Nowy numer 42/2019 Archiwum

W raju tęsknota

Silne więzy rodzinne łączą Męcinę z Lipkami w województwie opolskim nieprzerwanie od blisko 75 lat. Dziś dba o nie i nadaje im instytucjonalny charakter prawdziwy ambasador.

Koniec drugiej wojny światowej stał się początkiem nowej epoki w historii Polski. Jednym z powodów było znaczące przesunięcie granic państwowych i związane z tym wielkie migracje społeczne, które na trwałe zmieniły kształt polskiego państwa i społeczeństwa. Szacuje się, że do 1950 roku na Ziemie Odzyskane drogą repatriacji i migracji napłynęło blisko 4,5 mln osób. Wśród nich było 88 mieszkańców Męciny, którzy w 1945 roku wyjechali budować Polskę w poniemieckich Lipkach. Byli jedną z wielu grup, które wówczas migrowały, ale o swojej Męcinie nigdy nie zapomnieli. Związki między Lipkami a Męciną trwają nieprzerwanie od blisko 75 lat. Dziś dba o nie i nadaje im instytucjonalny charakter ambasador – dr Stanisław Smoleń.

Mów, co teraz się dzieje!

Ambasador Stanisław Smoleń to wieloletni dyplomata w państwach Bliskiego Wschodu, m.in. Iraku, Afganistanie, Arabii Saudyjskiej, Jemenie i Pakistanie. Jego rodzice w 1945 roku byli wśród 88 osób, które wyjechały z Męciny do Lipek w województwie opolskim, szukając tam domu dla siebie oraz nowego lepszego życia w powojennej, naznaczonej biedą rzeczywistości. Zastali tam poniemieckie murowane i zelektryfikowane domy, w których podłogi były wyłożone kaflami, z sufitu zwisały piękne kryształowe żyrandole, a jeść mogli z porcelanowych talerzy. Gospodarstwa wyposażone były w nowoczesne jak na owe czasy maszyny – młockarnie, żelazne pługi, kosiarki. Przez wieś prowadziła wyłożona brukiem droga. Na polach były żyzne gleby – płodny i urodzajny czarnoziem. Wydawałoby się – raj na ziemi. Jednak wcale nie było im łatwo. Do swoich w Męcinie wciąż jeździli, a ziemia, na której wyrośli, na zawsze pozostała w ich sercach. W wyobrażeniach to właśnie ona urosła do wytęsknionego i wymarzonego miejsca na ziemi. – Cmentarz w Lipkach jest miniaturą tego w Męcinie. Są tam nagrobki tych samych Pulitów, Urygów, Smoleniów, Oleksych, Pociechów, Wiewiórów, Bednarków… A co pomnik to historia i spróbuj nie wysłuchać – wspomina swój wyjazd do Lipek mieszkający dziś w Męcinie dr Stanisław Smoleń. Udał się tam wraz z delegacją 13 kwietnia w celu podpisania porozumienia o współpracy partnerskiej pomiędzy gminą Limanowa, do której należy Męcina, a gminą Skarbimierz, gdzie znajdują się Lipki. Nawiasem mówiąc, wójtem jest tam męciniak Andrzej Pulit. – Poprzez to formalne porozumienie chcemy nie tylko pamiętać o historii, ale na bazie tych rodzinnych więzi, które są trwałe, budować coś więcej – dodaje ambasador. – Kiedy weszliśmy do domu ludowego w Lipkach… lepszego powitania być nie mogło. Zgromadziła się tam cała brać z Męciny ze swoimi albumami i niekończącymi się historiami z pierwszych lat pobytu. Wszyscy dopytywali o Męcinę i mimo upływu tylu lat nadal czują się z nią związani. Okazuje się nagle, że jesteś wśród swoich. Byli spragnieni wiadomości i chłonęli je, mimo że w ubiegłym roku byli w Męcinie. Dla nich jednak to już była stara opowieść. „Mów, co teraz się dzieje” – opowiada Stanisław Smoleń. Jego rodzice nie mieszkali w Lipkach długo, zaledwie 5 lat, z czego dwa pierwsze pod jednym dachem z Niemkami. Dom przekazali Bednarkom z Męciny. Tym, z których pochodzi znany piosenkarz – Kamil Bednarek.

Wysyp ślubów

Każda z tych 88 osób, które wyjechały w 1945 roku do Lipek, jest znana z imienia i nazwiska. Jak ważna była to dla nich decyzja, świadczy chociażby wspólne zdjęcie, jakie sobie zrobili na stacji kolejowej w Męcinie przed wyjazdem. Dziś fotografia ta jest najcenniejszą pamiątką z tego okresu. – Na Ziemie Odzyskane mogły wyjechać jedynie małżeństwa. One były gwarancją trwałości tego, co wniosą – zauważa Stanisław Smoleń, a męcińskie księgi parafialne w 1945 roku notują ich prawdziwy wysyp. – Mamy tutaj doskonały dowód na to, jak polityka państwa wpływa na życie obywateli – komentuje ambasador, dodając, że standardem w parafii było kilkanaście zawieranych małżeństw, a w interesującym nas roku zawarto ich aż 44. Nie tylko wyjazd do Lipek miał na to wpływ, ale także powrót z niewoli, z przymusowych robót. Był wówczas ogromny popyt na panny. Pierwsze lata pobytu męcinian na nowej ziemi, mimo wielu udogodnień, nie były łatwe. Panowała przede wszystkim obawa, że niemieccy właściciele wrócą. – Konferencja w Poczdamie nie miała być ostatnim spotkaniem Wielkiej Trójki. Choć w odniesieniu do Polski podjęto postanowienie sankcjonujące zachodnią granicę Polski, a także obowiązek wysiedlenia ludności niemieckiej, to jednak zakładano, że ostateczna delimitacja zostanie dokonana na kolejnej konferencji pokojowej. Do tej nigdy nie doszło. Poczdamskie postanowienia zostały wypełnione, ale jednak do 1990 roku oficjalnych ustaleń między Polską a Niemcami nie było. Ta polityczna niepewność przenosiła się na ludzkie postępowanie – tłumaczy ambasador brak inwestycji na tych ziemiach. Wszystko zmieniło się w 1991 r. Wtedy Lipki i gmina Skarbimierz jakby narodziły się na nowo. Dziś jest to jedna z najbogatszych gmin w Polsce.

Podziały i scalanie

Męcinianie oczywiście nie byli jedyną napływową grupą w Lipkach, choć trzeba zaznaczyć, że pierwszą. To „górale”, jak ich tutaj nazwano, mogli wybrać sobie najlepsze gospodarstwa. Do Lipek zjechali pod koniec roku także Kresowiacy – repatrianci ze Wschodu: z Białorusi i Ukrainy. Nie byli zadowoleni, że dostały im się gorsze domy, choć nawet nie potrafili obsłużyć wielu maszyn. Górale za niesprawiedliwość odczytywali z kolei fakt, że oni musieli za ziemie, które dostali, zapłacić, a Kresowiacy, przymusowo tu przesiedleni, już nie. Mieszkała w Lipkach także grupa autochtonów, niewielka, w opracowaniach mówi się o czterech rodzinach, z których ostatecznie została jedna. W wielu domach pod jednym dachem z góralami i Kresowiakami przez pierwsze dwa lata mieszkali jeszcze Niemcy, poprzedni właściciele – głównie kobiety i starcy. Dla Polaków, którzy wrócili z przymusowych robót, nie było to łatwe doświadczenie. Nietrudno sobie wyobrazić, że obecność w tak małej wsi zaraz po wojnie Polaków, Niemców, Ukraińców i Białorusinów, żyjących obok siebie, była naznaczona traumą. Podziały sprawiały, że przez pierwsze lata społeczności te zamykały się na siebie. Różnice wynikały nie tylko z piętna historii. – To były zupełnie różne poziomy cywilizacji w uprawie, obyczajach, stylu życia – tłumaczy dr Smoleń. – Siłą rzeczy musieli się jednak o siebie ocierać i do siebie zbliżać. Jeździli przecież do tego samego Brzegu, żeby załatwiać sprawy, chodzili do tego samego kościoła, dzieci uczęszczały do jednej szkoły. W pierwszych latach po wojnie złączyła ich codzienność i proza życia. Co konkretnie? Otóż wzajemna pomoc przy obsłudze narządzi przejętych od Niemców. Na to zrastanie się wpływ miały także powstające tam koła gospodyń wiejskich, wszystkie organizacje samopomocy chłopskiej, kółka rolnicze. Było to platformą jednoczenia, tworzenia, scalania i wychodzenia poza hermetyczne grupy – tłumaczy ambasador. Z czasem zaczęły pojawiać się i małżeństwa mieszane. Katarzyna Cieślak z Lipek, której ojciec pochodzi z Męciny, a matka ze Stanisławowa, napisała pracę magisterską na temat przemian kulturowych i trudnej integracji mieszkańców tej wsi po drugiej wojnie światowej. – Kiedy patrzę na Lipki, że to im się udało, to dostrzegam tam sukces Polski, tej społeczności – potrafiła napisać kawał dobrej historii na tej ziemi – dodaje ambasador.

Ocalić od zapomnienia

24 sierpnia delegacje z Męciny i gminy Limanowa wzięły udział w dożynkach gminnych w Lipkach. Wydarzenie wpisało się w projekt „Ocalić od zapomnienia. Męcina–Lipki 1945–2020”, związany z podpisanym przez gminę Skarbimierz i gminę Limanowa porozumieniem o współpracy, a zainicjowanym i koordynowanym przez ambasadora Stanisława Smolenia. Górale zabrali do Lipek dwa chleby, swój wieniec żniwny i zespół regionalny Spod Kicek. W realizacji jest także konferencja naukowa upamiętniająca 75. rocznicę wyjazdu 88 męcinian na Ziemie Odzyskane do wsi Lipki. Ma się odbyć w Męcinie 24 kwietnia. Ustalono już godzinę jej rozpoczęcia i przebieg. – Celem konferencji jest upamiętnienie udziału męcinian w historycznych wydarzeniach zagospodarowywania Ziem Zachodnich i scalania ich z Polską oraz wyrażenie szacunku dla ich ogromnego wysiłku włożonego w budowę polskiej historii tych terenów – tłumaczy Stanisław Smoleń. W programie znajdą się referaty na temat globalnych uwarunkowań politycznych tamtego okresu oraz przemian kulturowych wsi Lipki po II wojnie światowej, a także wystąpienia bezpośrednich świadków ówczesnych wydarzeń. Jest ich naprawdę niewielu. Nie zabraknie wspólnego biesiadowania. Zaplanowano już również publikację albumu, w którym znajdą się także archiwalne materiały, m.in. rodzinne pamiątki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL