Pan Jezus ciągle zaskakuje

Kilkuset kapłanów wzięło udział 28 maja w dorocznej pielgrzymce duchowieństwa diecezjalnego (i nie tylko) do Sanktuarium MB Tuchowskiej, wychowawczyni powołań.

W czasie pielgrzymki, w trakcie której kapłani mogli skorzystać z sakramentu pojednania, wysłuchać konferencji ks. Wojciecha Bartoszka, specjalisty od duchowości sulpicjańskiej, która wydała w Kościele francuskim wielu świętych kapłanów, świętowano też jubileusz 25-lecia sakry biskupiej abp. Henryka Nowackiego. Sam jubilat nie szukał wielkich słów. - Nie widzę nic wyjątkowego w tej służbie. Bo wszystko, co czyniłem i czynię, nadal chcę czynić - to tylko na chwałę Bożą - powiedział. Dodał, że ta służba, pomimo całej odpowiedzialności, była dla niego przede wszystkim okazją do uczestniczenia w życiu i trosce Ojca Świętego o Kościół. Myślał w tej chwili o Janie Pawle II, który go poprosił do pracy w Watykanie, prowadził z ojcowską miłością do końca. Znaczącym wydarzeniem były święcenia biskupie, w święto św. Józefa Oblubieńca, 25 lat temu.

Pan Jezus ciągle zaskakuje

 

- Był ten papież święty i jest dla mnie duchowym przewodnikiem, i przede wszystkim orędownikiem przed Bogiem - mówił w Tuchowie abp Nowacki. Człowiek, który pracował przy trzech papieżach, patrzy na swoje 56 lat bez rachowania zasług. - Ufam, że moje braki, niedoskonałości uzupełni niemająca granic dobroć Boża - oznajmił.

Tuchów. Pielgrzymka kapłanów. Słowo obchodzącego 25-rocznicę sakry abp. Henryka Nowackiego
Gość Tarnowski

W homilii bp Andrzej Jeż wrócił do dokumentu, który przeszedł jakby przeoczony. Pod koniec zeszłego roku papież Leon XIV wydał list apostolski o kapłaństwie - z okazji 60-lecia soborowych dekretów o formacji kapłańskiej. - Warto do niego wracać, bo papież Leon XIV pozytywnie ukazuje kapłaństwo światu - mówił w kazaniu bp Andrzej Jeż. Co w nim pisze? Że kapłaństwo jest wspaniałym darem, ogromną odpowiedzialnością i niezastąpioną posługą w misji Kościoła - takiego, jakiego chciał Jezus Chrystus. Że kapłaństwo bywa dziś postrzegane często przez patrzących z zewnątrz jako relikt dawnego świata albo jako powołanie, które utraciło swoją atrakcyjność, piękno, aktualność. - Ojciec Święty wyraża wdzięczność za świadectwo kapłanów, którzy na całym świecie bez rozgłosu, lecz z gorliwością i oddaniem, wiernie dzień po dniu wypełniają swoją misję - przypomniał biskup Andrzej. Jest w tym liście i twarda diagnoza. Kryzys wierności - nie tylko kapłańskiej, w ogóle. - Świat, który zachęca do więzi tymczasowych, częściowych, do niepodejmowania trwałych i stabilnych zobowiązań jest światem, który już na samym początku odciąga ludzi od poszukiwania własnego powołania, a tym bardziej od wytrwania w nim - cytował bp Andrzej Jeż słowa papieża. - Wierność, szczególnie w świecie zachodnim, bywa dziś uznawana niemal za antywartość. Coś właściwego osobom statycznym, należącym już do przeszłości - dodał.

Tuchów. Pielgrzymka kapłanów. Fragment kazania biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża
Gość Tarnowski

Papież nie poprzestał jednak na diagnozie. Napisał też, czym kapłan ma być w tym wszystkim. - Jesteśmy wezwani, żeby być szczęśliwymi ludźmi i kapłanami, żeby być mostami, a nie przeszkodami w spotkaniu z Chrystusem - cytował bp Jeż.

Pan Jezus ciągle zaskakuje

Nie bez wpływu na sytuację i odczucia ma społeczny aspekt funkcjonowania kapłanów. Narasta presja, niechęć, wykluczenie. - Kapłańskie braterstwo jest nie tylko zadaniem, ideałem czy sloganem, ale przede wszystkim darem, łaską, elementem składowym tożsamości kapłańskiej. Proszę was, bracia, byście mieli na uwadze wzajemną troskę o siebie. Każdy z was ma bezpośredni numer telefonu do mnie. W razie potrzeby zawsze można zadzwonić - przypomniał księżom biskup tarnowski.

Tuchów. Pielgrzymka kapłanów. Intencje Modlitwy Powszechnej
Gość Tarnowski

Ks. Kacper Bernasiewicz, proboszcz ze Szlachtowej, 15 lat w kapłaństwie, potem pięć na misjach w Peru, teraz w Pieninach, zapytany, czy dziś trudniej być księdzem, zastanawia się chwilę. - Na pewno inaczej, niż na początku. Świat zmienia się szybko - przyznaje. - Kiedyś ludzie przychodzili sami, dziś samo się nie zrobi, trzeba wychodzić ku ludziom - tłumaczy. Są ramy, schematy, ale „trzeba być otwartym, mieć otwarte serce na Boga, drugiego człowieka”. - Pan Jezus ciągle zaskakuje. Zaskoczył mnie, jak mnie powoływał do kapłaństwa, zaskoczył jak jako 15-letni ksiądz wyjeżdżałem do Peru na misje, zaskakuje także dziś. Otwartość na Boga powoduje, że posługa, praca duszpasterska, ciągle jest ciekawa, ciągle jest czymś nowym, ciągle zaskakuje - dodaje. Sam pamięta powiedzenie jednego księdza, że „dobrym ludziom wszędzie dobrze".Tam, gdzie jestem posłany, tam jestem, tam służę i czuję się na swoim miejscu - dodaje.

Ks. Jacek Naleźny 29 maja będzie obchodził rocznicę 49 lat kapłaństwa. Wyświęcony został w 1977. Zapytany, czy po tylu latach kapłaństwo smakuje tak samo, odpowiada spokojnie, że „jak się ma wytyczony cel, że się chce pracować, to mniej więcej zawsze tak samo”. Pamięta pełne kościoły. 30, 40 lat temu. Dziś jest mniej. - To jednak nie podcina skrzydeł. Święty Augustyn mówił, a po nim bp Życiński często powtarzał, że czasy są takie, jakimi my jesteśmy. My te czasy tworzymy. To znaczy tylko tyle, że każdy może coś dać z siebie, aby te czasy zmieniać. W związku z tym pracy nie zabraknie. Także dla emerytów - śmieje się ksiądz Naleźny. Pomaga w Czerminie. Dom, mieszkanie rodzinne ma w Tarnowie, drzwi w drzwi z mieszkaniem ks. prof. Michała Hellera. - Jest dla mnie jakimś barometrem także mojego kapłaństwa. Cichy, skromny. Ale jeżeli w bloku coś się dzieje, jest karetka pogotowia, straż pożarna, to ks. Heller mimo swoich 90 lat, jest pierwszy na klatce schodowej z informacją, że jest księdzem katolickim i że może potrzebna jest jakaś posługa - opowiada ks. Naleźny.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..