30 krawatów

Miał wszystko, co składa się na poukładane życie: 22 lata pracy w urzędzie skarbowym, dom z rodzicami, samochód, podróże. I 30 krawatów w szafie. Dziś nie pamięta, co się z nimi stało.

Marek Breński przez ponad dwie dekady pracował w Drugim Urzędzie Skarbowym w Tarnowie. Pochodzi z Brnia koło Lisiej Góry. Związany był ze wspólnotą „Tratwa” w Tarnowie. Doszedł do momentu, że miał 40 lat i taki właśnie poukładany życiorys. Brakowało jednego: żony, rodziny. Tęsknił za nimi, choć wszystko wskazywało, że tak już zostanie. – Moja mama modliła się, żeby udało mi się założyć rodzinę. Kiedy zobaczyła mnie jakiś czas później w habicie, który przyjąłem, zauważyła, że jestem szczęśliwy – wspomina. Jej modlitwa została wysłuchana.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »

Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.