Po pomoc do Zabawy przyjeżdżają rodzice po tragicznej śmierci swojego dziecka z całej okolicy, a nawet z Zakopanego, Białegostoku, Szczecina, z zagranicy.
W trzecią niedzielę listopada w sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie i przy pomniku Przejście odbyły się obchody Światowego Dnia Pamięci Ofiar Wypadków Drogowych. Eucharystię poprzedziły wypominki upamiętnionych w Zabawie osób, które zginęły w wyniku wypadków drogowych. Większość to młodzi ludzie. W wydarzeniu wzięli udział ci, których ta śmierć najbardziej dotyka, a więc rodzice uczestniczący m.in. w odbywających się tutaj dorocznych warsztatach, i ci, którzy mają odwagę im w tym bólu towarzyszyć. Licznie reprezentowaną grupą byli członkowie klubów motocyklowych. Modlitwę pieśniami poprowadził chór Pueri Cantores Sancti Nicolai z Bochni.
Zobacz:
Zabawa - Światowy Dzień Pamięci Ofiar Wypadków Drogowych 2025
- Chór pomógł nam wejść w ten dzień, dotknąć tego, co trudno podczas warsztatów wypowiedzieć uczestnikom, opowiedzieć o tym, co przeżywają doświadczeni cierpieniem spowodowanym śmiercią bliskiej osoby, przeżywaniem tajemnicy ich odejścia. Bardzo dziękuję chórowi, że przygotował nas do Eucharystii, śpiewając o bólu Matki pod krzyżem, ale też utworem "Alleluja", przypominając, że śmierć została pokonana, a zło zwyciężone. Dzisiaj jesteśmy po to, aby zobaczyć w tym trudnym, dramatycznym doświadczeniu światło nadziei, bijące z pomnika Przejście i wypływające z Eucharystii, która jest zanurzeniem w śmierci Chrystusa po to, by świętować Jego zwycięstwo - mówił kustosz miejsca ks. Zbigniew Szostak.
Eucharystii przewodniczył ks. Marek Bałwas z Ciechocinka. On także towarzyszył przez trzy dni rodzicom uczestniczącym w warsztatach. Sam od 22 lat porusza się na wózku. Doznał urazu kręgosłupa podczas wypadku drogowego. Był pasażerem samochodu, który na zakręcie wpadł w poślizg i wypadł z drogi. To on w czasie homilii apelował do kierowców o odpowiedzialność za siebie i innych.
Eucharystii przewodniczył ks. Marek Bałwas z Ciechocinka, poruszający się na wózku. Koncelebrowali ją wraz z nim kapłani z Zabawy i ks. Grzegorz Ociepka - diecezjalny duszpasterz kierowców.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Przejmujące były świadectwa rodziców, którzy od lat przeżywają ból tragicznej śmierci swoich bliskich, swoich dzieci. Mówili, jak uczą się żyć na nowo w Zabawie, jak wiele im to miejsce daje. Dziękowali decydentom za pilotażowy projekt, który pozwolił na dwa lata uruchomić w Zabawie poradnię pomocy psychologicznej dla rodzin ofiar wypadków drogowych z całej Polski. Przekonywali, jak bardzo oczekują, by tu powstało Centrum Leczenia Traumy.
Pani Beata mówiła, jak Zabawa jest ważnym miejscem dla rodziców, którzy stracili swoje dzieci nagle, w wyniku tragicznego wypadku.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
- Dwa lata temu rzucałam tu gromami na wszystkich, mamy, które mówiły, że po śmierci swojego dziecka da się żyć, uważałam za nienormalne, a teraz chcę powiedzieć, co mi dało to miejsce - Zabawa. Jednym słowem powiedziałabym, że wszystko - nawet nie nadzieję, a nowe życie. To miejsce pozwoliło mi odkryć nową drogę, radość mimo bólu, cierpienia, tragedii, którą od ośmiu lat, kiedy zginął nasz syn, nosimy w sobie - mówiła Beata Budzik.
Elżbieta Przewoźnik przyjechała do Zabawy z mężem Adamem ze Szczecina. - To jest ponad
Pani Elżbieta (na zdjęciu z lewej) przyjeżdża do Zabawy ze Szczecina co roku od 9 lat.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
9 lat temu przyjechała do Zabawy nie dla siebie, ale dla swojego dziecka po to, by pamięć o nim była zachowana. - Jechałam pełna bólu, buntu, rozpaczy, ale już po tej pierwszej wizycie wiedziałam, że tutaj wrócę, nie tylko dla naszego dziecka, ale także dla mnie i dla mojego męża. Znaleźliśmy tutaj niesamowite zrozumienie. Byli z nami ludzie tak samo poranieni jak my, którzy też stracili swoje dzieci w wypadku samochodowym. Tutaj poczuliśmy się jak w drugim prawdziwym domu. To miejsce jest wspaniałe, ma wielką moc i naprawdę czyni cuda, bo tutaj nabieramy siły do dalszego życia. Po śmierci naszego dziecka świat się zatrzymał, kolory straciły barwę, a my pogrążaliśmy się w ciemności. Wydawało mi się, że kończy się również nasze życie, a jednak, przyjeżdżając tutaj, uzyskując wsparcie, poradę, pomoc, przebywając z ludźmi, którzy nas rozumieją, umacnia się nasza wiara w Boga, w to, że jednak da się żyć, można i trzeba, pomimo tej traumy, która zawsze już z nami będzie - zauważa pani Elżbieta.
W weekendowych warsztatach wzięli udział rodzice z wielu miast w Polsce, z Zakopanego, Białegostoku. Potrzebujący wsparcia przyjeżdżają tu nawet z Niemiec czy ze Stanów Zjednoczonych. Wyjątkowym dla nich miejscem jest także pomnik Przejście, upamiętniający ofiary wypadków drogowych, ale także pomagający przejść przez traumę ich śmierci bliskim. To tam odbyła się dalsza część obchodów Światowego Dnia Pamięci Ofiar Wypadków Drogowych. Tu uczestnicy tego wydarzenia złożyli znicze i kwiaty. Pomoc deklarowali przedstawiciele władz państwowych i samorządowych. List do uczestników skierował prezydent RP Karol Nawrocki. Na koniec w alei pamięci posadzono kolejne drzewo upamiętniające ofiary wypadków drogowych, które wydarzyły się w tym roku.
Choć - jak wielokrotnie podkreślano - liczba ofiar na drogach w Polsce z roku na rok spada, każda z nich to tragedia dla wielu osób, dla całych rodzin, ich bliskich, przyjaciół, znajomych. Te obchody to wezwanie do wspólnej odpowiedzialności wszystkich uczestników ruchu na drogach, apel o podjęcie jak najszerszych działań służących bezpieczeństwu, troskę o stan dróg publicznych, ich oznakowanie, rozwijanie inicjatyw edukacyjnych adresowanych do kierowców, motocyklistów, rowerzystów i pieszych oraz pasażerów komunikacji zbiorowej, wszelką pomoc poszkodowanym.