Wczoraj zakończyły się trwające od 9 lipca specyficzne rekolekcje, Strefa Chwały w Starym Sączu.
Od 9 do 14 lipca Plac Papieski w Starym Sączu znów zamienił się w miejsce, które trudno pomylić z klasycznymi rekolekcjami - między namiotami, internatem i „Opoką" mieszkało przez tydzień około 650 osób, w tym 230 dzieci i młodzieży. To Strefa Chwały - rekolekcje uwielbieniowe organizowane przez fundację MuzaDei, które od kilkunastu lat gromadzą rodziny z całej Polski.
Rekolekcje inne niż wszystkie
- Strefa Chwały to rekolekcje dla ludzi, którzy starają się żyć w oparciu o wartości chrześcijańskie, a często działają w swoich parafiach i wspólnotach. To przestrzeń spotkania, żeby mogli wymienić się doświadczeniem i wzmocnić się duchowo - tłumaczy Andrzej Dubiel z fundacji MuzaDei, organizator wydarzenia. Codzienna Eucharystia, wieczory uwielbienia, konferencje kerygmatyczne, warsztaty i tematyczne spotkania osobno dla dzieci (Strefa Kids, 4-9 lat), młodzieży (Strefa Young, 10-15 lat) i nastolatków (Artstrefa, 14-18 lat) - program został tak pomyślany, żeby każdy w rodzinie znalazł coś dla siebie. Nikt nie jest tu „na dokładkę”. W tym roku doszła nowość: warsztaty muzyczne dla dorosłych, alternatywna forma przeżywania rekolekcji dla osób o zainteresowaniach muzycznych.
Stary Sącz. Strefa Chwały. Kazanie bp. Leszka Leszkiewicza- Te rekolekcje są inne niż inne - mówi Alicja Miszkurka-Cich, animatorka koordynująca wolontariat. - Piękne jest to, że w codzienności Strefy można zobaczyć i doświadczyć, co znaczy żyć na co dzień z Panem Bogiem - dodaje. Sama do Strefy trafiła jako organizatorka rekolekcji dla młodzieży w ramach Strefy. - Potem się okazało, że potrzebna jest pomoc w zajmowaniu się wolontariuszami. Zaczęłam zbierać ludzi do prowadzenia rekolekcji dla młodzieży i prowadzić młodzież, która jest w wolontariacie. A później z organizatorami zaczęłam pomagać przy tworzeniu tego wszystkiego. Ale jako prowadzący sami wiele korzystamy - mówi. Wszyscy posługujący są tak rozpisani na zadania, by mimo obowiązków każdy zdążył uczestniczyć przynajmniej w jednym uwielbieniu i codziennie być na Mszy Świętej.
Stary Sącz. Strefa chwały. Uwielbienie. Diakonia muzyczna230 dzieci na 650 uczestników
Dubiel przyznaje, że to, co go najbardziej cieszy, to skala zaangażowania najmłodszych. Wśród 650 uczestników aż 230 to dzieci i młodzież. - Oni także doświadczają radości Ewangelii w codziennych, zwyczajnych relacjach i to jest szczególnie ważne - mówi organizator. Połowa tegorocznych uczestników przyjechała do Starego Sącza po raz pierwszy. Reszta wraca - niektórzy po raz drugi, trzeci, piąty. Całe przedsięwzięcie, jak podkreśla organizator, jest non profit i prowadzone „po godzinach" pracy zawodowej organizatorów. - Staramy się zawsze tak zrobić, żeby te 600-700 osób jakoś dobrze, godnie przyjąć - mówi, dodając, że na scenie obok zaproszonych gości bardzo często pojawiają się sami uczestnicy Strefy, dzieląc się talentami muzycznymi czy aktorskimi.
Stary Sącz. Strefa Chwały. Podziękowanie Andrzeja Dubiela i ogłoszeniaWspólnota jako korzeń
Andrzej Dubiel wraca do pytania, po co w ogóle takie rekolekcje. Okazuje się, że udział często wynika z osobistych potrzeb, a kończy się zaangażowaniem we wspólnotę Kościoła. To ważny owoc. - Ci, którzy są w Kościele, we wspólnocie, mają mniejsze problemy, kiedy wychodzą do świata. Komu brakuje tego zakorzenienia, tej nitki, temu bywa trudniej - mówi. - Bycie we wspólnocie w wielu aspektach ułatwia życie Ewangelią na co dzień. Nie zawsze jest to łatwe, ale ułatwia - dodaje.
Wołanie o ludzi honoru
12 lipca Mszy Świętej w ramach Strefy przewodniczył bp Leszek Leszkiewicz, który w homilii rozwinął temat honoru. - Co to znaczy być człowiekiem honoru? Mieć jakieś zasady. Dobre zasady. Być wiernym tym zasadom. Zwracać uwagę na słowo, które wypowiadamy, i nie łamać tego słowa - mówił biskup, nawiązując do przypowieści o Siewcy. Przypominał, że każdy ochrzczony ma godność, której nic nie przewyższa. Biskup nie szczędził krytycznych słów pod adresem tych, którym ta godność nie przeszkadza kłamać czy oszukiwać. Mówił też o własnym doświadczeniu z pracy duszpasterskiej z rolnikami, za którą - z ramienia Konferencji Episkopatu Polski - odpowiada. - Wiecie, co mnie najbardziej boli, jak z rolnikami rozmawiam? To, że są przez wszystkich oszukiwani. Klepie się ich po plecach, dziękuje za chleb, a potem - niezależnie od strony politycznej - obiecuje się im pomoc, choć podświadomie wszyscy wiedzą, że decyzje już dawno zapadły - mówił.
Kazanie zamknął apelem. - W czasie, w którym przyszło nam żyć, powinno rozlegać się wołanie o ludzi honoru. Nie podpowiadajmy innym, co powinni zrobić, żeby takimi ludźmi byli, ale zaczynajmy od siebie - zakończył.