Siostry bernardynki świętowały 50-lecie całodziennej adoracji. Z tego źródła czerpią też świeccy, a korzystają wszyscy.
Siostry bernardynki jako duchowe córki św. Franciszka i św. Klary z Asyżu służą w tym miejscu swoją modlitwą i cichą obecnością już od końca XIX wieku - przypomniał o. Szymon Wierzbiak OFM, gwardian klasztoru i proboszcz parafii pw. Matki Bożej Anielskiej w Zakliczynie, na terenie której - w Kończyskach - znajduje się klasztor sióstr bernardynek.
Klasztor w Kończyskach jest kościołem jubileuszowym w Roku św. Franciszka.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Klasztor świętuje w tym roku podwójny jubileusz. Po pierwsze jest kościołem jubileuszowym Roku św. Franciszka, jaki ogłosił w Kościele papież Leon XIV z racji 800. rocznicy śmierci świętego z Asyżu, a ponadto 21 marca 2026 roku stał się miejscem świętowania 50-lecia całodziennej adoracji Najświętszego Sakramentu w tym kościele, który nie tylko nosi wezwanie Najświętszego Serca Pana Jezusa, ale tu Ono króluje, tu Serce Boże bije, tu żyje, tu jest uwielbiane. Dziękczynnej Eucharystii, w której uczestniczyły siostry bernardynki z tego i innych klasztorów w Polsce - Łodzi, Łowicza, Warki, ojcowie franciszkanie na czele z prowincjałem, księża z dekanatu, siostry józefitki z Zakliczyna i świeccy, przewodniczył biskup tarnowski Andrzej Jeż.
Ojciec Krzysztof Bobak OFM, prowincjał Prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych (OFM) w Polsce, za ojcowskie serce dla osób konsekrowanych uhonorował w Kończyskach biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża okolicznościowym Medalem św. Franciszka.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
- Dzięki siostrom bernardynkom duchowe oblicze naszej diecezji mocniej upodabnia się do oblicza Jezusa Chrystusa. Kto bowiem z miłością kontempluje Boskie Oblicze, ten najbardziej wpływa na przemianę tego świata na lepszy, bardziej Boży, a dzięki temu również bardziej ludzki. Jestem przeświadczony, że życie konsekrowane w rożnych odmianach - to prowadzone przez naszych braci, siostry bernardynki, przez tyle zakonów i zgromadzeń, zwłaszcza tych, które podejmują życie klauzurowe, jest siłą podtrzymującą ten świat w istnieniu, aby do końca nie oszalał, aby się nie zagubił, aby nie wyniszczył się ostatecznie wojnami i nienawiścią - mówił biskup podczas homilii.
- Jeżeli mamy dokonać jakiegoś detoksu ten atroficznej sytuacji, która dzisiaj jest w świecie, w świecie, który adoruje siebie, a nie adoruje Boga, trzeba wejść w niego z antidotum, czyli postawą pokory i adoracji Boga - wskazywał hierarcha, zachęcając, abyśmy wszyscy wciąż na nowo odkrywali dar adoracji Jezusa w Najświętszym Sakramencie. - Adorowanie Go nigdy nie jest stratą czasu, lecz pozwoleniem, by On napełnił nas Sobą i byśmy mogli Go nieść światu. Adorowanie Chrystusa jest wstawianiem się, wynagradzaniem i pozwalaniem, by On prostował nieraz zawiłe ludzkie historie. Adorowanie Boga to wyraz prawdziwej mądrości - tłumaczył bp Jeż.
Biskup dziękował siostrom za dar ich modlitwy, adoracji, poświęcenia, ciszy, kontemplacji.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Przywołał także m.in. słowa bł. ks. Michała Sopoćki. - To on pisał, że Eucharystia jest jakby „wielkim systemem słonecznym, w którym Miłość wszystko porusza. Dosięga promieniami swymi końca wieków i sprowadza wszystkie stworzenia na drogę świetlistą, miłosną i słoneczną”. Tak jakbyśmy w tym pięknym zdaniu słyszeli samego św. Franciszka z Asyżu - zauważył biskup. - Niech z tego miejsca rozchodzą się na całą naszą diecezję promienie Miłości - życzył biskup.
Posłuchajcie fragmentu homilii biskupa tarnowskiego:
Bp Andrzej Jeż: Niech z tego miejsca rozchodzą się na całą naszą diecezję promienie MiłościO tym, jak zrodziła się idea adoracji w tym klasztorze, opowiedziała jego obecna przełożona matka Ludwika Synkowicz OSFB. Posłuchajcie:
Jak zrodziła się idea adoracji w Klasztorze Sióstr Bernardynek w Kończyskach?Do dziś dla sióstr adoracja Najświętszego Sakramentu jest nieprzerwanie duchową ucztą, a modlitwa ta karmi całą diecezję, kapłanów, rodziny. Stąd płynie do Boga intencja o nowe powołania, o potomstwo dla tych, którzy o nie proszą, o uzdrowienie, o ratunek dla rozpadających się małżeństw i rodzin. Z tym ludzie najczęściej zwracają się do sióstr, prosząc o modlitewne wsparcie. I nie brakuje dowodów jej wysłuchania.
Szczególnym darem ofiarnym był kielich mszalny, którym biskup celebrował Mszę św., a ufundowany przez zaprzyjaźnioną z klasztorem czcicielkę Serca Jezusowego.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Siostry nie tylko sobie cenią, ale i kochają adorację, ale o tym więcej napiszemy w papierowym wydaniu naszego tygodnika w numerze, jaki ukaże się na Niedzielę Zmartwychwstania. Zdradzimy tylko, że jedna z sióstr wstąpiła do tego klasztoru właśnie ze względu na adorację, a zarzekała się, że klauzurowego zakonu nie pójdzie. Przyjechała tu tylko na trzy dni i tyle Jezusowi wystarczyło, żeby ją tu dla Siebie zatrzymać.
Kapelan klasztoru o. Bonawentura Nosek OFM.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Trzeba zauważyć, że w adorację sióstr w klasztorze włącza się także regularnie grupa kilkudziesięciu osób świeckich. Za nich Bogu dziękowały siostry, jak również ich kapelan o. Bonawentura Nosek OFM. Prosił przy tym przybyłych kapłanów, by mówili swoim parafianom o tym miejscu, by z źródła adoracji mogło korzystać jak najwięcej wiernych. Choć klasztor sióstr bernardynek jest klauzurowy, to nie jest zamknięty dla wiernych, a ich kościół w ciągu dnia na adorację zawsze otwarty.
Całodzienna adoracja trwa w tym miejscu od 50 lat.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Ta otwartość sióstr bernardynek na ludzi świeckich pragnących się z nimi modlić owocuje różnymi inicjatywami realizowanymi wspólnie. - Nie tylko włączają się w adorację, ale jakieś dwa lata temu poprosili, czy mogliby do nas dołączyć do godziny świętej, którą odprawiamy zawsze w nocy przed pierwszym piątkiem miesiąca, od 23.00 do północy. To nasze comiesięczne czuwanie z Panem Jezusem w Ogrójcu. Oczywiście musiałyśmy to przemodlić, rozeznać, ale udało się to zrobić - mówi m. Ludwika.
Bywa, że trudno wtedy przed klasztorem zaparkować, tak wielu ludzi uczestniczy w tej modlitwie, a że jest to klasztor Najświętszego Serca Pana Jezusa, a wielką czcicielką Serca Bożego była św. Maria Małgorzata Alacoque, i to ją Pan Jezus prosił o odprawianie godziny świętej, siostry rozeznały, że to właśnie od Niego ci ludzie przyszli. Rok później zgłosiła się do sióstr Gabriela Rosiek, która szerzy inicjatywę zawierzenia się Sercu Bożemu. I na nią siostry się otwarły. Dziś widzą, jak tego aktu dokonują tu całe rodziny i wiele osób nie tylko stąd czy z okolicy, ale potrafią przyjechać do Kończysk z naprawdę daleka.
- A my zastanawiałyśmy się nad tym, co zrobić, by Serce Jezusowe było kochane! Dziś widzimy, jak z przybyciem tych ludzi nastąpiła jakaś eksplozja kultu Serca Pana Jezusa. Same byśmy tego nie wymyśliły - uważają siostry bernardynki.
Od lewej: przełożona Klasztoru Sióstr Bernardynek w Kończyskach m. Ludwika Synkowicz OSFB, gwardian Klasztoru Ojców Franciszkanów w Zakliczynie o. Szymon Wierzbiak OFM oraz prezeska Federacji Sióstr Bernardynek w Polsce m. Weronika Węgrzyn OSFB.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Koordynatorką grupy adorujących w klasztornym kościele sióstr bernardynek jest Marzena Kulak. - Najpierw zaczęło się od prywatnej adoracji w rodzinnym gronie. Potem włączyliśmy się w sztafetę modlitewną, która odbywała się w zakonach klauzurowych w Roku Życia Konsekrowanego. Tak krąg osób adorujących stopniowo się poszerzał. Ludzie nierzadko w bardzo przypadkowych sytuacjach dowiadują się o adoracji w tym miejscu, odkrywają Kończyska, a mieszkają może
Dla niej i jej męża adoracja to źródło, z którego czerpią. - I otrzymujemy bardzo wiele. Adoracja nas prowadzi, porządkuje nasze życie, pomaga rozwiązywać problemy, leczy - mówią Marzena i Piotr, a osobistych dowodów na to mają bardzo wiele.