Próżno szukać drugiego takiego miasta na świecie, które byłoby tak bezwzględnie przekonane o sile opieki swojego patrona jak Stary Sącz. Święta Kinga nie tylko założyła to miasto, ufundowała w nim klasztor klarysek, a po śmierci swojego męża księcia Bolesława Wstydliwego zamieszkała w nim jako mniszka, ale jej obecność i opieka są tu do dziś wyczuwalne - ona żyje w nim nadal, mimo że zmarła ponad siedem wieków temu - 24 lipca 1292 roku. Już za życia zanurzona w niebie, w Bogu, w modlitwie, kontemplacji, ascezie, administrowała na ziemi z zaradnością niedościgłą dla wielu ówczesnych książąt i królów. Nie bez powodu patronuje współczesnym samorządowcom. Dlaczego więc inaczej miałoby być dziś? Nawet burmistrz Starego Sącza przyznaje, że to ona wciąż troszczy się o to miasto, a o jej opiece są tu przekonani bezwzględnie wszyscy - nie tylko ci najbardziej pobożni.
Z księdzem biskupem Eucharystię koncelebrowało wielu kapłanów, kolejni podjęli posługę w konfesjonale nie tylko tego jednego dnia, ale w czasie całej nowenny ku czci św. Kingi.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
- W tym roku mija dokładnie 10 lat od chwili, kiedy oficjalnie Stolica Apostolska zatwierdziła patronat św. Kingi nad Starym Sączem, ale pamiętam, że kiedy rada miejska wystąpiła z takim wnioskiem do naszego księdza biskupa, a potem o zatwierdzenie tego aktu przez episkopat i Stolicę Apostolską, to niektórzy byli tym niemal oburzeni, ponieważ przekonanie o patronacie św. Kingi nad Starym Sączem jest i było tak powszechne i oczywiste, że mówiono: „to podejmijcie jeszcze uchwałę, że Poprad wpada do Dunajca”. Wszyscy tu odczuwamy jej troskę nad naszym miastem, nad Sądecczyzną, a wiara w jej szczególną opiekę jest tu bardzo silna. To jest prawdziwy fenomen, że Kinga, która żyła tutaj ponad siedem wieków temu, nadal jest w sercach mieszkańców. Tu ludzie naprawdę są przekonani, że nic złego przydarzyć się im nie może, ponieważ czuwa nad nami św. Kinga - mówi z przekonaniem burmistrz Jacek Lelek.
Mimo że św. Kinga zmarła ponad siedem wieków temu - 24 lipca 1292 roku, żyje w tym mieście nadal. Już za życia zanurzona w niebie, w Bogu, w modlitwie, kontemplacji, administrowała na ziemi z zaradnością niedościgłą dla wielu ówczesnych książąt i królów. Do dziś nic się nie zmieniło.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
To rzeczywiście niebywałe, jak franciszkański duch wciąż unosi się nad całym tym miastem. Tu jakby czas się zatrzymał, a może to wcale nie czas... Prawie 20 lat temu na łamach „Gościa” nazwaliśmy Stary Sącz Asyżem Beskidu - nic się nie zmieniło.
Biskup tarnowski Andrzej Jeż, który przewodniczył dzisiejszej uroczystości odpustowej ku czci św. Kingi w Starym Sączu, mówił, że klasztor sióstr klarysek i sanktuarium św. Kingi to miejsce, w którym Pan Bóg obficie błogosławi. - Tutaj lampy naszego życia płoną wiarą, nadzieją i miłością, tutaj chłoniemy wielowiekową duchowość. To miejsce tak wiele nam daje i dzięki temu my sami jaśniej płoniemy światłem miłości Boga i drugiego człowieka. Nasz starosądecki klasztor jest błogosławieństwem dla Sądecczyzny i całej naszej diecezji. Jestem wewnętrznie przekonany, że dzięki siostrom klaryskom diecezja tarnowska duchowo wciąż pięknieje. Mogę to powiedzieć o wszystkich klasztorach klauzurowych, zgromadzeniach zakonnych męskich i żeńskich. To siła wewnętrzna, duchowa, która przemienia oblicze tego świata - mówił ksiądz biskup, zauważając, jak wiele na tym świecie zależy od ufnej modlitwy wstawienniczej i przebłagalnej.
Sanktuarium św. Kingi i klasztor klarysek odwiedza wielu pielgrzymów.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Licznie wzięli udział w uroczystości rycerze Zakonu św. Jana Pawła II.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Przekonywać nikogo tu nie musiał. W uroczystości wzięło udział wielu czcicieli św. Kingi, nie tylko z naszej diecezji, którzy sami mogliby zaświadczyć o wymodlonych dla nich przez siostry klaryski łaskach i cudach. Tutejszy przewodnik Dariusz Izworski słyszy o nich od ludzi nawet z Pomorza.
Dariusz Izworski - przewodnik klasztorny.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Zobacz fragmenty z uroczystości ku czci patronki Starego Sącza i diecezji tarnowskiej oraz zajrzyj z nami do jej sanktuarium:
U św. Kingi w Starym SączuGość Tarnowski
Ksiądz biskup w czasie homilii przypomniał również o wkładzie, jaki św. Kinga wniosła w rozwój kultury polskiej, modlitwy w języku ojczystym w czasie nabożeństw. - Dzięki jej staraniom został przetłumaczony na język polski Psałterz Dawidowy, który stał się pierwszą książką w języku polskim - pierworodnym dziecięciem literatury polskiej - jak go nazywamy. W klasztorze starosądeckim wzniósł się ku niebu po raz pierwszy po polsku śpiew psalmów, a śpiew i muzyka jest integralną częścią kultury danego narodu. W nich w szczególny sposób wyraża się duszę narodu - mówił bp Andrzej Jeż.
O tym, jak św. Kinga do dziś inspiruje, można się przekonać, odwiedzając wystawę w jej przyklasztornym „domu”. Zgromadzone tam przedmioty opowiadają m.in. o dawnym starosądeckim klasztorze franciszkanów, których ta święta tu także sprowadziła, o kościołach, które fundowała, o szkole prowadzonej przez klaryski. Można tu podziwiać ich talent, ale też się przekonać, jak do dzisiaj siostry wspierają artystów. Pracownię na parterze tego domu prowadzi malarka i ikonopisarka ze Świniarska Barbara Ruchała.
Barbara Ruchała, malarka i ikonopisarka ze Świniarska, dziś w Domu św. Kingi prowadzi swoją pracownię.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Zajrzyjcie do Domu św. Kingi z nami i przewodnikiem klasztoru Dariuszem Izworskim:
Wystawa w Domu św. Kingi w Starym SączuGość Tarnowski
W kontekście hasła obecnego roku duszpasterskiego ksiądz biskup nazwał siostry klaryski szczególnymi uczennicami i misjonarkami piękna i wartości duchowości chrześcijańskiej, która szczególnie ceni sobie modlitwę i kontemplację rozumianą jako rozmowa z Bogiem. Bezwzględnie każdego zachęcał do wejścia na tę drogę, tłumacząc, że z duchowością jest tak jak z miłością. - Można o niej wygłaszać piękne konferencje, wykłady, pisać poradniki, ale mają się one nijak do doświadczenia miłości, szczególnie odwzajemnionej. Osoby, które szczerze się kochają, nie potrzebują definicji miłości - przekonywał, wskazując, że kto szuka Boga, już jest na dobrej drodze, bo On zawsze pozwala się znaleźć. - Idź do kościoła czy kaplicy, znajdź tam Najświętszy Sakrament, podejmij rozmowę z Jezusem Chrystusem, słuchaj Jego głosu w twoim sercu - to może być najlepszy początek drogi duchowej - wskazywał.
- Raduje nas fakt, że w naszej diecezji przybywa kościołów, gdzie trwa całodzienne wystawienie i adoracja Najświętszego Sakramentu. Przybywa osób, które regularnie, poza Mszą św., przychodzą na adorację. Warto na wzór osób klauzurowych wciąż na nowo odkrywać dar adoracji Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Adorowanie Go nigdy nie jest stratą czasu, lecz pozwoleniem by On napełnił nas sobą, byśmy mogli nieść Go światu. Chcę w tym miejscu wyrazić wdzięczność wszystkim kapłanom, którzy równocześnie wprowadzając wiernych w dar adoracji, a to się dzieje w naszych parafiach, sami podejmują posługę w konfesjonale, bo adoracja i spowiedź są ze sobą ściśle połączone. Jesteśmy wdzięczni Bogu za to, że w tym roku zauważamy także tutaj, w tym miejscu coraz większą liczbę biorących udział w Eucharystii, ale także przystępujących do sakramentu pokuty i pojednania - mówił ksiądz biskup.
Sporego fragmentu jego homilii posłuchaj tutaj:
Bp Andrzej Jeż: Dzięki siostrom klaryskom diecezja tarnowska duchowo wciąż piękniejeGość Tarnowski









