Wielkie miasta kojarzą się najczęściej ze zgiełkiem ulicznym, z tłumem na chodnikach i stacjach metra, obleganymi kawiarniami i restauracjami, ośrodkami kultury i rozrywki, życiem tętniącym nie tylko za dnia, ale także w nocy. Paradoksem jest to, że w miejscach, gdzie żyje obok siebie tylu ludzi, tak wielu z nich jest samotnych i anonimowych. Jednak w głębi duszy nikt nie chce być anonimowy. Każdy jest lub był kimś dla kogoś. To jest niejako zapisane w ludzkim DNA. I tu otwiera się wielkie pole do ewangelizacji dla Kościoła: docierać do człowieka z prawdą, że jest on kimś, bo jest umiłowanym dzieckiem Boga, i że nie jest samotny, bo jest otoczony braćmi i siostrami. Stoi więc przed nami pytanie: jak to robić dzisiaj?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








