W ostatni piątek bp Stanisław Salaterski przewodniczył uroczystej Mszy św., podczas której erygował wspólnotę Arcybractwa Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa. Do grona strażników wstąpiło 53 osoby.
W kazaniu bp Stanisław Salaterski przypomniał, że choć chrześcijanie znają prawdy wiary, zasady, reguły, w codziennym pośpiechu łatwo zapominają o tym, co najważniejsze. - Chrześcijanin to człowiek, który żyje pragnieniem nieba. Chce wędrówką swojego życia na ziemi dojść do domu Ojca, do tej szczęśliwości, którą Bóg dla nas przygotował - przypominał bp Salaterski. Przywołał również historyczny fundament arcybractwa. W odpowiedzi na prośbę Pana Jezusa skierowaną do św. Małgorzaty Marii Alacoque, siostra Maria Bernot w 1863 roku zainicjowała Straż Honorową, by w każdej godzinie ktoś trwał przy Sercu Jezusa w duchu wynagrodzenia. W Polsce arcybractwo działa od 1919 roku z siedzibą przy klasztorze sióstr wizytek w Krakowie, a jego członkowie wpisywani są do Złotej Księgi.
Pustynia. Przyrzeczenie składane przez członków Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa.Bp Salaterski podkreślił, że duch wynagrodzenia - serce charyzmatu arcybractwa - jest dziś równie potrzebny jak przed wiekami. - Pan Jezus prosił, żeby przynajmniej ona i ci, których potrafi zmotywować, ofiarowali ze swojej strony swoją miłość, cześć, zadośćuczynienie, wynagrodzenie za słabości własne, ale i innych ludzi, żeby w ten sposób pocieszali Boże Serce - tłumaczył.
Pustynia. Założenie Straży Honorowej NSPJ. Kazanie bp. Stanisława Salaterskiego w czasie Mszy św.Liczna, nowa i różnorodna, bo we wspólnocie są ludzie starsi, seniorzy, ale również nadspodziewanie wiele osób w sile wieku, jak również młodzieży, w tym kilku lektorów i deesemek, to efekt pracy duszpasterskiej opartej na bliskich relacjach. - Pracujemy nad tym, by budować relacje, zachęcać, przypominać, rozmawiać o tym, co parafia ma, co może dać i zapraszać, by dać też coś od siebie, dać czas, skorzystać, z pożytkiem dla samego siebie. Rozmowy, także te osobiste, sprawiają, że ludzie otwierają się, zaczynają być aktywni - mówi proboszcz ks. Krzysztof Duda.
Parafia jest żywa. Tylko w służbie ołtarza i DSM-ie angażuje się łącznie ok. 80 młodych osób. Dla wielu z tych młodych arcybractwo jest naturalnym kolejnym krokiem, a nie - jak ktoś mógłby sądzić - reliktem przeszłości.
Wątek „archaiczności" kultu Serca Jezusowego pojawił się w rozmowach z wieloma nowymi strażnikami. Roman Mazur, który do arcybractwa wstąpił razem z córką Katarzyną, przyznaje wprost: kiedyś obrazy Serca Jezusa wisiały w każdym polskim domu, potem wyparły je nowe formy pobożności. - Myślę, że nie bez przyczyny wszystko wraca do tradycji - uważa. - Człowiek przychodzi do takiego wieku, gdzie wie jedną rzecz: bez Opatrzności Bożej, bez Pana Boga daleko się nie zajdzie. Praktycznie dobrego kroku się nie zrobi - dodaje pan Roman.
Pustynia. Słowo proboszcza ks. Krzysztofa Dudy.Jego córka Katarzyna, która także wstąpiła do arcybractwa, ma zaledwie nieco ponad 20 lat. Tłumaczy praktyczny wymiar, który może być kluczem do zrozumienia, dlaczego ta forma trafia też do młodych. - Bycie w Straży Honorowej nie oznacza, że mamy nagle wszystko rzucać, że straż coś odbiera, na przykład czas. Chodzi o to, żeby znaleźć chwilę skupienia w trakcie codziennego życia. Jak patrzę i jest moja godzina czuwania, to Jezusowi poświęcam tę codzienność, tę chwilę, tę godzinę dnia - tłumaczy. Więc argument o zabieganiu, braku czasu nie działa. Bo można swoje zwykłe zabieganie poświęcić, oddać Jezusowi. Katarzyna swój strażniczy dyżur wybrała na godzinę 18.00, Roman - na 15.00.
Ciekawym aspektem nowej wspólnoty jest jej przekrój wiekowy. Ks. Patryk Pajor, który animował powstanie grupy, przyznaje, że sam obawiał się, że kult Serca Jezusowego nie trafi do młodych. Rzeczywistość go zaskoczyła. - Bałem się, że to młodych nie zainteresuje. Okazuje się, że to wciąż jest coś, co można na nowo odkrywać i na nowo poznawać - przyznaje. Kapłan nie mówi o arcybractwie jak o projekcie, lecz jak o czymś, czego sam doświadczył na co dzień. - Gdy człowiekowi brakuje sił pod każdym względem, gdy przychodzi ta godzina - po prostu odpoczywa się przy Sercu Jezusa. Samo to, że czuwamy, że On chce nas obdarować swoimi łaskami, daje sens. Widać to namacalnie, jak wiele rzeczy w życiu zaczyna się układać, gdy Bóg jest na pierwszym miejscu - mówi ks. Patryk Pajor.
- Mamy tyle spraw, tyle problemów, a to jest taka metoda, która pozwala poukładać sobie wszystko. Kiedy oddaję Sercu Jezusa swe życie to daje pokój, którego potrzebuję w codzienność - przyznaje Katarzyna.
- Nie byłam wcześniej w żadnej wspólnocie. Do straży wstąpiłam powodowana impulsem, że warto coś takiego zrobić. Żeby po prostu straż, czuwanie samego człowieka trzymały trochę w pionie, żeby się uszlachetnić. Poza tym mamy problemy, różne sprawy, a to jest sposób, by powierzać je Panu Jezusowi, no i działać jakoś w Kościele, dla siebie i dla innych - mówi Kinga Pociask, która została zelatorką wspólnoty.
Bp Salaterski, gratulując wspólnocie, wyraził nadzieję, że ich gorliwość promieniować będzie daleko poza mury kościoła. - Ufam, że przejeżdżający autostradą będą wkrótce nie tylko widzieć wieże i bryłę waszego kościoła, ale także poczują blask płynący z waszej gorliwości, gorliwej, szlachetnej, wielkodusznej miłości wobec Bożego Serca - powiedział.
Zainteresowanie arcybractwem jest tak duże, że jeszcze w trakcie ceremonii ks. Pajor informował o kolejnych osobach oczekujących na wstąpienie. Parafia planuje następne przyjęcia w możliwie bliskiej perspektywie czasowej.