Cenny wizerunek zostanie poddany konserwacji. Nie będzie go w Tuchowie kilka miesięcy, ale to rozstanie rodzi nie tylko tęsknotę. Właściwie Maryja już tęskni. Jak zawsze.
Wyjątkowa uroczystość swoistego pożegnania obrazu Matki Bożej Tuchowskiej z udziałem wielu pielgrzymów, parafian, kapłanów, ojców redemptorystów, sióstr zakonnych i biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża odbyła się podczas środowej nowenny 7 stycznia. Noc wcześniej ojcowie wyjęli obraz z ołtarza głównego, umieścili go w feretronie i przez cały kolejny dzień wierni, często całymi rodzinami, przychodzili do sanktuarium, by pożegnać się z obrazem Matki Bożej Tuchowskiej na kilka miesięcy. To rozstanie potrwa prawdopodobnie do połowy czerwca. To zaporowa data powrotu Maryi w Jej cudownym wizerunku do Tuchowa. Obraz - jak tłumaczy kustosz tego sanktuarium o. Grzegorz Gut - domagał się już konserwacji, dokonania pewnych napraw, a to skarb tego miejsca. - Bez tego obrazu nasze sanktuarium i to miejsce w zasadzie przestaje istnieć. To jego serce - tłumaczy.
W pożegnaniu obrazu uczestniczył solidarnie z ojcami redemptorystami i czcicielami Matki Bożej Tuchowskiej biskup tarnowski Andrzej Jeż, ale też kapłani diecezjalni, m.in. rektor tarnowskiego seminarium ks. Jacek Soprych czy diecezjalny duszpasterz młodzieży ks. Tomasz Chrupek.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Biskup Andrzej Jeż w wygłoszonym w tym dniu kazaniu w Tuchowie zwrócił uwagę, jak ważną rolę odgrywają w naszym życiu wizerunki Jezusa, Maryi, świętych, przed którymi codziennie w domach klękamy do modlitwy. - Kiedy wpatrujemy się w święte oblicze Jezusa czy Maryi, to nasz świat wlewa się niejako w ich życie, a równocześnie w nasz świat wlewa się snop światła z innego świata, Bożego świata - zauważył.
Posłuchaj fragmentu:
Bp Andrzej Jeż: Nie żegnamy Maryi, Pani Tuchowskiej, gdyż zawsze jest z nami- Nie żegnamy Maryi, Pani Tuchowskiej, gdyż zawsze jest z nami. Podobnie jak matka, która czasem fizycznie musi opuścić swoje dzieci, bo idzie do pracy, musi się poddać operacji, może wyjechać na chwilę, ale to nie oznacza, że nie kocha bardziej i bardziej, że jest nieobecna. Jest nadal obecna w swojej rodzinie, wśród swoich dzieci. Możemy powiedzieć, że narasta wtedy większa tęsknota. To wydarzenie, które teraz przeżywamy, jest dla nas wielką nadzieją, że wielka, potężna tęsknota Maryi, nieustanna, wciąż ta sama za nami, abyśmy byli bliżej Boga, abyśmy byli bardziej szczęśliwi, się wzmocni, sprawi, że będziemy bardziej tęsknić za życiem Bożym w nas, bardziej będziemy zanurzać się w słowie Bożym i słuchać go jak Maryja, aby słowo stało się ciałem w naszym życiu - mówił biskup, apelując, abyśmy stawali się na Jej podobieństwo i Jej Syna obrazem Boga w świecie, dla innych.
"Pożegnalna" nowenna do Matki Bożej Tuchowskiej.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Te słowa o tęsknocie Maryi za życiem Bożym w nas korespondowały wyjątkowo z prośbami, jakie chwilę wcześniej w czasie nowenny wybrzmiały przed cudownym obrazem, bo oprócz tych o łaskę zdrowia czy błogosławieństwa na nowy rok, licznych podziękowań, pojawiło się kilka wołań o pomoc Maryi w powrocie do wiary dzieci czy wnuków. W sanktuarium powstała nawet róża św. Moniki, która o to żarliwie się modli, a w każdy poniedziałek jej członkowie prowadzą nabożeństwo w sanktuarium o powrót do wiary tych, którzy opuścili Kościół.
Rozstanie z obrazem na czas jego konserwacji zrodziło w wiernych nie tylko tęsknotę, ale i też trochę obaw o to, czy coś się nie stanie w czasie, kiedy obrazu w Tuchowie nie będzie, bo wśród ludzi panuje głębokie przekonanie o potężnym wstawiennictwie Matki Bożej za tym miejscem. Boją się też, że oblicze Maryi, Jej wzrok mogą się zmienić. Kustosz zapewnia, że nic takiego się nie stanie. Konserwacja polegać będzie głównie na oczyszczeniu i zabezpieczeniu obrazu, gdyż jest delikatny i kruchy. Zmiany będą na oko kosmetyczne, a w gruncie rzeczy ratujące ten wizerunek. Konserwację przeprowadzi w Krakowie prof. dr hab. Marta Lempart-Geratowska. Doskonale zna obraz chociażby z ponadsiedemdziesięciostronicowego protokołu sporządzonego po szczegółowej analizie i badaniach, jakie w ubiegłym roku zostały przeprowadzone na Wydziale Fizyki i Chemii Konserwatorskiej Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie nad tym obrazem. One też wytyczyły proces jego konserwacji.
W wyjątkowym wydarzeniu uczestniczyło wielu czcicieli Matki Bożej Tuchowskiej, ale też wiele rodzin z dziećmi żegnało się tu z Nią w ciągu całego dnia.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Tuchów już szykuje się do hucznego powitania Matki Bożej. Trwa tu do końca lutego zbiórka biżuterii na nową sukienkę dla Pani Tuchowskiej. Apel kustosza już odbił się szerokim echem i zebrało się nie na jedną, ale co najmniej dwie. - Nic nie stoi na przeszkodzie, by powstało ich jeszcze więcej. Matka Boża Częstochowska ma ich 12. Liczne wota składane Maryi w Jej tuchowskim wizerunku pokazują, jak wielu ma czcicieli - zauważa o. Grzegorz Gut.
Wierni składają nierzadko Matce Bożej w darze pierścionki lub obrączki, które są cenną pamiątką po przodkach i chcą, by znalazły godne miejsce. Opowiadają przy tym o wyproszonych przed Jej wizerunkiem w Tuchowie łaskach. To czas, w którym w sposób wyjątkowy ujawnia się przywiązanie ludzi do Matki Bożej Tuchowskiej, ale też składania świadectw otrzymanych łask. Za każdym pierścionkiem kryje się czyjaś historia, świadectwo i wdzięczność.
Wykonanie sukienki na powrót obrazu Maryi kustosz zlecił siostrom bernardynkom klauzurowym w Krakowie i one już nad nią pracują. - Sam nie wiem, co siostry zobaczyły w naszej Matce Bożej, ale kiedy zawiozłem im kopię naszego cudownego obrazu, odłożyły inne zobowiązania na bok i powiedziały w zaparte, że muszą tę suknię zrobić. Poprosiły, by kopię im zostawić, ustawiły ją w swoim kościele w Krakowie do kultu, zawierzyły siebie i swój zakon Matce Bożej Tuchowskiej. Bardzo są tym przejęte - mówi ojciec.
Biżuteria wykorzystana do stworzenia sukienki nie jest przetapiana, ale misternie wszyta przez siostry w sukienkę, można więc śmiało powiedzieć, że jest przez nie tkana z wdzięczności ludzi. Druga, zapewne już w późniejszym czasie, powstanie ze srebra, które także pielgrzymi ofiarowali Maryi. Będzie w błękitno-srebrnym kolorze. Idealnym - jak zauważa kustosz - na miesiące maryjne takie jak maj czy październik.
Ojciec Grzegorz Gut - kustosz tego sanktuarium - sam wiele Matce Bożej Tuchowskiej zawdzięcza. Uważa, że Ona go tu sprowadziła. Zna Ją od dziecka.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Bardzo troszczy się o Matkę Bożą w Jej tuchowskim wizerunku. Sam wiele Jej zawdzięcza. Uważa, że to Ona go tu sobie ściągnęła. Zna ją od dziecka, kiedy już jako pięciolatek przyjeżdżał tu ze swoją babcią na odpusty. Często byli tu przed piątą rano, na odsłonięcie obrazu. Już wtedy był przekonany o wyjątkowości, cudowności i świętości tego miejsca. - Swoje tu wyklęczałem, zanim babcia zabrała mnie na kramy. Nie było łatwo. Trzeba było się napatrzeć trochę w ten obraz, żeby potem pójść na zabawki - dodaje żartobliwie, ale już całkiem poważnie przekonany jest o tym, że opieka Maryi nad nim procentuje do dziś.
Wierni odprowadzili obraz pod klasztor.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
To, że w Tuchowie obrazu nie będzie, nie oznacza wcale, że Maryja zapomni o swoich dzieciach, czcicielach, tych, którzy przyzywają Jej pomocy. - Jestem głęboko przekonany, że jeżeli będziemy sercem przy Maryi, to i Ona będzie przy nas. W parafii mamy 20 róż Żywego Różańca. To oznacza, że co najmniej 400 osób codziennie modli się tu na różańcu. Jeśli nie ustaniemy w modlitwie, w wierze, to i Ona nas przecież nie opuści, ale wciąż jest z nami, mimo że na te parę miesięcy „zdalnie” - tłumaczy o. Grzegorz.
Mimo że w miejscu obrazu w ołtarzu głównym ramy pozostaną puste, to nabożeństwa do Matki Bożej Tuchowskiej, jak czuwania o powołania czy środowe nowenny, będą się odbywały bez zmian, nadal, tyle że przed kopią Jej wizerunku. Ale wyjątkową, bo poświęconą przez świętego. - Poświęcił tę kopię sam papież Jan Paweł II w Rzymie. Jest też na niej charakterystyczny znak, nad którym się zastanawiam, bo na pliczku Matki Bożej jest ewidentny odcisk ust - całus. Próbowałem dociec, czy Jan Paweł II pocałował ten obraz, bo mielibyśmy jeszcze relikwie na obrazie, a może ktoś inny ten pocałunek złożył. Faktem jest, że próbowałem go delikatne zetrzeć, ale trzyma się porządnie - mówi o. Gut.
Zobacz moment pożegnania obrazu:
Pożegnanie obrazu Matki Bożej Tuchowskiej