Zanim na mieleckim osiedlu stanął monumentalny Kościół pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy, jego budowniczy ks. Henryk Arczewski musiał pokonać wiele przeciwności, żeby w końcu otrzymać pozwolenie na budowę świątyni. Mając w ręku projekt, zaczął się starać o fundusze, które zbierał wśród parafian. Ci złożyli na ten cel 247 395 zł. Ówczesna władza komunistyczna postanowiła wykorzystać ten fakt, żeby zablokować budowę. Do Kolegium Karno-Administracyjnego przy Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Mielcu skierowano sprawę o nielegalne przeprowadzenie zbiórki przez ks. Arczewskiego. „Kolegium ukarało księdza grzywną 1 tys. zł i wydało orzeczenie o przepadnięciu zebranej wśród parafian kwoty” – pisze na łamach „Ikony” dr Jerzy Skrzypczak. Proboszcz odwołał się od tej decyzji do Kolegium Wojewódzkiego, a gdy to gremium utrzymało w mocy postanowienie z Mielca, duchowny złożył odwołanie do tamtejszego sądu powiatowego.Sędziowie, którzy rozpatrywali tę sprawę, czyli Jerzy Bańdo, Bronisław Barłowski i Franciszek Janas, stwierdzili, że mieleckie Kolegium naruszyło szereg przepisów procesowych, i uznali, że czynienie darowizn na rzecz Kościoła nie jest zakazane. „Sąd przekazał sprawę zbiórki ponownie do Kolegium Wojewódzkiego, celem uchylenia orzeczenia” – notuje dalej J. Skrzypczak. Na sędziów posypały się gromy z samego komunistycznego „nieba”. I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka nakazał usunąć mieleckich sędziów z wymiaru sprawiedliwości. Bez przeprowadzenia postępowania dyscyplinarnego, z naruszeniem obowiązujących przepisów, Bańdo, Barłowskiego i Janasa zwolniono z pracy. Stanowisko stracił też wtedy prezes sądu Stefan Podraza.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








