Kiedy ks. Władysław Szczebak odsunął w rzezawskim kościele stary wizerunek Ukrzyżowanego, za nim ukazała się bolesna twarz Chrystusa. I łaciński napis, który w tłumaczeniu brzmi: „Najpierw adoruj oblicze Chrystusa, na którego patrzysz”. Przez ponad 100 lat ten napis i obraz były zasłonięte. Dziś są odkrywane na nowo.Parafia istnieje od 1350 r. – dekret wydał Kazimierz Wielki. Legenda mówi, że kościół miał stanąć w pobliskim Borku, ale tajemniczy biały koń uparcie przenosił materiały budowlane w inne miejsce. Stanął tam, gdzie stoi do dziś. Obecna, murowana świątynia pochodzi z XIX wieku. Fundatorem był Leopold Henryk Bonda, Wiedeńczyk, dziedzic miejscowych ziem. Jako kolator miał prawo głosu przy wyborze patrona i skorzystał z niego w sposób, który Rzezawę wyróżnia do dziś. – Święty Leopold Babenberg to austriacki święty. Dla Austrii jest tym, kim dla nas św. Wojciech czy św. Stanisław – mówi ks. Tomasz Krawiec, proboszcz Rzezawy. To jest prawdopodobnie jedyna w Polsce parafia, która ma to wezwanie. W posadzce kościoła wkomponowana jest flaga austriacka. W ołtarzu głównym wisi obraz Trójcy Świętej pędzla Izydora Jabłońskiego, profesora krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, przyjaciela i biografa Jana Matejki.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








