W świecie, który nieustannie pędzi i domaga się natychmiastowych efektów, młodzi ludzie z Pustkowa-Osiedla po raz 14. stworzyli przestrzeń do zatrzymania się, budowania cierpliwości i zaufania.
Tegoroczne hasło wydarzenia: „Ile ufać, by zaufać?”, stało się fundamentem do rozważań nad dojrzałością wiary, która nie szuka szybkich rozwiązań, lecz buduje się w cierpliwości. O istocie tego procesu mówił ks. Łukasz Halada, wikariusz z Pustkowa-Osiedla, opiekun miejscowego KSM-u, tłumacząc, że między powierzchownym ufaniem, a pełnym zaufaniem rozciąga się przestrzeń wolności i rezygnacji z lęku. - Niby niektórzy mówią, że to wszystko to samo, ufanie, zaufanie, a jednak takie zaufanie, że się w końcu odpuszcza kontrolę, w ufności powierza siebie, to jednak buduje się dłuższy czas przez drobne kroki. Dzisiaj trochę wydaje się, że brakuje cierpliwości do tych małych kroczków, bo wszyscy chcą mieć wszystko szybko, a Pan Bóg nie śpieszy się z pewnymi rzeczami - wyjaśnia ks. Łukasz Halada.
Pustków Osiedle. Walentynka dla Jezusa. Fragment pantomimy przygotowanej przez miejscowy KSM.Kapłan zwraca uwagę na pułapkę współczesnej mentalności „kliknięcia”, która przenika do naszego życia duchowego. - Chcemy właśnie pokazać, że to zaufanie Panu Bogu to trochę inaczej funkcjonuje, że zaufać Panu Bogu to coś więcej niż tylko liczyć na to, że zaraz będę miał to, co ja chcę. Bo czasami właśnie trzeba odpuścić to swoje chcenie i chęć natychmiastowej realizacji, żeby poczekać i czasem otrzymać coś więcej, coś lepiej - przekonuje ks. Halada.
Spotkanie rozpoczęło się o 14.30 pantominą w kościele parafialnym, w którym opowieść o Łazarzu, którego rodzina chciała szybkiego przybycia Jezusa, splata się z losem dziewczyny, która współcześnie prosi Boga o szybkie błogosławieństwo dla swoich planów. Jezus opóźnia przybycie do Betanii o 2 dni, dziewczyna nie dostaje się na wymarzone studia. Łazarz zostaje jednak wskrzeszony, a dziewczyna współcześnie odnajduje swoją drogę. Nikt nie dostał zaraz od razu tego, czego pragnął. Ale zaufanie to otwarcie się na Boży plan.
Pustków Osiedle. Walentynka dla Jezusa. Słowo ks. Łukasza Halady.Organizacją spotkania zajęło się Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, na którego czele w Pustkowie-Osiedlu stoi Zosia Kolbusz. Dla niej i byłej prezeski Darii Piecuch „Walentynka dla Jezusa” to nie tylko tradycja, ale przede wszystkim odpowiedź na realne potrzeby ich rówieśników. - Chcemy zaprosić młodzież do przyjścia do kościoła. Chcemy pokazać, że Jezus nas kocha i pokazał to przez krzyż. Więc przez takie dzisiejsze walentynki my chcemy Jezusowi pokazać, że Go kochamy - mówią dziewczyny.
Daria Piecuch, była prezes stowarzyszenia, wskazała na siłę wspólnotowego świadectwa, które pozwala młodemu człowiekowi odnaleźć odwagę w przeżywaniu własnej religijności. - Przez takie wydarzenie otwieramy im kolejny rozdział wiary. Będą sobie pokazywać, że nie muszą się wstydzić tego, kim są, jacy są i w kogo wierzą - twierdzi Daria Piecuch. Daria wyjaśnia również sens przygotowanej pantomimy, która w symboliczny sposób ukazała zmagania współczesnego człowieka z Bożą wolą. - Główna bohaterka będzie zmagała się z problemem właśnie takim, że musi zaufać Panu Bogu. Pantomima skupia się na pokazaniu, że zaufanie ma wiele oblicz. To znaczy, że zaufać i po prostu pójść w jakiś plan to jest jedno, natomiast zgadzanie się na coś, co nie jest naszym planem, co niekoniecznie my wymyśliliśmy, a Bóg dla nas przygotował i właśnie akceptacja tego, to też jest druga sprawa i to jest oznaka dojrzałego zaufania - opowiada Daria Piecuch.
Pustków Osiedle. Walentynka dla Jezusa. Fragment kazania ks. Radosława Olejarza.Punktem kulminacyjnym była Msza św., podczas której przewodniczący koncelebrze i głoszący słowo Boże ks. Radosław Olejarz, opiekun KSM Ropa, w obrazowy sposób zdefiniował, czym jest autentyczna ufność. Nawiązując do ewangelicznej historii wskrzeszenia Łazarza, zauważył, że Bóg dopuszcza trudne sytuacje, by nasza wiara mogła dojrzeć. - Pan Jezus pokazuje nam, że ufność to nie jest milczenie przed Panem Bogiem. Pokazuje nam, że ufność, którą wtedy budujesz, polega także na tym, że ty te wszystkie swoje wątpliwości, pretensje, „złości” na Pana Boga do Niego wypowiadasz, a nie zatrzymujesz w sercu. Jesteś szczery przed Nim i o tym Mu mówisz - przekonywał ks. Radosław Olejarz.
Kaznodzieja zachęcał zebranych, by nie bali się „odsuwać kamieni”, jak ten, którym był zamknięty grób Łazarza, które blokują dostęp do serc, nawet jeśli wymaga to wysiłku i zmierzenia się z własnym bólem. Podkreślił, że Boża odpowiedź na nasze prośby przychodzi zawsze w najwłaściwszym momencie, choć rzadko pokrywa się z naszym zegarkiem. - Pan Bóg naprawdę udziela swojej łaski, ale chce, żebyśmy przez ten czas oczekiwania do czegoś dojrzeli - podsumował ks. Radosław.
Wieczór dopełniła radosna integracja na hali sportowej oraz modlitewna adoracja, które wspólnie stworzyły pełny obraz „Walentynki” - wydarzenia łączącego młodzieńczą energię z najgłębszymi pytaniami o sens życia i zaufania Temu, który kocha bezwarunkowo.