Nowy numer 42/2019 Archiwum

Viem, komu som uveril

Inną grupę, poza wspólnotą marianina ks. Ługowskiego, która zajmowała się przerzutem literatury religijnej na Słowację, stanowiła młodzież, namówiona do tego przez młodego, będącego rok po święceniach ks. Krzysztofa Czermaka, pracującego na pierwszej parafii w Czchowie.

Wszystko zaczęło się 17 lipca 1981 roku, kiedy z grupą czchowskiej młodzieży, w ramach tygodnia wakacji spędzanego w górach, wybraliśmy się na Wysoką w Pieninach. Tam spotkaliśmy grupę rozśpiewanych Słowaków, oczywiście bez księdza, której przewodził Vladimír Javorský – wspomina ks. Czermak.

Zaprosili Słowaków do Polski. W Czchowie liderzy tej grupy pojawili się w połowie sierpnia. W Złotej, w domu późniejszego franciszkanina o. Jana Potępy, odbyli wieczorne rozmowy o sytuacji Kościoła na Słowacji i spontanicznie obiecali jej zaradzić. – Już wówczas umówiliśmy się na spotkania, które miały jako cel dostarczanie przez zieloną granicę literatury religijnej – opowiada ks. Krzysztof. Towar dostawali z zagranicy dla zagranicy. To owoc spotkania ks. Czermaka z ks. Józefem Ziobroniem, który polecił mu swojego brata Zdzisława. Od niego kapłan otrzymywał bezpośrednio bezcenny dla Słowaków towar.

Był wydawany w Rzymie, wysyłany do Niemiec, skąd z Monachium o. Anton Hlinka przekazywał książki różnymi drogami do Polski. Tak docierały one również do Tarnowa. Grupa ks. Czermaka była dość liczna. Była w niej równowaga dziewcząt i chłopców, co dobrze wyglądało, bo mogli uchodzić za radosną turystyczną młodzież. Grupa młodych, silnych chłopaków budziłaby większe podejrzenia.

Pierwsze dwa razy przekazali plecaki na Wysokiej w Pieninach. Drugie dwa razy – na Grzesiu w Tatrach Zachodnich. Wyjeżdżali na „wycieczkę” w kilka osób, często żukiem. Wychodzili na szczyt. Na spotkania z tamtej strony przychodzili Vladimír Javorský, Štefan Javor, Eduard Garčár i Bernadeta Poliaková. Polacy przekazywali „bibułę” i wracali. Raz jednak „towaru” było więcej, niż Słowacy mogli odebrać. Przyszło ich tylko dwóch, a pojemniki były 4.

– Zeszliśmy z nimi do słowackiej wsi, w której nasi przyjaciele mieli samochód. Nie miałem wiele do stracenia. Wspomniany ks. Ziobroń zawsze mi powtarzał, że przecież „ni mosz żony i dzieci i narażosz tylko siebie”. Ale ze mną wtedy zszedł młodziutki, początkujący nauczyciel Wiesiek Skwarło. On ryzykował więcej. Wszystko jednak się udało. Odprowadziliśmy Słowaków aż do samochodu i wróciliśmy do swoich. Była to moja pierwsza w życiu, choć krótka podróż zagraniczna. Czułem jednak, że wróciłem z... dalekiej podróży – wspomina ks. Czermak.

Książki były różne. Między innymi „Viem, komu som uveril”, „Morálna teologia” Anselma Gunthora, „Na misijných cestách” kard. Jozefa Tomko, „Nebojte si žvota” Victorii Montana. Były one przekazywane przez odbiorców m.in. biskupowi Rudolfowi Balášowi, kard. Jánowi Hryzostomowi Korcowi, siostrom Bošského Vykupiteľa. Wszystkie wypady się udawały. – Wtedy, jak i dzisiaj, czułem wielkie zaufanie i wdzięczność wobec tych młodych ludzi i ich rodzin, bo sprawa się nie rozeszła, nie było żadnego „przecieku”, a dzięki temu mogliśmy wykonać zadanie – dodaje kapłan. W 1983 roku wyjechał na studia. Grupa działała jednak dalej...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL