Marek Breński przez ponad dwie dekady pracował w Drugim Urzędzie Skarbowym w Tarnowie. Pochodzi z Brnia koło Lisiej Góry. Związany był ze wspólnotą „Tratwa” w Tarnowie. Doszedł do momentu, że miał 40 lat i taki właśnie poukładany życiorys. Brakowało jednego: żony, rodziny. Tęsknił za nimi, choć wszystko wskazywało, że tak już zostanie. – Moja mama modliła się, żeby udało mi się założyć rodzinę. Kiedy zobaczyła mnie jakiś czas później w habicie, który przyjąłem, zauważyła, że jestem szczęśliwy – wspomina. Jej modlitwa została wysłuchana.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








