Nowy numer 48/2020 Archiwum

Mikołajowickie sekrety

Diecezja na wakacje. Trudno rozgryźć tajemnicę tej parafii, której świątynia jest bijącym sercem w sieci splątanych uliczek wsi.

Bijące Serce

Ostatni przystanek w podróży przez tajemnice mikołajowickiej parafii to kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Pięknie odnowiony. Do środka światło pada przez koronkowe okna, rozjaśniając pastelową polichromię namalowaną przez siostry Pawłowskie. Urzekają stylowe kinkiety i lampy oraz piękne boczne ołtarze, chrzcielnica i ambona. – A już niedługo czeka nas konsekracja nowego ołtarza i tabernakulum. Stare powędruje do kościoła na Ukrainie – mówi ks. Franciszek Cieśla, który cieszy się, że ma ofiarnych parafian, zatroskanych o świątynię. Ludzie podziwiają jego pracę w kościelnym ogrodzie, który nabiera japońskiego sznytu. Mało kto zdaje sobie sprawę, że małe kamyczki wypełniające podłoże pod strzyżonymi krzewami symbolizują wieczność, niezmienność i trwałość, podobnie jak ogromne głazy wydobyte z dawnego koryta Dunajca obok misyjnego krzyża. – Nad wejściem do kościoła umieściliśmy figurę Serca Pana Jezusa, które nocą jarzy się czerwonym światłem – mówi ks. Franciszek. I to jest objawienie. Gdyby umiało się latać, zobaczyłoby się sieć mikołajowskich uliczek, które jak niewielkie tętnice odbiegają od głównej aorty wsi, mającej swoje źródło w bijącym stale Sercu Pana Jezusa.•

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama