GN 48/2020 Archiwum

Cieniawa. Krzyż zamknięty w drzewie

Jak znak męki Chrystusa wyryty w korze przetrwał przez 60 lat zasklepiony wewnątrz pnia drzewa?

Ciekawą historią opisaną w serwisie cianiawa.info podzielił się z nami Łukasz Poręba. Cieniawa leży na południu naszej diecezji, w połowie drogi między Nowym Sączem a Grybowem.

Gdy wiosną Pan Jan, mieszkaniec naszej wsi, jak co roku o tej porze szedł do lasu, by ściąć drzewo na opał, nie przypuszczał, że zbiegiem okoliczności trafi na krzyż, który tkwił w drzewie przez prawie 60 lat. 

Wiosna to czas ścinki drzewa na opał, drzewo ścięte wiosną przez całe lato schnie, by było gotowe na zimę. Drzewo uprzednio wybrane zostało przez pana Jana ścięte i oprawione. Po pocięciu na klocki, zaczęto je rąbać. Kiedy rębacz wziął ostatni klocek i zatopił siekierę w drzewie, oczom drwala ukazał się pięknie wyrzeźbiony krzyż z wyraźnie zaznaczonymi konturami.

- Opatrzność Boża sprawiła, że ten krzyż został odkryty - mówi Jan. Wystarczyło rozłupać parę słojów dalej, a znak pozostałby skryty na zawsze. Zaczęli liczyć zwoje i wyszło, że ktoś, pewne wielkiej wiary człowiek, 60 lat temu wyrzeźbił w drzewie znak krzyża. Po co? Dlaczego? Na te pytania odpowiedzi nie znamy. Ciekawe jest też to, jak to się stało, że znak przetrwał wewnątrz drzewa.

- Wycięta kora drzewa przeważnie nigdy się nie zasklepia, to że akurat natrafiono na ten znak można uznać za cud - uważa Łukasz Poręba.

Oba klocki nie zostały spalone, ale właściciele wzięli je ze sobą. Odczyszczone, polakierowane, trafiły do domu. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama