Ta przestrzeń pomaga im wzrastać w wierze, ale też ona rodzi nowe powołania. - Modlitwa o nie musi być konkretna - przekonywał bp Leszek Leszkiewicz w Tuchowie.
Ostatnie w tym sezonie z comiesięcznych czuwań o powołania w Sanktuarium Matki Bożej Tuchowskiej 13 czerwca zostało połączone z diecezjalnym spotkaniem Liturgicznej Służby Ołtarza. - I pięknie się złożyło, bo przecież co miesiąc tutaj za tych młodych ludzi się modlimy. Oni są najbliżej ołtarza, a niemal w 90 procentach późniejsi księża wyłaniają się z tej grupy - zauważa o. Szczepan Hebda CSsR, organizator czuwań.
Posłuchajcie jego powitania pielgrzymów na tuchowskim wzgórzu i zobaczcie, kto przybył w tym dniu do Matki Bożej Tuchowskiej:
Ministranci i lektorzy na tuchowskim wzgórzuDo Tuchowa przybyli ministranci i lektorzy ze swoimi duszpasterzami z kilkunastu parafii, m.in. z Bochni, Tarnowa, Nowego Sącza, Barcic, Rzezawy, Przyszowej, Pasierbca, Tymowej czy Zalasowej. - Choć pogoda była demobilizująca i niepewna, chłopcy byli bardzo zainteresowani tym wyjazdem, a wielką radość sprawiła im wspólna integracja i rywalizacja, która wymagała od nich zespołowego działania i współpracy - mówi ks. Dawid Grabowski, opiekun LSO w Bazylice św. Małgorzaty w Nowym Sączu, z którym na spotkanie do Tuchowa przyjechało z tej parafii 18 ministrantów i lektorów.
Rozpoczęło się ono konferencją ks. Bartosza Wilkosza, wikariusza w Zalasowej. - Przypomnieliśmy sobie przepiękne słowa z Pisma św.: „Kto przyjaciela znalazł, ten skarb znalazł” i chcieliśmy zdać sobie sprawę z tego, że przyjaciel to ktoś, kto został dopuszczony bliżej. Ministrant zatem jako ten, który może być bardzo blisko ołtarza, bardzo blisko Boga, jest Jego przyjacielem - mówi kapłan.
Uświadamiał chłopcom, że są również przyjaciółmi Serca Jezusowego, namawiał ich, by nie zmarnowali swojego czasu i szansy, jaką jest dla nas każda Msza św. Zachęcał do zawierzenia się Matce Bożej Tuchowskiej, bo kto idzie z Maryją, zawsze jest blisko Jezusa.
Panowie wzięli udział także w rozgrywkach zespołowych, mieli okazję do spowiedzi i adoracji Najświętszego Sakramentu, wysłuchali świadectwa ojca prefekta Wacława Zyskowskiego CSsR o jego odkrywaniu w sobie powołania zakonnego i kapłańskiego, a że zawsze porównywano go do starszego brata Pawła, który był najpierw ministrantem, potem lektorem, a następnie wstąpił do zgromadzenia ojców redemptorystów, on absolutnie nie zamierzał pójść tą samą drogą, a Pan Bóg i z tym sobie poradził. Jak? Posłuchajcie sami:
A może to ciebie Pan Bóg zaprasza? - świadectwo o. Wacława Zyskowskiego CSsRCentrum spotkania stanowiła Eucharystia pod przewodnictwem bp. Leszka Leszkiewicza. To on, bazując na czytanym słowie Bożym, przekonywał ministrantów i lektorów, że są szczepem wybranym i błogosławionym, zostali okryci strojną szatą zbawienia. Mówił im, że ich posługa przy ołtarzu jest ważna, że oni są ważni oraz potrzebni Panu Bogu i Kościołowi. Zachęcał, by za każdym razem, kiedy zakładają komeżkę czy albę, uświadamiali sobie, kim są, i tacy pozostali także, kiedy jej na sobie nie mają. - Kiedy czytacie Pismo św., to widzicie, jak Pan Bóg jest bardzo konkretny. Myślę więc, że i my nie możemy się modlić o jakieś nowe powołania, ale bardzo konkretnie módlmy się o to, aby z naszych grup, z naszych parafii, z naszych rodzin wyszli dobrzy księża, zakonnicy, siostry zakonne i misjonarze - zachęcał biskup wszystkich zgromadzonych w tym dniu na placu sanktuaryjnym.
Posłuchaj fragmentów jego homilii:
Jesteśmy szczepem prawdziwie błogosławionym - fragment homilii bp. Leszka LeszkiewiczaSpotkanie Liturgicznej Służby Ołtarza zorganizowali w Tuchowie odpowiedzialni za nią w diecezji ks. Bartosz Miziński i ks. Kacper Kania. - Modlimy się o nowe powołania, ale też i o to, aby ciągle powiększało się grono ministrantów i lektorów, bo wiemy, że nie tak łatwo nim być w dzisiejszych czasach. Chcemy ich wspierać w tym, upewniać, że ich posługa przy ołtarzu jest piękna i ważna, może ich kształtować i pomagać im w wzrastaniu - mówi ks. Kacper.
Jak zauważa ks. Bartosz, według najnowszych statystyk w diecezji tarnowskiej w Liturgicznej Służbie Ołtarza jest ponad 20 tys. chłopaków. - To ogromny potencjał. Ważne, by przestrzeń ta była dla nich miejscem pogłębionej formacji i wzrostu. Ciągle trzeba o to dbać - uważa.
Lektorzy sobie to cenią. - Pierwszy raz stanąłem blisko ołtarza kilka miesięcy po swojej Pierwszej Komunii św. Rodzice bardzo mnie w tej decyzji wspierali, zachęcali do służenia. Od 2021 roku jestem ministrantem, dwa lata temu zostałem lektorem, a w tym roku kończę kurs na ceremoniarza. Cały czas wzrastam w tej służbie. Z niej czerpię odwagę do dawania świadectwa swojej wiary w świecie, który dziś go potrzebuje - mówi Bartłomiej Tyrka z parafii Dobrego Pasterza w Tarnowie.
Bartłomiej Szot z tej samej parafii już nawet nie pamięta, od ilu lat służy przy ołtarzu, ale dokładnie pamięta moment, jak to się stało. - Do tego, abym został ministrantem, namówił mnie ksiądz podczas kolędy. To był ks. Nowak, już nie ma go w naszej parafii, ale jestem mu bardzo za to wdzięczny, bo poznałem tu dużo fajnych osób. Jesteśmy zgranym zespołem w naszej parafii, a wiara jest dla mnie codziennością i czymś zupełnie naturalnym. Ona nadaje sens życiu, działaniu, umacnia, wlewa nadzieję - wylicza Bartłomiej, który od 5 lat jest lektorem, sam ma prawie 20 i nie zamierza rezygnować z tej służby.
Adam Rojek, także z parafii Dobrego Pasterza w Tarnowie, lektorem został w tym roku. - Moja służba przy ołtarzu w naszym kościele rozpoczęła się pięć lat temu. Sam chciałem być ministrantem i pamiętam, jak moja mama poszła do księdza proboszcza zgłosić moją kandydaturę. Był to czas pandemii i proboszcz z otwartymi rękami mnie przyjął. Na początku był to dla mnie czas odkrywania siebie, lepszego poznawania wiary, która z kolei prowadziła do głębszego przeżywania liturgii - wyznaje chłopak.