Nowy numer 31/2020 Archiwum

Jezus wyznaczył jeszcze innych

V Synod Diecezji Tarnowskiej przypomina, że to rodzice są dla swoich dzieci pierwszymi katechetami, a parafia pierwszoplanowym miejscem katechizacji.

Kiedy słyszymy o katechezie, niemal wszyscy mają na myśli lekcje religii w szkole. Ze statystyk wynika, że w diecezji tarnowskiej ta ma się całkiem nieźle. Pod względem frekwencji nawet lepiej od udziału uczniów i ich rodzin w życiu religijnym parafii. Zwracał uwagę na tę rozbieżność ks. dr Tomasz Lelito, kierujący synodalną Komisją ds. Katechizacji. To ona przygotowała synodalny dokument „Katechizacja w diecezji tarnowskiej”, który został przyjęty podczas III Sesji Plenarnej. Odbyła się ona 30 listopada w tarnowskim seminarium. Co z tego dokumentu wynika? Czy katecheza wróci do parafii? Czy rodzice są nauczycielami wiary dla swoich dzieci?

Pan Bóg nie chce niewolników

„Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: »Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało«” – to fragment Ewangelii, którą rozpoczęto synodalne obrady. W słowie wprowadzającym w ich treść przedstawiciele Komisji ds. Katechizacji V SDT – Roman Bojdo i ks. Tadeusz Michalik – odwołując się do sceny posłania 72 uczniów, tłumaczyli, kim są owi uczniowie, którym Jezus wyznacza konkretne zadanie mówienia o królestwie Bożym, o Bogu działającym w świecie, Bogu mocnym, który kocha człowieka, o tym, który wnosi pokój do domów. Zachęcali do odpowiedzi na wiele pytań. Kluczowe to: Czym jest wiara dla mnie jako chrześcijanina? Podkreślali, że bez doświadczenia spotkania ze zmartwychwstałym Chrystusem trudno otworzyć się na prawdy wiary i poznanie Jezusa. – Największym wyzwaniem katechezy jest dotrzeć do katechizowanych z takim przekazem, że warto sobie stawiać pytania w życiu i uczciwie szukać na nie odpowiedzi. Pytania o sens i cel swojego życia, o to, po co żyję, co mi daje szczęście, czego pragnę, czy pragnę czegoś naprawdę czystego, co mnie rozwinie. Odpowiedź na nie warunkuje nasz światopogląd i to, jaka będzie nasza relacja do Boga. Odkrycie Pana Boga w swoim życiu to tak naprawdę proces oraz zadanie i nie kończy się z chwilą nawrócenia – tłumaczy Roman Bojdo, katecheta. – Pan Bóg nie chce niewolników. Nie chodzimy do kościoła po to, by Jemu chwały przybyło. Bóg tego nie potrzebuje. To my, chrześcijanie, czerpiemy korzyść z Bożej łaski, moc z Eucharystii, opieramy swoje życie na czymś ważnym i trwałym. Motywacje muszą wypływać z nas. Wtedy zobowiązania wynikające z wiary będą konsekwencją mojego wyboru, a nie pręgierzem ani świętą pobożnością, czymś, co nas paraliżuje przed Panem Bogiem – dodaje.

diecezjalna szkoła dla wszystkich

To dlatego przyjęty dokument synodalny „Katechizacja w diecezji tarnowskiej” podkreśla przede wszystkim rolę i wagę katechezy dorosłych. O nią także postulowano w wielu głosach napływających w okresie przygotowawczym V Synodu Diecezji Tarnowskiej. Dokument przypomina, że rodzice są dla dzieci pierwszymi nauczycielami wiary, a pierwszoplanowym miejscem katechizacji – wspólnota parafialna. Zwraca się w nim uwagę na pomoc rodzicom w katechizacji dzieci. „Pilnym zadaniem wydaje się zatem opracowanie tarnowskiego rytuału rodzinnego, który będzie służył pomocą rodzicom w katechizacji samych siebie oraz swoich dzieci, jak również będzie zbiorem modlitw oraz opisem domowych zwyczajów i tradycji religijnych w ciągu roku liturgicznego” – stwierdza dokument. Bardzo szeroko potraktowano w nim duszpasterstwo katechetyczne w parafii. Postuluje się w dokumencie formację tzw. katechetów parafialnych, którzy wspomogą duszpasterzy w tym zadaniu. W tym celu ma powstać diecezjalna szkoła katechetów parafialnych. Katechezą parafialną powinni być objęci dorośli, dzieci i młodzież. Nie może się ona ograniczać jedynie do przygotowania do przyjęcia sakramentów. Organizowane cyklicznie katechezy m.in. wyjaśniałyby w sposób całościowy i systematyczny naukę zawartą w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Pojawiały się także postulaty tworzenia katechez z wykorzystaniem najnowszych form i technik przekazu. Dokument zakłada także powołanie diecezjalnej rady katechetycznej.

nowe wyzwania ewangelizacyjne

O ogromnym potencjale, jaki jest w diecezji tarnowskiej, mówił ks. dr Tomasz Lelito, prezentując przyjęty dokument synodalny „Katechizacja w diecezji tarnowskiej”. Przywołał statystyki z dwóch ostatnich lat, z których wynika, że w katechezie szkolnej w roku 2018 uczestniczyło 97,3 proc. uczniów. Nie uczęszczało więc na nią 2,7 proc. osób. Z różnych względów. Połowa z nich deklarowała, że jest innego wyznania. W roku 2019 na lekcje religii nie zapisało się już 4,07 proc. uczniów. – Jest to dosyć znaczący wzrost, ale nie możemy na podstawie tych dwóch lat mówić o jakichś tendencjach. Ponadto okazuje się, że w tym roku w szkołach średnich te statystyki wyglądają lepiej niż w roku ubiegłym, a niestety gorzej jest w szkołach podstawowych i przedszkolach, gdzie o tym, czy dziecko uczęszcza na religię, decydują rodzice, a nie sami katechizowani. To daje do myślenia i prowokuje do zastanowienia się, gdzie powinniśmy skierować główny wysiłek, jeśli chodzi o katechezę – podkreślał ks. Tomasz Lelito, zwracając także uwagę na rozbieżność między frekwencją uczestnictwa w szkolnej katechezie a życiem sakramentalnym parafii. W czasie dyskusji pojawiło się także wiele głosów świadczących o tym, że coraz częstszym problemem w szkole jest katechizacja „niezewangelizowanych”, czyli osób, które nie dokonały świadomego wyboru wiary. Rodzice chrzcielne zobowiązanie o wychowaniu dzieci w wierze katolickiej nieraz odbierają jako obowiązek posłania dzieci na katechezę. Nic więcej. Przed katechezą stoją więc dziś i nowe wyzwania – o charakterze ewangelizacyjnym. „W katechezie fundamentalną rolę odgrywa pierwsze przepowiadanie, czyli kerygmat” – stwierdza dokument, a zaraz potem precyzuje, że centralny charakter kerygmatu domaga się od katechezy, aby wyrażała zbawczą miłość Boga uprzednią w stosunku do moralnych i religijnych zobowiązań.

Dialog ze światem

Dyskusję wywołał także postulat o włączeniu do dokumentu punktu, który odwołuje się do rzekomego konfliktu między wiarą katolicką a obrazem świata przedstawianym przez współczesne nauki empiryczne. Chodzi o podejmowanie w czasie katechez tematów dotyczących dialogu między nauką a wiarą i ukazujących te dwie rzeczywistości jako komplementarne wobec siebie. To problem, na który ostatnio zwraca uwagę kosmolog ks. prof. Michał Heller. W utracie kontaktu teologii z naukowym obrazem świata widzi jeden z powodów laicyzacji. Mówi o tym w swojej najnowszej książce. Poruszył ten problem także podczas niedawnego spotkania w tarnowskim seminarium. Uważa, że na tym tle rodzą się napięcia, a młodzi ludzie odchodzą od religii nie dlatego, że sobie przemyśleli i doszli do wniosku, że Boga nie ma, lecz dlatego – jak mówią – że religia jest outdated, czyli przestarzała, bo odwołuje się do przestarzałego obrazu świata; dlatego kontakt myśli religijnej z nauką jest niezbędny. Na problem zwraca też uwagę ks. prof. Tadeusz Pabjan, zauważając, że żyjemy w czasach konfrontacji światopoglądów teistycznego i ateistycznego. Ten drugi obecnie czerpie swe siły z nauk przyrodniczych i wzmacnia przekonanie, że nie da się ze sobą pogodzić prawd wiary i tego, co mówi nauka – albo wierzysz w jedno, albo w drugie. W czasie obrad synodalnych ks. Jakub Jasiak z Dobrej mówił, że młodzi mają z tym problem. Już piątoklasiści zadają pytania o to, jak pogodzić biblijny obraz świata z naukową teorią ewolucji i Wielkiego Wybuchu. – Jeśli my nie damy im rzetelnej odpowiedzi i ich z tym zostawimy, to oni będą bezbronni. Musimy ukazywać racjonalność wiary, to, że nie głosimy bajek. I o to dziś toczy się bój. Wiara nie może im się ukazywać jako bajeczka o Panu Jezusie, ale coś twardego, racjonalnego, na czym mogą budować swoje relacje. Dziś wielu chce pokazać, że jesteśmy osobami uwstecznionymi, które nie potrafią wejść w dialog ze współczesnym światem. Kiedy dobrze przygotowany katecheta na poważnie weźmie stawiane przez uczniów pytania, jest w stanie zbić każdy argument każdej ideologii, każdego poglądu i nauka Chrystusa świeci – dowodził ks. Jakub.

Nie jesteśmy bezradni

Na te i wiele innych problemów zwracał uwagę w słowie podsumowującym obrady synodalne biskup tarnowski Andrzej Jeż. Dziękował za ożywioną dyskusję i ścieranie się myśli. Podkreślał znaczenie rzetelnej, rzeczywistej analizy współczesnych czasów. Zwracał uwagę na pojawiający się dziś pajdokratyzm, gdzie dzieci i młodzież zaczynają wychowywać osoby starsze – swoich rodziców i dziadków. Związane jest to ze zdominowaniem życia i kultury przez współczesną technikę, nowe umiejętności, w czym młodzi wyprzedzają osoby starsze, a przez co zachwiana zostaje relacja mistrz (osoba starsza, doświadczona)–uczeń. – I z tym procesem jesteśmy związani i w nim będziemy musieli się także poruszać, jeżeli chodzi o katechezę i przekaz wiary – tłumaczył biskup. Podkreślał rolę świadectwa w dzisiejszym świecie. Mówił też o tym, że nie jest łatwo stworzyć dokument koncepcyjny, który proroczo wybiega bardzo daleko w przyszłość, ale takie jest też zadanie synodu. – Co jest najważniejsze? Nie jesteśmy bezradni. Mamy w sobie skarb Kościoła – obecność Jezusa Chrystusa. Mamy w sobie dar Kościoła, który przez ponad dwadzieścia wieków zderzał się z różnymi trudnościami i znajdował odpowiedzi. One są w skarbcu Kościoła i trzeba je teraz w nowy sposób ukazać – apelował.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama