Nowy numer 42/2019 Archiwum

W Ameryce jak u siebie

Na przełomie wieków XIX i XX z powodu biedy z ziem polskich wyjeżdżają 4 mln ludzi. Za nimi – na ich prośbę – podążają księża.

Największa fala emigracji zarobkowej przypada na lata 1890–1910. Wyjeżdżają głównie niezamożni chłopi, nieraz całymi rodzinami, a przyczyną jest po prostu bieda – przypomina historyk, ks. Krzysztof Kamieński, dyrektor Archiwum Diecezjalnego w Tarnowie. Obraz tej biedy mamy m.in. we wspomnieniach Jakuba Bojki, działacza chłopskiego, który pisał o tym, że zupa z perzu była ludziom na wsi dobrze znana, podobnie jak suszona kora i liście lipowe. Marzeniem wielu była Ameryka. „Stała się przedmiotem bezustannych gorączkowych rozmów, rozważań i pragnień, a wyjazd do niej szczęściem po prostu pojąć się nie dającym” – wspominał Wincenty Witos. Ci, dla których powodem emigracji była bieda, do Hamburga na statek szli z Galicji pieszo, byle tylko wyjechać.

Szeroko przed Polakami otwarły wówczas swe granice także kraje Ameryki Południowej, w tym Brazylia. – Szacuje się, że z ziem polskich między latami 1870–1914 wyjechały 4 mln ludzi. Wielu z naszej diecezji. Z parafii Szczepanów na przykład wyemigrowało tysiąc osób. Bardzo dużo z Powiśla, z okolic Tarnowa, na przykład z parafii Łęki, Szynwałd, Pilzno wyjechało po 300, 500 osób. Jak na ówczesną populację, skala emigracji była chyba liczniejsza niż dzisiaj – dodaje ks. Kamieński.

Człowiek instytucja

Jednak wyjeżdżający nie trafiali do raju. „Ta nadzieja, że może do nas biednych zawitają kapłani, jak balsam na zranione serce spłynęła. Bo też kapłanów nam bardzo potrzeba. Materiał to dobry i poczciwe ludziska ci Polacy w Brazylii, i można by wiele z nich zrobić, a tak marnieje to wszystko i ani Bóg, ani ludzie pociechy z nich nie mają” – pisał na łamach „Misji katolickich” jeden z emigrantów Karol Schulz. Dzięki niemu w polskiej kolonii pod brazylijską Kurytybą pojawia się ks. Andrzej Dziatkowiec, kapłan diecezji tarnowskiej, wcześniej proboszcz w Słupcu. Ksiądz Dziatkowiec zostaje proboszczem w Abranches (dziś to dzielnica Kurytyby). Przede wszystkim zajmuje się duszpasterstwem i kultem Bożym. Jak pisze jednak brzeski historyk ks. prof. Stanisław Piech: „Kościół był dla emigrantów synonimem wszystkiego, co rodzinne i polskie”, toteż ks. Dziatkowiec miał więcej zajęć i obowiązków niż tylko troskę o zbawienie dusz. – Organizował życie religijne, był także inicjatorem działań kulturalnych i życia całej społeczności – podkreśla ks. Kamieński. Ksiądz Dziatkowiec w 1892 r. zostaje wybrany na prezesa Towarzystwa Tadeusza Kościuszki (działa ono do dziś), które dwa lata wcześniej współzakładał. Towarzystwo organizuje bibliotekę z czytelnią, szkołę. „Na spotkaniach chciano wzmacniać ducha narodowego na przykład przez śpiew pieśni patriotycznych” – pisał korespondent prasy polskiej Kłobukowski. Ksiądz Dziatkowiec nie był w takiej działalności odosobniony. Ksiądz Maciej Pięch, z São Feliciano, także zorganizował bibliotekę i czytelnię, kolportował polską prasę. Założył bractwo różańcowe i powołał do życia Gwardię Polską im. Tadeusza Kościuszki, pomocną w pracy parafialnej.

Kawałek Polski

– Polscy księża przyjeżdżający do Polaków na emigracji układali duszpasterstwo i inne działania na sposób polski. Troszczyli się o wzmocnienie tożsamości narodowej, zwłaszcza że Polacy mieli kłopoty z asymilacją – tłumaczy ks. Krzysztof Kamieński. Dzięki takim kapłanom nasi rodacy, nieco pogubieni na obczyźnie, mieli kawałek Polski koło siebie. „W czasie odpustu można było myśleć, że jest się jak w podkarpackiej parafii: sukmany i wysokie buty, wózki góralskie i bryczki zaprzężone w dobre konie w krakowskich chomątach, śpiew polski, nawet chorągwie i obrazy kościelne sprowadzone z kraju” – opisywała odpust w Abranches „Gazeta Polska w Brazylii”, założona, a jakże, przez ks. Dziatkowca. Ksiądz Piech odnotowuje, że w latach 1883–1914 w Brazylii pracowało 5 tarnowskich księży, a aż 25 w USA. Emigranci nie zapominali o Polsce, jak i Polska o emigrantach. – W USA, w północnej Nebrasce, wylądowała grupa emigrantów z Łęk Górnych i Dolnych, Pilzna, Szynwałdu. Utworzyli tam wspólnotę, ale nie stać ich było, mimo wysiłków, na wybudowanie sobie kościoła. Kapłani napisali prośbę o pomoc do bp. Pukalskiego w Tarnowie, który przeznaczył składkę niedzielną z wszystkich kościołów z całej diecezji na budowę kościoła w Nebrasce – przypomina ks. Kamieński. To pewnie jeden z nielicznych przypadków, że dolary popłynęły w innym niż zwykle kierunku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL