Nowy numer 42/2020 Archiwum

Jezus w centrum i na peryferiach ludzkiego istnienia

Matka kościołów diecezji tarnowskiej ma otwarte ramiona dla wszystkich. W soboty karmi żurkiem bezdomnych, a o każdej porze dnia i nocy czeka tu Pan z miłością i miłosierdziem.

Podczas lutowych spotkań parafialne zespoły synodalne będą dyskutować nad tematem „Parafia terytorialna a personalna troska jej własnego pasterza”.

W materiałach rozsyłanych do parafii ks. Robert Kantor, przewodniczący synodalnej komisji ds. administracji kościelnej, oprócz właściwych przepisów przywołuje wielokrotnie obraz parafii widzianej oczami papieża Franciszka. Ojciec Święty jest bardzo konkretny zarówno wtedy, kiedy w Evangelii gaudium mówi, że obecnie nie potrzeba nam „zwyczajnego administrowania”, ale bycia w „permanentnym stanie misji”, jak i wtedy, kiedy na pytanie bp. Leszka Leszkiewicza, zadane podczas spotkania w biskupami w Krakowie w czasie Światowych Dni Młodzieży, wylicza niemal wszystkie obszary personalnej troski duszpasterza o wiernych. Do młodych mówi: „Zejdźcie z kanapy”; „Idźcie na peryferie – Jezus już tam jest”.

Parafia katedralna znajduje się w samym centrum miasta, bije w niej serce matki kościołów diecezji tarnowskiej. Wsłuchując się w jego rytm, można dostrzec, że oprócz tradycyjnych form duszpasterstwa i wspólnot (jak Liturgiczna Służba Ołtarza, róże różańcowe, Apostolstwo Pomocy Duszom Czyśćcowym, Arcybractwo Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa czy Dziewczęca Służba Maryjna), które działają tam od lat, a czasem i wieków, istnieją też takie, które podyktowała rzeczywistość, w jakiej żyje dziś Kościół. Wśród nich jest wspólnota osób żyjących w związkach niesakramentalnych.

– Nie należą do niej osoby, które żyją w wolnych związkach, ale takie, które nie mogą zawrzeć sakramentalnego małżeństwa ze względu na małżeństwo wcześniej zawarte, które się rozpadło. Nieraz myślą, że przez to, co się w ich życiu wydarzyło, nie ma dla nich miejsca w Kościele. Tak czują. To duszpasterstwo pomaga im je odnaleźć. Paradoksalnie niektóre z nich żyją bardziej religijnie niż wtedy, gdy były w sakramentalnych związkach. Dla mnie jest to znak tego, o czym mówił św. Piotr, że Pan Bóg nie ma względu na osoby i w każdym narodzie jest mu miły ten, który Go szuka i pragnie – mówi ks. Adam Nita, proboszcz parafii katedralnej i opiekun wspólnoty.

Z drugiej strony pod jego skrzydłami jest też niewielka, istniejąca od blisko 4 lat wspólnota neokatechumenalna, która chce żyć na wzór pierwszych chrześcijan. Wyjściem naprzeciw drugiemu jest też gest, jaki parafia wykonuje co tydzień w kierunku bezdomnych. Co sobotę zaprasza ich na wspólny poranny pacierz, który kończy się śniadaniem. Menu jest monotonne – żurek z porządną wkładką, ale nikt tu nie wybrzydza. Są też kawa, herbata, ciastko i zawsze ksiądz, który prowadzi modlitwę, a czasem przypomni, że kiedy może się wydawać, że już życie się przegrało, to zawsze jeszcze można wygrać wieczność.

Matka Boża Bolesna, czczona w tarnowskiej katedrze, ociera z kolei łzy tym, którzy w Jej ramionach trzymających omdlałe ciało Jezusa odnajdują lek na swój ból, troski, kłopoty, zranienia. Służą Jej Rycerze Kolumba, skupieni w radzie działającej przy duszpasterstwie trzeźwości i osób uzależnionych.

Kolejną wspólnotą, która swoją siedzibę ma na terenie parafii katedralnej, jest Szkoła Nowej Ewangelizacji im. św. Józefa. To ona w każdy pierwszy czwartek miesiąca organizuje wieczory uwielbienia „Na fali miłosierdzia”. Włącza się także w organizację dorocznego koncertu uwielbienia „Jezus w centrum” w ramach Tygodnia Maryjnego. Związek z bazyliką katedralną czują także działający przy szkole Mężczyźni św. Józefa. Kiedy co środę z różańcem w ręku wyruszają na Marcinkę, modlą się za miasto.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama