Dziś z Tarnowa wyruszyła sztafeta biegowa do Częstochowy. W jeden dzień i jedną noc dogonią tarnowskich pielgrzymów.
Dziś w południe sprzed Kościoła bł. Karoliny w Tarnowie wyruszyła ósma sztafeta biegowa na Jasną Górę. Na miejsce biegacze planują dotrzeć jutro z samego rana. Będą biec też całą noc w systemie zmianowym, by w około 20 godzin pokonać dystans prawie
Zobaczcie krótki film ze startu:
Start VIII Sztafety Biegowej Tarnów - Jasna Góra
- Będziemy biec parami, żeby się wspierać, nie zgubić trasy, a następnie zmieniać się co
Dlaczego co roku wychodzi z inicjatywą, by z innymi dogonić tarnowskich pielgrzymów i razem z nimi wejść na Jasną Górę? - Jakoś z rozpędu. Przychodzi ten czas i się mobilizujemy. Najpierw sztafeta miała odbyć się raz, a porobiło się tak, że jest już ósma i chcielibyśmy dobić do dychy, a co będzie potem, zobaczymy - mówi.
W biegu bierze udział 15 osób. Wśród nich pan Marek, który już w tamtym roku ze względu na wiek i zdrowie miał biec ostatni raz, a i tym razem stawił się na starcie. Marcin jest na zdjęciu ze swoim synem Grzesiem. Z prawej Marek Łabuz, z lewej ks. Grzegorz Gil, który pobłogosławił biegnącym pielgrzymom na drogę.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Uczestnicy sztafety żartobliwie mówią, że biegną do Mamy, żeby się wyżalić, licząc na Jej wsparcie, bo prawdą jest, że każdy niesie swoje intencje. - Biegniemy przede wszystkim z wdzięcznością. To, że biegamy, to dar od Pana Boga. Łączymy wiarę z naszą pasją, talentem. Mamy za co dziękować. Niesiemy też nasze troski, chcemy, by Pan Bóg nam w życiu błogosławił - mówi Ania, która biegnie w sztafecie już siódmy raz.
Dla Żanety, która biegnie po raz pierwszy, a sama pochodzi ze Zdrochca, nie bez znaczenia jest fakt, że bieg rozpoczął się pod kościołem bł. Karoliny. - Zdrochec jest blisko Zabawy, a to jej ziemia - zauważa. - Myślę, że nie jestem tu przypadkiem, i mam nadzieję, że podołam. To spory wysiłek, ale też trzeba się zmierzyć z samym sobą, ze swoimi myślami. To jest największe wyzwanie - uważa.
Nie tylko Żaneta bierze udział w sztafecie biegowej na Jasną Górę pierwszy raz, takich osób jest więcej. Mają z czym biec. - Ja biegnę podziękować, że 5 lat temu przeżyłem wypadek w Tatrach. W tym roku mija dokładnie pięć lat, odkąd się urodziłem na nowo. Spadłem ze Szpiglasowego Wierchu przy Dolinie Pięciu Stawów. Leciałem
- Będziemy męża wspierać, przeżywać ten bieg razem z nim i towarzyszyć mu podczas wejścia na Jasną Górę - wyjaśnia Angelika, żona Marcina. Jeszcze dzisiaj z synkiem wyjechała do Częstochowy, by tam przenocować i rano dołączyć do męża i innych pielgrzymów. Sama też biega i nawet to ona pierwsza chciała pobiec w sztafecie na Jasną Górę, ale okazało się wtedy, że jest w drugim miesiącu ciąży i odłożyła plany. Na jakiś czas tylko, bo już obiecali sobie z mężem, że za kilka lat wspólnie pobiegną.
- Zawsze chciałem wziąć udział w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę, ale nigdy nie było mi po drodze. W pewnym momencie poznałem Marka i to on mnie namówił na tę sztafetę, dlatego biegnę, bo jak nie teraz, to kiedy. Zabieram ze sobą swoje intencje, więc nie tylko nogi, ale i one będą mnie niosły - mówi Łukasz.
Paweł z Tarnowa też biegnie w sztafecie pierwszy raz, ale pielgrzymowanie nie jest mu obce. Ma już za sobą w nogach