Dziś skończyły się w Centrum Formacyjno-Rekolekcyjnym "Arka" w Gródku nad Dunajcem pierwsze po kilkuletniej przerwie dni formacyjne dla lektorów. Wzięło w nich udział 31 chłopców z diecezji.
Trzy dni - od piątku do niedzieli - wypełnione były modlitwą, konferencjami, warsztatami oraz budowaniem wspólnoty. Organizatorami były ks. Bartosz Miziński, diecezjalny duszpasterz Liturgicznej Służby Ołtarza, oraz ks. Kacper Kania, koordynator LSO w diecezji tarnowskiej. Warsztaty pracy ze słowem prowadziła Wioletta Kurek, polonistka i instruktor teatralny ze szkoły w Starej Wsi Woli, a także ucząca w Zespole Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych im. ks. J. Tischnera w Limanowej. Część spotkań poprowadzili klerycy z tarnowskiego seminarium duchownego.
To jest ważny powrót dni formacji dla lektorów do kalendarza. Dni formacji dla lektorów odbywały się w diecezji tarnowskiej już wcześniej, ale przez kilka lat ich nie było. Teraz wróciły z nowym zamysłem. - Chcemy zaproponować głęboką i permanentną formację lektorom - tłumaczy ks. Miziński. W diecezji tarnowskiej jest prawie 8300 lektorów i 1000 ceremoniarzy. Ceremoniarzom formacja jest zapewniana. Mają chociażby regularne warsztaty. Z lektorami jest gorzej. - Nie każdy lektor zostaje ceremoniarzem. Z rachunków wynika, że poza nimi jest grupa ponad 7 tysięcy lektorów, których formacja często zakończyła się na kursie lektorskim. W parafiach często trzeba się skupić na przygotowaniu celebr, mniej jest czasu na formację. Chcemy to uzupełniać właśnie dniami formacji - dodaje ks. Kacper Kania, koordynator LSO w diecezji.
Gródek nad Dunajcem. Dni formacji dla lektorów. Fragment kazania ks. Kacpra Kani.Nowe materiały do kursu lektorskiego uwzględniające nowe wyzwania są właśnie w przygotowaniu. Ale dni formacji takie jak te w Gródku mają wypełnić lukę już teraz - pogłębić to, czego księża na parafiach, zajęci asystami, aspirantami i codzienną pracą, po prostu fizycznie nie są w stanie zrobić.
W wygłoszonej w sobotę homilii ks. Kacper Kania mówił o istocie posługi lektora w kategoriach głęboko teologicznych - nie jako technicznej funkcji, ale jako powołania do bycia głosem Bożym. - Lektor to jest ten, który jest głosem Pana Boga. Jeśli chcemy być dobrymi lektorami, chcemy dobrze to Słowo Boże przekazywać, to sami musimy najpierw słuchać tego Słowa. Im częściej tego Słowa Bożego słucham, im częściej je czytam, im częściej je przekazuję, tym ono bardziej zakorzenia się we mnie, tym bardziej je rozumiem i tym bardziej według tego Słowa postępuję - mówił ks. Kania. Kapłan przywołał obraz Mojżesza prowadzącego Izraelitów przez pustynię i wskazał, że podobnie jak tamci wędrowcy, którzy po czterdziestu latach drogi na nowo słuchali Bożych przykazań u progu Ziemi Obiecanej, tak i lektorzy wracają do źródeł. - Pan Bóg chce, żebyś był Jego głosem. Wybrał cię, żebyś służył przy Jego ołtarzu, żebyś był najbliżej Jego tajemnic - zwracał się do chłopców ks. Kacper.
Gródek. Dni formacji dla lektorów. Warsztaty z p. Wiolettą Kurek.Wioletta Kurek, polonistka i instruktor teatralny, była jedną z prowadzących warsztaty. Jej diagnoza stanu świadomości słowa wśród młodych jest bezlitosna i dobrze zakorzeniona w codziennym doświadczeniu nauczycielskim. - Nie czytają lub czytają mniej niż młodzi kiedyś, toteż nie wszyscy umieją czytać. Niezbyt często czytanie idzie ze świadomością słowa, zrozumieniem. A bez tego trudno z przekonaniem przekazać Słowo - mówi W. Kurek. Efektem bywa lektor, który czyta zdanie, urywając w połowie, stawia kropkę tam, gdzie jej nie ma, bo nie rozumie, że słowo ma sens, intencję. Celem warsztatów, które prowadziła, było doskonalenie umiejętności, ale i głębsze zrozumienie. – Że są wybrańcami, którzy nie mówią byle czego. To jest słowo natchnione, a oni są narzędziem. Muszą mieć świadomość, co głoszą, co przekazują - podkreśla Kurek.
Organizatorzy nie ukrywają, że samo zorganizowanie takich dni formacji jest wyzwaniem. Spośród wszystkich zapisanych lektorów na wyjazd przyjechało ponad trzydziestu. Na pierwszy raz po przerwie jest ok. Ale duszpasterze nie ukrywają, że w wielu parafiach wspólnota LSO z biegiem czasu staje się coraz mniejsza. Ks. Miziński wymienia przyczyny nieobecności chłopaków przy ołtarzu, które układają się w wyraźny obraz współczesnych trudności duszpasterstwa młodzieżowego. - Pytamy chłopaków, co jest powodem. Po pierwsze dom. Czasem nie ma odpowiedniego klimatu. Inny powód to nawał zajęć. Tu konie, tu angielski, inne korepetycje, tu piłka nożna. Coś trzeba odpuścić. Często waśnie służbę przy ołtarzu - relacjonuje duszpasterz. Dochodzi do tego kwestia relacji z duszpasterzem. - Jeśli znają księdza ze szkoły, czy innego miejsca i lubią, to jest łatwiej. Jeżeli nie mieli wcześniej takiego kontaktu, to trudniej im odpowiedzieć na zaproszenie do służenia Bogu przy ołtarzu - dodaje.
Czternastoletni Szymon Baca z Tarnowa jest żywym przykładem tego, że droga do posługi lektora bywa niespodziewana. Przez jakiś czas w ogóle nie chodził do kościoła. Wrócił przy okazji przygotowań do bierzmowania, przez znajomość z grupą młodzieżową i zaproszenie kolegi. - Jakoś tak się to potoczyło, że zacząłem chodzić do kościoła i nagle poczułem takie powołanie, żeby móc głosić słowo Boże - opowiada Szymon. Dziś twierdzi, że bycie lektorem zmieniło jego relację z Kościołem. - Kiedy idziesz i aktywnie uczestniczysz w liturgii, to chętniej chodzisz, bo możesz też służyć, robić coś więcej dla siebie i dla innych - mówi. Do swojej roli podchodzi praktycznie. Przed każdym czytaniem przychodzi wcześniej do zakrystii i czyta tekst na głos. - Mamy miejsce, by poćwiczyć. Czytamy na głos i wtedy od razu rozgrzewamy aparat mowy. To też ma znaczenie - wyjaśnia.
Przewodnim tematem tegorocznych dni formacji była Księga Wyjścia - droga do wolności Izraela jako droga każdego człowieka do wolności wewnętrznej. Wybór nieprzypadkowy: zbliża się Wielki Post, czas pustyni i nawrócenia. Ks. Kania nawiązał do tego wprost w homilii. - Myślę, że warto Wielki Post przeżyć jako człowiek zasłuchany w Słowo Boże, który wchodzi coraz bardziej, coraz głębiej w relację z Jezusem Chrystusem, szczególnie w Eucharystii i przez Jego Słowo - zapraszał kapłan. Dla trzydziestu kilku chłopców zebranych w centrum „Arka” to brzmiało jak zadanie domowe - nie na następny tydzień, ale na całe życie. Szczególnie dla tych, którzy w każdą niedzielę stoją przy ambonie i stają się - jak mówi ks. Kania - głosem Pana Boga.