was posłać, żebyście się dowiedzieli, że w polskiem mieszkacie kraju, że was polska ziemia żywi, że po polsku mówicie, żeście Polakami”. Kazanie ks. Ignacego Dańca wygłoszone w Brzeźnicy k. Bochni, w maju 1848 roku

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy