Nowy numer 21/2020 Archiwum

Tony pamięci

Horror vacui – lęk przed pustką panuje dziś na cmentarzach. Znicze i sztuczne kwiaty marnieją na grobach i nie mieszczą się w śmietniku. Rozkładać się będą całą wieczność.

Powodów, dla których powinniśmy zadbać o umiar na cmentarzach, jest kilka. Od poczucia smaku i estetyki, po względy ekologiczne i ekonomiczne. I nie chodzi o sknerstwo, ale zastanowienie się, po co kupujemy tyle sztucznych kwiatów. Problem dotyczy zarówno ilości, jak i jakości. Plastikowe róże naprawdę ładne nie są i przecież zmarłym w niczym nie pomogą. Sami z siebie jesteśmy w stanie dać im coś o wiele cenniejszego, ofiarując w ich intencji odpust, post czy modlitwę. To one dają wieczność. Nie plastik, który rozkładać się będzie 400 lat, a może i dłużej.

Żywe kwiaty poddane naturalnemu procesowi rozkładu nie rażą tak jak te sztuczne, wręcz wieczne, z każdym miesiącem coraz brzydsze. I choć nie żyły ani chwili, skutki ich rozkładu dotkną także nasze dzieci, wnuki i prawnuki. Bóg sam jeden wie, do którego pokolenia. Na zawalonych wszystkim, co w sklepach dają, grobach brak nawet symbolu pustki, jaką przeżywamy po zmarłej nam bliskiej osobie. Zdaje się, że i to wiele o nas mówi. Historia zna ten obraz. To zasypany lęk i strach połączony z brakiem hierarchii ważności tego, co śmierci jest istotą. Horror vacui jak na dłoni widać dziś na cmentarzach.

Nadmiar z lęku przed pustką

Kiedy kuzynki po śmierci swojego taty poprosiły, by na pogrzeb nie kupować wiązanek i kwiatów, nikt się specjalnie nie zdziwił. Wcześniej już pochowały swoją mamę. Na cmentarzu były często. W lecie nawet każdego dnia, żeby podlać kwiaty w doniczce. Grób był zawsze czysty, zadbany, z Chrystusem Frasobliwym, jednym wazonem i lampką. Skromnie i schludnie. Asceza jasnego piaskowca wzbudza szacunek wobec śmierci, budzi nadzieję na zbawienie zmarłych, puste miejsce na grobie skłania do milczenia. Jest wyrazem braku, jaki rodzice pozostawili po sobie. Ten grób wyróżnia się na cmentarzu w okresie listopadowym, kiedy niemal każdy przepełniony jest po brzegi zniczami i kwiatami. Bez umiaru i bez opamiętania, choć o upamiętnienie zmarłych nam przecież chodzi. – Prawie w ogóle nie kładziemy sztucznych kwiatów rodzicom, ograniczamy to do minimum. Zwykle są to żywe kwiaty. Dbamy o to, by nie było ich za dużo. Zawsze przerażał nas widok przepełnionych grobów – mówi Ewa. – Po pierwsze wynika to z takiego, a nie innego poczucia estetyki, a po drugie, kiedy patrzę na taki cmentarz, przychodzi mi do głowy pojęcie na określenie zasady panującej w baroku – horror vacui, kiedy to nadmiar, przepych i przesada wynikały z lęku przed pustką, nicością, niepewnością. Jakby dziś ludzie bali się ascezy, pustki, milczenia – dodaje, apelując, żebyśmy wszyscy byli bardziej krytyczni wobec ogromnego dziś asortymentu w tym względzie, nie kupowali wszystkiego, co jest dostępne.

Sztuczna róża czy Różaniec

Ksiądz Marek Łabuz, proboszcz z Radgoszczy, z ilością śmieci na cmentarzu walczy już od kilku lat. Coraz więcej proboszczów apeluje o to, by odpady z cmentarza zabierać ze sobą do przydomowych koszy. Pewnie, że chodzi o pieniądze, bo każdemu byłoby żal wydawać na śmieci kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie, kiedy widzi, jak wiele można by za nie zrobić. Również na cmentarzu. Poprawić ogrodzenie, uporządkować, alejki, wykosić trawę. Zarząd Cmentarzy Miejskich w Tarnowie, pod którego opieką są cztery cmentarze, rocznie na śmieci wydaje 230 tys. zł. W październiku wywieziono z tych nekropolii 644 tony odpadów, podobnie jest w listopadzie i kwietniu. Dla porównania w pozostałe miesiące jest to ok. 99 ton. Na cmentarzach tych prowadzona jest segregacja. Wcześniej koszty były jeszcze większe. – Parafia nie pobiera żadnych opłat za utrzymanie grobu czy miejsce na cmentarzu. Za wywóz śmieci 6 lat temu płaciliśmy 15 tys. zł na rok. Teraz, mimo podwyżek, płacimy mniej – 12 tys. zł. To dla nas bardzo dużo. Udało się zmniejszyć te koszty dzięki kilku pomysłom. Po pierwsze, dzięki zrozumieniu parafian, którzy śmieci z cmentarza zabierają do przydomowych koszy. W domu łatwiej jest dokonać ich segregacji – rozebrać znicz i szkło wyrzucić do szkła, plastikowy element do plastiku, a metalowy do metalu. Na cmentarzu nie jest to możliwe – zauważa ks. Marek Łabuz, dodając, że chociaż na ogół parafianie to rozumieją, to jednak zawsze znajdzie się ktoś, kto nie dostosuje się do zasad i cała praca innych idzie na marne, bo szkło musi być czyste. Segregując szkło, możemy mu dać drugie życie. Na wysypisku nie rozłoży się nigdy. No może za 4000 lat, ale dowodów na to nie ma. – Parafianie zabierają ze sobą z cmentarza także zmarzłe po pierwszych listopadowych mrozach chryzantemy. Każda z nich z ziemią waży dobrych kilka kilogramów. Ludzie wrzucają je też na specjalnie na ten cel podstawioną koło cmentarza przyczepę. Gospodarz wywozi co roku cztery. To jest kilka ton biodegradowalnych odpadów. Pewnie, że i tam ktoś wrzuci szkło czy plastikowe kwiaty i trzeba je wybierać, ale i tak jest to lepsze rozwiązanie – ocenia radgoski proboszcz. Wciąż także namawia parafian, by wykorzystywali wielokrotnie znicze, wymieniali w nich tylko wkłady. – One są naprawdę bardzo piękne. Mogą posłużyć spokojnie rok czy dwa. Po co wciąż kupować nowe? Już abstrahując od faktu, że powinniśmy też patrzeć, co na tych zniczach jest, bo są nawet z faraonem i obcymi nam zupełnie emblematami, ale to kolejna sprawa. Mam też pomysł, który być może uda się wprowadzić za rok, by przed cmentarzem ustawić coś w rodzaju regału, na który każdy będzie mógł odłożyć znicz, który nie jest mu już potrzebny. Ktoś inny dokupi sobie do niego wkład i może go jeszcze wykorzystać – mówi ks. Marek Łabuz. Tłumaczy, że w tych wszystkich działaniach podejmowanych przez niego na cmentarzu wcale nie chodzi o walkę ze zniczami, a już absolutnie nie o walkę z pamięcią o zmarłych. Sam jest diecezjalnym asystentem Apostolstwa Pomocy Duszom Czyśćcowym i doskonale wie, czego zmarli od nas potrzebują, a zdaje się, że dziś hierarchia ważności tego, co możemy dać zmarłym, zupełnie się poprzestawiała. Gdyby jeszcze za każdym kilogramem zniczy i kwiatów szedł dziesiątek Różańca za zmarłych – byłoby pięknie, ale niestety czasem jest jedynie pospiesznie wykonany znak krzyża na grobem, zostawienie kwiatów i zapalenie światła.

Jak kochać zmarłych?

Modlitwa za zmarłych, podejmowany w ich intencji post, jałmużna, ofiarowany odpust jest ulgą dla dusz w czyśćcu cierpiących. Zmarli już sami sobie pomóc nie mogą. Liczyć mogą jedynie na nas, żyjących, że ubłagamy dla nich Boże miłosierdzie i odkupimy ich winy. Kościół daje w tym względzie całe bogactwo odpustów zupełnych i cząstkowych, które możemy ofiarować za siebie lub zmarłych. Doskonałym nauczycielem tego, jak zbawiać dusze czyśćcowe, jest św. o. Stanisław Papczyński z Podegrodzia. Kochał zmarłych. Z miłości oddawał za dusze czyśćcowe wszystkie swe choroby, cierpienia, posty, umartwienia, pokuty, dobre uczynki. Taka pamięć o zmarłych nadaje też szczególne znaczenie naszemu życiu, które jest w stanie uratować innych z płomieni odkupieńczego cierpienia. „Przejawem najwyższej miłości jest wypraszanie u Boga wolności duszom, które znajdują się w płomieniach czyśćcowych, albo też niesienie im pomocy jałmużnami czy też różnymi innymi sposobami. Bezbożnym i nierozumnym jest ten, kto nie wzrusza się ich mękami i nie niesie pomocy cierpiącym, choć może to robić. (...) Wyrażamy wielki znak miłości bliźnich, gdy ratujemy je Mszami św., modlitwami, jałmużnami i innymi uczynkami pobożnymi” – pisał o. Papczyński. Nic nie wspominał o zniczach i kwiatach. Te – sami widzimy – zmarnieją, choć rozkładać się będą wieki. Strach nawet pomyśleć, że zawalimy wiecznym plastikiem świat z powodu pamięci o zmarłych, a im nie pomagamy, choć możemy. Uczmy się więc kochać zmarłych, by wśród tych kwiatów nie cierpieli. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama