GN 41/2019 Archiwum

Arteria miłosierdzia

W XIX wieku przy wielu parafiach diecezji tarnowskiej istniał szpital dla ubogich, a w czasie wojny Kościół tarnowski przeznaczał milionowe sumy na pomoc kalekom i sierotom.

Działalność charytatywna jest z Kościołem związana od zawsze, ale w wieku XIX była szczególną odpowiedzią na biedę i trudne warunki życia ludzi w świecie rozwoju przemysłu. Praca w ośrodkach przemysłowych odbywała się w okropnych warunkach. Pomoc Kościoła biednym, osieroconym, chorym, starszym otwierała ludzi na Ewangelię, zbliżała do ludu, a tym samym powoli budziła w nich ducha polskości, którego rozpalali księża – uważa historyk ks. Krzysztof Kamieński. Kapłan prowadzi nas drogami, którymi Polska kroczyła do odzyskania niepodległości.

Przytuliska

Z dokumentów zgromadzonych w Archiwum Diecezjalnym w Tarnowie wynika, że niemal przy każdej parafii w XIX wieku istniały tzw. szpitale dla ubogich. – Było to coś w rodzaju przytuliska, domu dla ludzi, którymi nie miał się kto zająć. Były to często osoby starsze, schorowane, samotne, wdowy, opuszczeni, którzy nie mieli wystarczajacych środków do życia – wyjaśnia dyrektor Archiwum. Domy te były utrzymywane z środków parafialnych, czasem coś dokładali kolatorzy, zbierano też na ten cel składki. Nierzadko jakaś część spadku po zmarłym księdzu przeznaczana była na „hospitale”. Z pisemnego zestawienia sporządzonego w Lipnicy Wielkiej w połowie XIX wieku wynika, że w tamtejszym szpitalu przebywało stale od 4 do 8 osób. Ludzie znajdywali tam dach nad głową, otrzymywali porcje żywności, ale także buty i ubrania. Mieli swoje obowiązki, a wśród nich zobowiązanie do codziennego uczestnictwa we Mszy św. i modlitwy za zmarłych, z których jałmużny się utrzymywali. Do ich powinności należało wykonywanie drobnych prac przy kościele, kalikowanie czy dzwonienie. Wyjątkiem były niedziele i święta, kiedy używano dużego dzwonu, którego „babka Stanisława lub Katarzyna” nie dałaby rady uruchomić. Wtedy miał dzwonić grabarz.

Siwy dym

Kolejną formą działalności charytatywnej Kościoła było organizowanie doraźnej pomocy regionom, które dotykały powodzie albo pożary domów czy kościoła. Czasem pomoc była reakcją na zastaną w jakimś domu biedę. Jak zauważa ks. K. Kamieński, z różnych dokumentów sporządzanych przez księży, a zachowanych w archiwach diecezjalnych, rysuje się obraz okropnych warunków i fatalnego stanu mieszkań, w jakich ludzie w wieku XIX żyli. W pamiętnikach ks. Antoniewicza z 1847 roku znajdziemy m.in. opis jego wizyty u cierpiącej dziewczyny, do której został wezwany przez rodzinę. Wszedł do domu, w którym od dymu było tak siwo, że niewiele widział. Na środku palenisko, z jednej strony stała krowa, a po drugiej na sianie leżała ledwo żywa dziewczyna. Ksiądz pomodlił się nad nią, wyspowiadał ją, ale też radził, co zrobić, by poczuła się lepiej. – To nierzadka sytuacja, kiedy kapłan był doradcą we wszystkim, także w sprawach zdrowotnych. Nieraz księża z ambon uświadamiali ludzi w sprawach higieny. Wiele z tych rad to były regulacje państwowe, których kapłani byli przekazicielami. Zdarzało się, że prowadzili spisy zaszczepionych dzieci – mówi dyrektor Archiwum. Działalność na rzecz potrzebujących prowadziły także różnego rodzaju kościelne stowarzyszenia, których pod koniec wieku XIX było już naprawdę wiele. Pokłosiem tego jest m.in. powstanie z inicjatywy ks. inf. Stanisława Walczyńskiego domu dla nieuleczalnie chorych przy ul. Starodąbrowskiej, który uczynki miłosierne wobec chorych, samotnych i starszych spełnia nieprzerwanie od 110 lat do dzisiaj.

1000 obiadów dziennie

Czas Wielkiej Wojny otworzył kolejne pokłady miłosierdzia Kościoła tym razem wobec rannych i rodzin zabitych. To m.in. dla nich 20 marca 1915 roku w Tarnowie powołano oddział Komitetu Ratunkowego, którego opiekunem był bp Leon Wałęga, a jego działalność prowadzili ks. Józef Bomba, ks. Jan Bernacki i ks. Józef Lubelski. Jak zauważa historyk, pomoc na terenie całej diecezji za pośrednictwem komitetu trzeba liczyć w milionach złotych. Pieniądze na ten cel zbierano za granicą, w Stanach Zjednoczonych wśród rodaków, a także podczas kwest organizowanych w miejscowych parafiach. W akcję tę włączyły się niemal wszystkie zakony działające w Tarnowie. Komitet otworzył dwie bezpłatne kuchnie w budynku banku i obok kościoła misjonarzy. Zasilał kuchnię katolicką mieszczącą się w budynku za katedrą. Kuchnie te wydawały ok. 1000 obiadów dziennie. Wydawano żywność, ubrania, koce czy kołdry. Zorganizowano też przytulisko dla chłopców i oddzielne dla dziewcząt, w których w sumie opiekę znalazło ponad 250 młodych ludzi. Pomagano osobom narodowości polskiej, jak i żydowskiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL