Nowy numer 42/2019 Archiwum

Nie wylać Dzieciątka z kąpielą

Tradycja śpiewania kolęd w domach była niegdyś żywa. Dziś, by ją wskrzesić, nie wystarczy wyłączyć telewizor i smartfon.

W Domu Kultury w Tuchowie 13 grudnia odbyły się eliminacje do Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie.

– Zdecydowanie w okresie Bożego Narodzenia jest najwięcej imprez, koncertów, konkursów, kiermaszów, wydarzeń społecznych, dobroczynnych. Aktywność ludzka uruchamia się wtedy nadzwyczajnie, bo ludzie potrzebują zanurzenia w kulturze i tradycji. To daje poczucie bezpieczeństwa, sensu – uważa Janusz Kowalski, dyrektor Tuchowskiego Domu Kultury. Na eliminacje Sylwia Tomaszewska-Siedlarz przyjechała z Nowego Sącza z zespołem „Promyczki dobra”. – Na próbach dzieci już w październiku dopytywały, kiedy zaczniemy ćwiczyć kolędy. Myślę, że szczególnie nastolatki trudniej namówić do śpiewania przy stole, ale w zespole nie mamy żadnych problemów – mówi. – Problemem jest zanikanie tradycji, brak przekazu. Pewne znaczenie ma postęp technologiczny, dostępność odtwarzaczy, smartfonów – łatwiej puścić z nich kolędę niż zaśpiewać. Ale nie wystarczy wyrzucić przez okno telewizor i wyłączyć smartfon. Dawniej kolędowano w dużych, wielopokoleniowych rodzinach, w których kultywowało się i inne obyczaje. Dziś wiele rodzin jest porozbijanych, porozrzucanych po Polsce czy Europie. Zmienił się styl życia rodzin i niewiele mamy dla siebie czasu na co dzień, a tym bardziej nie ma – mówi Ewa Stanisławczyk, tuchowska stomatolog, juror eliminacji, założycielka zespołu wokalno-instrumentalnego „Pokolenia”. Tymczasem psychologowie zwracają uwagę, że wspólne kolędowanie przy stole niesie radość, poczucie bliskości i jedności. – Na pewno nie da się, nie powinno się śpiewać kolęd pod nosem – mówi Sylwia Tomaszewska-Siedlarz. Muzykolog ks. prof. Andrzej Zając, szef tuchowskiego jury, mówi, że w śpiewaniu potrzebna jest autentyczność, szczerość. – Trzeba wiedzieć, co się śpiewa, o czym, trzeba śpiewać ze zrozumieniem treści teologicznej. Nie można pozbawić kolędy sensu. Koncentrowanie się w tym przypadku na walorach wykonawczych, technice, aranżacji może być wylewaniem dziecka z kąpielą – mówi. Weronika Gumulak z Tylicza ma 14 lat. – Moja ulubiona kolęda to „Pójdźmy wszyscy do stajenki”. Lubię jednak wszystkie. Podobnie, jak święta Bożego Narodzenia bo można przeżywać je z rodziną. Są radosne, gdyż rodzi się Jezus. Choć bywa zimno, to rodzina, opłatek, kolędy i miłość rozgrzewają serca – opowiada Weronika. – Śpiewając kolędy, trzeba pokazać, że cieszymy się z przyjścia Pana Jezusa, trzeba podzielić się swoją wiarą, nadzieją i miłością, które na świat przynosi Pan Jezus. O to chodzi w kolędach – tłumaczy nastolatka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL