Jego duchowość to bogactwo Kościoła. Z tego skarbca mądrości i hojności jego rodacy czerpią dziś garściami. Tak aktualny i ponadczasowy. Pokazali to w niedzielę na scenie.
To była już kolejna odsłona pierwszej części nowej sztuki o św. Stanisławie Papczyńskim autorstwa ks. Józefa Wałaszka, który nie tylko przy każdej okazji sięga do skarbca myśli tego mistyka pochodzącego z Podegrodzia i w meandry jego teologicznej głębi wprowadza podegrodzkich parafian wytrwale od prawie 30 lat, a przy tym wciąż znajduje w nim coś nowego. - Można go słuchać i słuchać. Nie dość, że ciekawie opowiada, to jeszcze wiedzę ma niesamowitą. Wciąż zadziwia nas tym, jak Papczyński wyprzedzał swoje czasy i nadal jego myśli są bardzo aktualne - mówią parafianie, wdzięczni mu za to, bo to pisma trudne, przepełnione symboliką, odniesieniami, a ksiądz prałat biegle się w tym duchowym dziedzictwie Papczyńskiego porusza.
Teraz, by myśl wybitnego rodaka stała się jeszcze przystępniejszą, zaadaptował ją na scenę, przydzielając rolę miejscowym tak trafnie, jakby oni nikogo nie grali, ale odgrywanymi postaciami się stali. To nie pierwsza sztuka teatralna o św. Stanisławie Papczyńskim przez niego napisana.
- Teraz ze względu na 10. rocznicę jego kanonizacji napisałem ją na nowo, poszerzając o przesłanie teologiczne i przekaz, jaki niosą jego pisma, życie i działalność - tłumaczy emerytowany proboszcz parafii Podegrodzie.
Na napisanie sztuki ksiądz prałat poświęcił dwa tygodnie wakacyjnego urlopu. Z tej racji, że całość trwałaby trzy i pół godziny, została podzielona na trzy spektakle. Każdy z nich składa się z trzech aktów. Pierwsze przedstawienie, ukazujące lata młodzieńcze świętego Podegrodzianina aż po jego decyzję wstąpienia do zakonu oo. pijarów, miało już swoją premierę, a po raz kolejny zostało wystawione na scenie Gminnego Domu Kultury w Podegrodziu 18 stycznia. Kolejna część zostanie pokazana w Wielkim Poście, a ostatnia w czerwcu. Jesienią sztuka zostanie wystawiony raz jeszcze, tym razem w dwóch częściach.
Pierwsze przedstawienie trwało niewiele ponad godzinę i zaskakujące jest to, jak wiele udało się w tym czasie na scenie opowiedzieć o Papczyńskim. Jak został cudem uratowany, kiedy mama nosiła go jeszcze pod sercem i tonęła w wodach Dunajca, o znaczeniu jego imienia z chrztu, by jak św. Jan Chrzciciel torował ludziom ścieżki i prowadził do Chrystusa, o jego problemach z nauką tak poważnych, że ojciec jako kierownik parafialnej szkoły chciał go z niej wyrzucić, a następnie rozlicznych studiach, jakie w gruncie rzeczy ukończył, i o tym, jak został uratowany z zarazy we Lwowie, i jak decyduje się na wstąpienie do zakonu.
W fakty jego młodzieńczego życia wpisane są też momenty, w których odkrywa, czym jest sumienie, traktując je jak kaznodzieję, najbliższego nam i najwierniejszego z upominających; rozprawia na temat pijaństwa, tłumacząc, co ono robi z człowiekiem; dzieli się swoim rozumieniem wolności i odpowiedzialności. Aktualność tych nauk i myśli, zrodzonych grubo ponad 300 lat temu, może także zadziwić. Zobaczcie krótkie fragmenty:
Fragmenty podegrodzkiej sztuki o św. Stanisławie PapczyńskimWszystko dopełnia piękna muzyka, ale walorem spektaklu jest też zachowana w nim tutejsza gwara. Zadziwia też gra aktorska miejscowych parafian, a właściwie to, jak zostały one im trafnie przydzielone przez księdza prałata, który zna tu każdego. Nawet niedociągnięcia widoczne na scenie w ostatnim akcie ukazującym zakon pijarów, zdawały się nie być przypadkowe, bo to one niejako zapowiadają, że zacznie się w nim źle dziać. Z tego powodu Papczyński z niego wystąpi i założy Zgromadzenie Księży Marianów - pierwszy męski zakon założony przez Polaka.
W rolę Papczyńskiego wcielił się Sebastian Maciuszek, tak realistycznie, że wszyscy zaczęli mu wróżyć przyszłość zakonną. Z kolei w jego mamę wcieliła się pani Janina Lorczyk. Nie grała tej postaci, ale się nią stała.
Beaa Malec-Suwara /Foto Gość
Główną rolę w spektaklu odegrał Sebastian Maciuszek. Pochodzi z tej parafii, ale na co dzień mieszka w Krakowie. I stamtąd dojeżdżał na próby. Zdolny, wykształcony i pracowity jak Papczyński. Po przedstawieniu wielu wróżyło mu powołanie zakonne. - A ja poczułem jedynie powołanie sceniczne, amatorskie i pięknie było je spełnić - mówi chłopak.
Pani Janinie Lorczyk, scenicznej Zofii, czyli matce św. Stanisława Papczyńskiego, prawdziwe łzy pociekły z oczu, bo tak wzruszyła ją scena, którą nie tylko odgrywała, ale autentycznie przeżywała. - Wszyściutko, co mówiłam, wypływało nie tyle z pamięci, co prosto z serca - mówi, a w sercu nosi też wyjątkowe wspomnienie związane z Papczyńskim.
Był październik 2003 roku. Pojechała z zespołem Podegrodzie na pielgrzymkę do Rzymu. Wiedzieli, że będą na audiencji u papieża. Pani Janina wyhaftowała dla Ojca Świętego stułę, jej mąż zrobił różaniec z orzechów, a córka uszyła i razem wyhaftowały mu kamizelkę honorowego Lacha podegrodzkiego. Wszyscy ubrali się w stroje regionalne. Byli naprawdę blisko Jana Pawła II, ale on nie zapytał ich, skąd przyjechali, ale czego pragną.
- Byłam chyba najbliżej niego. Klęcząc przed nim powiedziałam, że jeżeli to jest możliwe, to prosimy o wyniesienie na ołtarze o. Papczyńskiego - wspomina pani Janina. "Naprawdę tego chcecie?" - pytał. Znał go, wspomniał o nim podczas kanonizacji św. Kingi w Starym Sączu. "Ze łzami w oczach prosimy" - powtórzyła.
Ojciec Święty już nic nie powiedział, ale spojrzał jej głęboko w oczy i zdawało się ludziom, że w tej intencji się modlił. Skutecznie, choć to nie on, a już Benedykt XVI w 2007 roku zezwolił na beatyfikację Papczyńskiego, a 5 czerwca 2016 roku kanonizował go papież Franciszek. Poszło bardzo szybko, ale miejscowych to wcale nie dziwi. Jego cudownego wstawiennictwa tutaj już od wielu lat doświadczali.
- Moja mama, która nie żyje już ponad 30 lat, zawsze powtarzała, że ona nie dożyje, ale my na pewno tego, że o. Papczyński będzie ogłoszony świętym. Wielu ludzi stąd miało takie głębokie przekonanie, bo już się tu cuda działy za jego wstawiennictwem. Można powiedzieć, że to epizody, ale ci, których one dotyczyły, widzieli w nich rękę o. Papczyńskiego i działanie Boże - mówi pani Kazimiera z podegrodzkiej parafii.
- Kiedyś w rozmowie z księdzem biskupem ordynariuszem, powiedziałem, że św. Stanisław Papczyński nie będzie wiecowym świętym, bo to był mistyk religijny, a wszyscy mistycy są raczej dostępni jedynie w pewnym kręgu, ale biskup nie zgodził się z tym, mówiąc, że jeśli jego beatyfikacja i kanonizacja odbyła się w tak krótkim czasie, to jest to człowiek dany nam wszystkim na dziś - zauważa ks. Józef Wałaszek.
Spektakl przygotowany z racji 10. rocznicy kanonizacji o. Stanisława Papczyńskiego to doskonale ukazuje, ale także comiesięczne nabożeństwa ku jego czci, tzw. podegrodzkie osiemnastki, każdego 18. dnia miesiąca. - Na tych nowennach widać, czym żyją ludzie, co ich dotyka, z czym się mierzą. Jest bardzo wiele próśb o uzdrowienie z różnych chorób i o potomstwo, ale są też podziękowania, więc widać, w czym nasz święty się specjalizuje, i że pomaga - zauważa pani Kazimiera, a św. Stanisław Papczyński nazywany jest także patronem dzieci poczętych, obrońców życia, ojcem ubogich i orędownikiem zmarłych.
Mimo że nie był to dzień premiery, a kolejna już odsłona tego przedstawienia, widownia dopisała.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Podegrodzie już żyje 10. rocznicą kanonizacji swojego rodaka. Centralna uroczystość odbędzie się dopiero w czerwcu i złoży się na nią sympozjum (5 VI), parafialne święto (6 VI), a także dziękczynienie w wymiarze diecezjalnym, bo przewodniczył mu będzie biskup tarnowski Andrzej Jeż (7 VI). Ta rocznica już odnajduje wyraz w podejmowanych inicjatywach. Rozpoczęły je misje święte. Zostanie zaznaczona także podczas każdej osiemnastki. Począwszy od stycznia nowenna ku czci Papczyńskiego dedykowana jest innym grupom.
- Ostatnia została poświęcona tym, którym leży na sercu praca nad sobą, formacja własna, chcieliby wzrastać w Kościele. W lutym swój dzień będą przeżywać podczas nowenny chorzy, a przykładowo w kwietniu maturzyści, których już zapraszamy do wspólnej modlitwy za wstawiennictwem św. Stanisława przed ważnym egzaminem w ich życiu. Ojciec Papczyński też ma coś dla nich - zachęca wszystkich do udziału w tych nabożeństwach proboszcz podegrodzkiej parafii ks. Artur Mularz.
Uczestniczą w nim bowiem nie tylko parafianie. Święty Stanisław Papczyński jest dla wszystkich i choć jego rozprawy teologiczne, ukazujące głębię duchową naszej wiary, do najłatwiejszych nie należą, to podegrodzki proboszcz nie ma wątpliwości, że to właśnie dziś nasza wiara nade wszystko potrzebuje głębi. - Żyjemy w takich czasach, że jeżeli nie wejdziemy w doświadczenie wiary głęboko, to odpadniemy. Dawniej ją przyjmowaliśmy od naszych ojców, przodków, dziś każdy z nas sam musi ją odkryć i jej doświadczyć, by jej nie stracić - zauważa.
Nie ma wątpliwości, że jednym z owoców prowadzenia przez św. Stanisława Papczyńskiego tutejszych parafian jest fakt, iż na cyklicznej adoracji, która stwarza okazję do indywidualnej, osobistej modlitwy co tydzień w czwartek od 8.00 do 18.00 i we wtorkowe wieczory od 20.00 do 21.00, nie brakuje na niej ludzi w kościele. I cenią sobie ten czas.
Okazją do lepszego poznania św. Stanisława Papczyńskiego przez wszystkich diecezjan są podjęte w tym roku także cykliczne audycje w diecezjalnym radio RDN. O świętym mistyku z Podegrodzia opowiada w nich ks. prałat Józef Wałaszek, a ich koordynatorką jest Alicja Grzesik - historyk z Podegrodzia. Są emitowane w drugie niedziele miesiąca o godz. 17.
Czytaj także: