Nowy numer 3/2021 Archiwum

Na progu wolności

W odradzającej się Polsce istniała siła, która scalała wszystkie trzy dzielnice przez cały okres zaborów. Nie przestała tego czynić także po 1918 roku.

W1918 roku wszystko się zmieniło. – W odradzającej się Polsce istniała instytucja (choć to niezbyt szczęśliwa nazwa), która stanowiła jedność mimo granic między dawnymi zaborami. To był Kościół, ostoja polskości, a jednocześnie wspólnota prowadzona przez pasterzy szczerze oddanych przede wszystkim sprawie zbawienia ludzi i ocalenia ich narodowej tożsamości – mówi ks. Krzysztof Kamieński, dyrektor Archiwum Diecezjalnego w Tarnowie.

Kościół u progu wolności mówił jednym głosem, chociażby we wspólnym liście biskupów galicyjskich, którzy 3 listopada 1918 roku napisali do swych diecezjan o wdzięczności za odzyskaną wolność i o wymaganiach wobec odrodzonej ojczyzny. – W 1919 roku biskupi polscy spotkali się na wspólnym zebraniu w Gnieźnie. Stamtąd, z pierwszej stolicy Polski, do wszystkich katolików w kraju został również skierowany list pasterski – podkreśla ks. Kamieński.

Oddawali życie

Zadziwiające jest więc to, dlaczego w kronikach parafialnych tak lakonicznie wspominano odzyskanie w 1918 roku wolności. – Sądzę, że tamten czas był tak gorący i niepewny, że księża przyjęli postawę wyczekiwania na nadchodzące wydarzenia. Często pisali o owym roku już z perspektywy czasu, zaznaczając, że byli pierwszymi niejako proboszczami w odrodzonej Polsce – mówi dyrektor ADT. Historycy opisujący wydarzenia w Tarnowie w październiku 1918 roku podkreślają, że na dziejowej zmianie najwięcej stracili księża, którzy byli do tej pory urzędnikami państwowymi, a Wiedeń wspomagał finansowo duchownych. – To nie było tak, że zaborca płacił księżom pensje. Można mówić o pewnej formie dopłaty do wynagrodzenia tych księży, którzy mieli niskie dochody z parafii na swe utrzymanie – wyjaśnia ks. Kamieński i dodaje, że gdyby księża tak bardzo byli uzależnieni od pieniędzy austriackich, nie angażowaliby się zarówno w czasie zaborów, jak i później w życie społeczne czy polityczne, nie siedzieliby w więzieniach, na wygnaniu, nie traciliby zdrowia, a nawet życia.

Strzelcy i legionista

Gorący czas I wojny światowej, która mimo okropności, była postrzegana jako szansa na niepodległość, skutkował społecznym zaangażowaniem kapłanów w tworzenie tajnych organizacji paramilitarnych oraz stowarzyszeń skupiających młodzież, z której wielu poszło później walczyć w legionach i zaczęło tworzyć elitę społeczną i polityczną odrodzonej Polski. – Warto wspomnieć tylko niektórych księży, jak ks. Jana Bubulę, który w Słopnicach Królewskich od 1913 roku pełnił funkcję prezesa Polskiej Drużyny Strzeleckiej. Ksiądz Walenty Antoni Gawroński z Jasiennej był proboszczem w Skrzydlnej, a od 1913 roku do wybuchu I wojny światowej prezesem tamtejszego Strzelca. Ksiądz Adam Kopyciński powołał w Gawłuszowicach w 1913 roku Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, którego był prezesem. Tę funkcję pełnił również od 1913 roku ks. Stanisław Płonczyński w Tymbarku. Mamy też księdza legionistę. To jezuita Kazimierz Stanisław Konopka. Urodził się w Tarnowie. W 1915 wstąpił do legionów i objął funkcję kapelana 4 pp, z którym przeszedł kampanię wołyńską. Jako kapelan 3 pp LP uczestniczył w przejściu frontu pod Rańczą. Później pracował konspiracyjnie nad wysyłaniem byłych legionistów na Murmańsk i Kaukaz. Przez Austriaków został skazany na karę śmierci. Pod przybranym nazwiskiem był profesorem seminarium duchownego w Żytomierzu. Został odznaczony Krzyżem Niepodległości, orderem Polonia Restituta 4 kl. i czterokrotnie Krzyżem Walecznych – wylicza ks. Kamieński.

Poseł na Sejm

Wybitnym polskim kapłanem patriotą był w tamtym czasie również ks. Józef Lubelski. Urodził się w Śmignie w 1884 roku. W 1914 roku działał w Polskich Drużynach Strzeleckich. W okresie I wojny światowej był odpowiedzialny za pracę Książęco-Biskupiego Komitetu Ratunkowego dla wsi zniszczonych przez wojnę. W 1918 roku uczestniczył w przejęciu z rąk austriackich władzy w Tarnowie. Historycy mówią, że od żołnierzy 20 pp, który stacjonował w mieście, przyjmował 31 października 1918 roku przysięgę na wierność Polsce. – Cieszył się tak wielkim zaufaniem społeczeństwa, że w 1919 roku został posłem do Sejmu Ustawodawczego. Rok później, w pamiętnym 1920 roku, był członkiem Komitetu Obrony Narodowej, delegatem Czerwonego Krzyża oraz kapelanem lotnym WP na froncie w Małopolsce Wschodniej. Warto dodać, że w sumie do Sejmu zostało wówczas wybranych prawie 30 księży. Dziś jest to nie do pomyślenia, ale wówczas było jasne, że duchowieństwo żyło sprawą polską i przez zwyczajną pracę duszpasterską, ale i społeczną, oświatową, kulturalną, charytatywną przyczyniało się do odzyskania niepodległości – podkreśla dyrektor archiwum.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama